Osobiste doświadczenie

Trzy w samochodzie, nie licząc 12 psów: Jak przetransportować mini-schronisko z Doniecka do Moskwy

Według oficjalnych danych FMS z 25 lutego prawie milion obywateli Ukrainy przybyło do Rosji z południowo-wschodniej Ukrainy w ciągu roku. Tylko 30 tysięcy z nich mieszka w specjalnych obozach. Reszta usunęła wszystkie kosztowności z rozdartego wojną regionu i osiedliła się z krewnymi lub w wynajętych mieszkaniach. Olga przybyła do Rosji w lipcu ubiegłego roku dużym minibusem. Jednak z rzeczy osobistych zabrałem ze sobą tylko trochę ubrań i dysk twardy z komputera. Resztę miejsca w samochodzie zajmowało 12 klatek z psami. Olga powiedziała Life wokół o śmierci trzech kotów, ostrym, zwłokowym zapachu w pobliżu Kramatorska oraz o tym, jakie zwierzęta lubią żołnierze Gwardii Narodowej Ukrainy.

Donieck

Byłem właścicielem międzynarodowej agencji ślubnej, dużo podróżowałem po całym świecie. Miałem cudowną rodzinę i trzy białe Angory, które raz w roku przyniosły 15 kociąt. Rozeszli się tak dobrze, że była nawet płyta.

W pewnym momencie mój mąż zdecydował, że pieniądze powinny być inwestowane w automaty do gier i że nie trzeba trzeźwo wracać do domu. Przez dwa lata wierzyłem, że coś się zmieni. Wierzyła tak bardzo, że wyczerpała układ nerwowy i dostała łuszczycy i guza przysadki. Moje przednie płaty mózgu są niszczone. Są odpowiedzialne za pamięć RAM, więc mogę stracić myśl. Sam nowotwór jest łagodny, tylko stopniowo stępię się. Początkowo byłem bardzo zdenerwowany, a potem pogodziłem się. Co jeśli będzie czołgać się bardzo powoli? Tak samo jest z tą wojną. Cóż, zaczęła, co możemy zrobić?

Byłem w szpitalach przez sześć miesięcy, ale przeżyłem. Zacząłem romans z programistą. Ale części komputerowe nie są kompatybilne z sierścią kota. W pewnym momencie zdaliśmy sobie sprawę, że nic nie może być między nami. A potem doghunterzy zatruli wszystkie moje koty. Aby nie dać się nabrać na tęsknotę i wściekłą miłość do miłości, byłem otoczony przez zwierzęta i teraz nie czuję się samotny. Społecznie jest to dla mnie bardzo trudne. Nie każda osoba potraktuje to wszystko ze zrozumieniem. Ale mam wiele dzieł, o które dbam od rana do wieczora.

Pierwszego psa spotkałem na stronie kwarantanny KP. Przywieziono tam bezpańskie psy, wyjałowiono je i wypuszczono do siedliska za pomocą wszczepionego chipa. Projekt został zorganizowany przez wolontariuszy z pieniędzy Fundacji Rinata Achmetowa. W rezultacie prawie wszystkie bezpańskie psy zostały oskubane. Problem dotyczył tylko szczeniąt w wieku do sześciu miesięcy. Bez oddzielnej kwarantanny prawie zawsze chorują, a następnie boleśnie umierają. Dlatego bardziej humanitarne jest ich uśmiercanie, co czasem musieliśmy zrobić. W miarę możliwości wolontariusze, zwłaszcza ze schroniska Pif, zabierają szczenięta do siebie. Trudno być bogiem i wybrać jednego ze stu. Ale pewnego dnia moja córka nie była w stanie wysłać kundla za morderstwo i zabrała ją do domu. Myśleliśmy, że dorośniemy ją i rozdamy, ale jej nie rozdaliśmy. Teraz ma dyplom psa miejskiego kontrolowanego przez UGS. Ona nawet, po wyprzedzeniu kilku dobrych pasterzy, zajęła drugie miejsce w Doniecku w zwinności - sporty specjalne, biegając z psami.

W tym czasie nie miałem już wspaniałego remontu w moim dużym mieszkaniu - 68 metrów kwadratowych z ogromnym cementowo-kamiennym balkonem zamienionym w inny pokój, na parterze domu z dzikiego kamienia zbudowanego przez schwytanych Niemców. Stopniowo poświęciłem coraz więcej czasu wolontariatowi, zacząłem zabierać psy i koty do domu, aby znaleźć nowych właścicieli. To nie jest schronienie jako takie, ale średnio miałem 10 psów i 10 kotów na raz. Czasami nawet nie wiedziałem, ile dokładnie miałem kotów: cóż, puszyste ogony błyszczały i to wszystko.

To nie schylaj się
od tęsknoty i szalonej miłości do miłości,

Pokryłem się zwierzętami a teraz nie czuję się samotny

Cztery koty były moje, reszta poszła do rozszerzenia. Wykupiłem krążących w obiegu, w przeciwnym razie zostaliby tam zabici. Psy kupione w czarnych schroniskach. Nabywają psy rodowodowe, aby je odsprzedawać. Jednocześnie często zapomina się o nich dbać.

Psy z kotami dobrze się dogadywały. Nowo przybyły pies, jeśli nie lubił kotów lub nie był z nimi zaznajomiony, wpadł pod opiekę psa alfa. Razem z kotem alfa zabrali przybysza do pudełka, zablokowali i ścisnęli. W rezultacie po tygodniu każde zwierzę przyzwyczaiło się do tego.

Miałem pięć osobistych psów - tego kundla, husky, dwóch chińskich grzywaczy. Piąta to gwiazda imieniem Isadora Duncan von Krausen, w zwykłym społeczeństwie Asyi. Mieszkała w rodzinie przez dwa miesiące, a właściciele zwrócili jej słowa „nie potrzebujemy tego”. Kiedy zabrałem ją z CP, była autystyczna, na nic nie odpowiedziała. Sześć miesięcy zajęło mi przywrócenie Asie radości życia. Ale ona kocha tylko mnie.

Moje podejście do osobistych psów i tych, które zamierzam oddać, nie różni się. Przytulałem je, karmię i edukuję na równi. Zostawiam to sobie tylko wtedy, gdy rozumiem, że pies nie reaguje na innych ludzi. Ale nadal najważniejsze jest dla mnie dołączenie więcej. Im bardziej osobiste psy, tym mniej miejsca dla tych, których kształcę i dystrybuuję.

Nauczyliśmy psy jeździć na smyczy i ogólnie być zwierzętami domowymi. To bardzo ważne. Jeśli pracujesz, niewyszkolony pies zniszczy twoje mieszkanie w ciągu tygodnia. Wychowaliśmy się profesjonalnie, ponieważ moja córka jest asystentem sędziego ds. Zwinności. Większość zwierząt wysłano do Rosji. Istnieje duże zapotrzebowanie na psy, zwłaszcza te wyszkolone.

Nie przyniósł zbyt dużo pieniędzy. Zarabiałem na drutach rzeczy chronionych prawem autorskim. Mam nawet kilka patentów na szydełku. Ten biznes nie jest tani, klienci byli po wcześniejszym umówieniu, po prostu niemożliwe było do mnie dotrzeć.

Początkowo sąsiedzi nie mogli zrozumieć, dlaczego potrzebowałem tego wszystkiego. Powiedzieli, że lepiej się pobrać. Ktoś tego nie lubił. Ale zatrudniłem sprzątaczkę, która co noc myła ganek. Psy nie szczekały w nocy - można je w tym trenować. I uwierz mi, moje mieszkanie nie było takie samo jak ty, wyobraź sobie mieszkanie typowego wybiegu w wieżowcu. Sam widziałem ich kilka w Doniecku, kiedy zgłosiłem się na ochotnika: wysypisko śmieci odpoczywa. Zwierzęta są brudne, nieszczepione. Tak, lepiej na ulicy niż to.

Niektórzy sąsiedzi nawet to lubili. Mam plac zabaw pod oknami. Do mojego okna podeszły mamy z wózkami, badając tęczę kotów leżących na parapecie. Poszedłem z kilkoma psami na pobliską kardiologię. Ona sama leżała pod zakraplaczem i ścisnęła starców. Jest to pomocne szczególnie po udarze.

Szliśmy z nimi w dwóch przejściach. Nauka sterowania pięcioma smyczami jest kwestią praktyki. A moja córka powiedziała do wszystkich chłopców, którzy zbudowali jej oczy: „Chodź o siódmej. Oto smycz dla ciebie - i porozmawiajmy o miłości”.

Tak by było, gdyby nie wojna.

Donieck - Obnińsk

Przed wyjazdem, już w czasie wojny, nieszczęśnicy wyrzucili mnie na balkon, zbijając szybę, wydobywając olej napędowy. Napisali notatkę z pogróżkami, aby nie ratowali już psów. Nie ma na co narzekać. Możesz złożyć wniosek na policję, ale oni nic nie zrobią. Policja DNR szybko rozwiąże problem, ale aby nie zostać oskarżonym o arbitralność, potrzebuje kopii oświadczenia dla policji. Policja odmówiła jej ekstradycji. Musiałem pomyśleć.

Podjąłem decyzję o odejściu z trzech powodów. Pierwszy to dziecko. Ma bardzo aktywną pozycję społeczną. Obawiam się, że wszystko skończy się tym, że pójdzie do milicji. Po drugie - żyliśmy od dźwięku do dźwięku, doskonale rozumieliśmy, co i gdzie leci. Cztery minuty zajęło nam zebranie wszystkich psów, umieszczenie kotów w nosidełkach i zejście do piwnicy. Ale potem stało się gorzej z moją skórą niż teraz. Nie mogłem się ruszyć. Nie mogła nawet założyć butów. Stało się bardzo przerażające.

Po trzecie, byli ludzie, którzy byli gotowi mi pomóc tutaj. Chodzenie nigdzie z psami jest nierealne. Niemożliwe jest przebywanie w punktach FMS przy tak wielu zwierzętach. I nie zostawię ich. Dziewczyny, które poznałem przez społeczność na Facebooku „Chcę dostać się do domu”, pomogły mi zarobić pieniądze na samochód i znalazły dom, w którym po raz pierwszy zamieszkałem.

W końcu zdecydowałem, kiedy prawie zniszczyli dom mojej siostry w Oktyabrsky. Nawet wtedy moja mama była pewna, że ​​wszystko szybko się skończy. I zrozumiałem, że to nie trwa jeden rok. Zacząłem się pakować pod koniec czerwca. Opcja, że ​​pójdę bez zwierząt, wcale nie istniała. Nie winię uchodźców, którzy porzucili swoje zwierzęta. Z trudem znalazłem tu wypożyczalnię. Nie chcą brać nawet jednego kota. I mówię wszystkim, że mam trzy psy. Następnie staram się, aby właściciele nie widzieli, ile naprawdę są.

Najważniejszą rzeczą było wybranie dnia, w którym odejść. Po pierwsze, konieczne było, aby moje dziewczyny były tutaj wolne. Znaleźli mi domek pod Obnińskiem, ale nie potrafili wyjaśnić, jak się do niego dostać. Drugi - konieczne było, aby nasz wyjazd nie zbiegł się z operacjami wojskowymi na drodze. Pomogły mi tutaj moje kontakty w DPR. Były dwie opcje. Możesz iść sam, ale możesz - z konwojem DNI. Gdyby coś się stało, byłoby z nimi bezpieczniej. Ale szanse na coś naprawdę się wydarzyły są większe. Dlatego postanowiliśmy pójść sami.

W minibusie
Łatwy w montażu granatnik.
Patrzyliśmy
jak grupa rozpoznawcza komandosów

Przed wyjazdem byłem tak zdenerwowany, że moje nogi odmówiły. Musiałem zostać w Doniecku przez kolejny tydzień. Zrobiłem sobie hormonalny zakraplacz na 30 tysięcy jednostek. To nowa amerykańska metoda - hormon. Wstałem, chociaż zacząłem ważyć zamiast 50 kilogramów poniżej 100.

Umówiono nas na przewóz przez przewoźnika, który przewoził nasze niepełnosprawne psy do Niemiec. Wie, jak przewozić psy, choć robi to bardzo drogo. Prowadzenie minibusa było niebezpieczne. W takiej maszynie łatwo jest ustawić granatnik. Wyglądaliśmy jak grupa rozpoznawcza sabotażu. Ale co, jeśli masz 12 klatek z psami? Kierowca, jestem na przednim siedzeniu, za moją córką i 12 celami. Poruszając się krócej niż dzień, psy mogą normalnie wytrzymać. Tuż przed drogą muszą otrzymać lekarstwo na chorobę lokomocyjną, a nie karmić. Po drodze możesz napić się drinka. Wszystkie zwierzęta zachowywały się przyzwoicie, tylko jamnik Nikita szczekał przez całą drogę. Ale gdy tylko zbliżyliśmy się do punktu kontrolnego, zamilkł.

W punktach kontrolnych byliśmy traktowani jak palant. Można było zrozumieć, kto bada nas tylko za pomocą pasków, których nigdy nie przedstawiono. Wszystko z bronią. Fraza jest zawsze taka sama: „Wychodź z samochodu z dokumentami”. Wyszliśmy, otworzyliśmy drzwi. Jest wiele psów, jest gorąco, zapach jest niesamowity. Cicha scena, pauza: „Idź”.

Było wiele przeszkód. Pod koniec moja córka stała się tak bezczelna, że ​​po wielu przesłuchaniach wzięła nasze paszporty i kilka butelek wody z paczki lodu od wojska. Kierowca przeklinał przez długi czas i błagał, by tego nie robić.

W innym punkcie kontrolnym Gwardia Narodowa próbowała zabrać od nas trzy psy - husky i dwa chińskie grzywacz. Najwyraźniej byli rasowi. Powiedzieliśmy im, że Husky nie jest tak naprawdę Husky, ponieważ jego oczy nie są niebieskie. Niewiele osób wie, że Husky jest innego typu. A Chińczycy nie są Chińczykami, ale po prostu kundlem. W rezultacie przysięgali im, że w pobliżu Charkowa skończymy z weterynarzem, którego znali, i oddamy tam psy. Ha

Jechaliśmy powoli do granicy, okrążając Ukrainę przez około 10 godzin. Wiele dróg zniszczonych przez bombardowanie. Na południowej granicy nastąpiło zaostrzenie, więc jechaliśmy przez centrum Ukrainy, niedaleko Kramatorska, jakby za wojną. To jest koszmar. Wytnij przewody trolejbusów. Drzewa rozdrobnione przez skorupki fragmentacyjne. Żuć asfalt. Zniszczone domy i bardzo ostry zwłoki w małych wioskach wzdłuż autostrady. Obowiązują cztery granaty. Pierwszy jest na podwórku, aby zabić psa. Drugi - do domu, trzeci - do piwnicy, czwarty - do piwnicy w ogrodzie. Nikt nie chowa zmarłych. To są cmentarze. Tak jechaliśmy około półtorej godziny. Kierowca zaklął cicho, nie mogłem nic powiedzieć, moja córka płakała. Nie można zapomnieć, to na całe życie.

W Słowiańsku zatrzymaliśmy się w punkcie, w którym można dostać kawę, sproszkować nos. Szalenie przerażone kelnerki. Jeden powiedział, jak dobrze, że teraz mamy ukryte. Drugi, w zacisznym kącie - jak bardzo boi się teraz żyć. Wszyscy pukają do siebie, ludzie znikają i nie wracają. Radziła zwłaszcza, aby nie świecić tutaj.

W punkcie kontrolnym, który kontrolował Kijów, było wiele samochodów. Wszyscy są obciążeni wieloma rzeczami. A nasz minibus szczeka i rusza się. Kiedy w końcu szczekaliśmy uszami, wypuszczali nas z kolei. Podczas kontroli paszportowej bardzo się martwiliśmy, ponieważ przed opuszczeniem psów zjadły ostatnią stronę paszportu mojej córki. Ale kobieta w urzędzie celnym zobaczyła rejestrację w Doniecku i powiedziała: „Idź. Mam nadzieję, że nie potrzebujesz już paszportu”. Rosjanie spóźnili się.

Podczas kontroli celnej również nie było problemów. Kobieta z kontroli weterynaryjnej zobaczyła ogromną grupę międzynarodowych paszportów dla psów, zapytała: „Pif”? W porządku, idź. ” Nasze schronienie jest znane na Ukrainie, zawsze mamy wszystko jasno sformułowane. Cały odprawę celną zajęło nam nie więcej niż godzinę. A 13 lipca przybyliśmy do Rosji.

Rosja

Początkowo osiadłem w domku w Obnińsku. Znaleźli dla mnie jej przyjaciele. Pomogli zorganizować moją córkę w kolegium weterynaryjnym w Kashin. Wyszła, a ja zostałem sam, nie mogłem się nigdzie przenieść. Dlatego oficjalnie nie przedłużyłem pobytu w Rosji. Aby poruszać się po kraju, właśnie kupiłem arkusz migracji i wypełniłem się tak, jakbym właśnie się przeprowadził. Jeśli nie, nie będę mógł przekroczyć z nim granicy. Próbowałem zrobić wszystko oficjalnie za pośrednictwem FMS. Ale jest taka kolejka ... Mówią, że możesz się do nich zapisać przez Internet - ale nie, cały czas jest tam szalony dom: krzyki, żądania, skargi. Wszystko to jest okropne, choć rozumiem, że Rosjanie wcale nie są zobowiązani do zapewnienia nam wszystkiego na srebrnym talerzu.

Nie chodzę do Czerwonego Krzyża, nie biorę pomocy humanitarnej. Mam wszystko, czego potrzebuję dzięki moim dziewczynom. Właśnie dlatego powiedziałem im: „Trzy kuchenki mikrofalowe to dużo. Już je mam”. Dla mnie najważniejsze jest Internet i sprzęt AGD. Nic nie zabrałem ze sobą, ale po prostu wyjąłem dysk twardy z komputera, całe moje życie tam było. Wstydzę się większości ukraińskich emigrantów. Ich ręce trzęsą się, gdy sięgają po bezpłatną pomoc. Podnoszą pięć koców i wyrzucają Rosjanom zarzut, że „wszyscy jesteście tacy bogaci, ale czujemy się źle”. Ale Rosjanie są winni za coś?

Kiedy trzeba było wyprowadzić się z Obnińska, zaczęliśmy rozsyłać wszelkie ogłoszenia dotyczące dostawy domu w odległości 20 kilometrów od obwodnicy Moskwy i 25 tysięcy rubli. Szukali domu z psami i ostatecznie znaleźli się przy autostradzie Bykowskiego. Było zupełnie puste: to my układaliśmy linoleum, przyjaciele pomagali przy meblach i sprzęcie. Dom jest podzielony na dwie części, słyszę kichanie moich sąsiadów i wiem, co jedzą na lunch. Kiedy córka i facet przybywają, muszą spać na materacu w kuchni. I nawet wtedy psy ugryzły materac. Nie mogę nic lepszego usunąć. Wydaję 80% moich zarobków na czynsz, ale nadal mam córkę, matkę, psy i sam jestem chory.

Wstydzę się większości ukraińskich imigrantów. Mają rację ręce się trzęsą kiedy
sięgają po bezpłatną pomoc

Mama przyszła do mnie pod koniec sierpnia. Sąsiad zabrał ją ze sobą. To było już bardziej niebezpieczne niż podczas jazdy. A upał był niesamowity. Mama ledwo przyjechała. Mój ojczym pozostał w Doniecku. Chodzi źle i czasami spogląda na nasze mieszkanie z sąsiedniego domu. Nie ma już szklanek, wszystko jest zatkane deskami. Teraz nasz dom znajduje się w strefie ostrzału. Myślę, że wkrótce oddziały zostaną przesunięte i rozpocznie się nowa fala wojny. Jadą do Doniecka przez naszą dzielnicę, więc nie jestem pewien, czy dom będzie stał.

Nadal chcę wrócić do Doniecka. Dla mnie dom jest bardzo ważny. Dlatego nie staram się uzyskać rosyjskiego obywatelstwa. Chociaż może pojadę do Izraela. Być może będę musiał poważnie walczyć o życie.

W październiku ten sam przewoźnik przyniósł mi kota. Zostawiłem ich pod opieką przyjaciół. Z moich czterech tylko jeden przeżył. Jest przebiegły, z bombardowaniem wspiął się do wykopanego przejścia pod żelaznym domem. Kolejna pocisk eksplodował.Mój przyjaciel zajął trzecie miejsce, ale miał bezpośredni cios w dom i tam umarł. Kolejny zmarł na samym początku wojny.

Teraz kot, gdy słyszy odgłos pociągu, uderza o ziemię i cicho wyje. Psy również nie są od razu przyzwyczajone do tego, że nie są bombardowane. W Obnińsku był właśnie tętniący życiem Dzień Miasta, kiedy właśnie przybyliśmy. Psy spadły na podłogę i potoczyły się pod ścianą w korytarzu, tak jak ich uczyliśmy. Konieczne jest położenie się pod ścianą nośną i tam, gdzie nie ma okien, aby nie przecięła się fragmentami.

Rozdałem kilka psów, kiedy byłem w Rosji. Husky - w bardzo dobrej rodzinie, w której przyjaciel był właścicielem kliniki weterynaryjnej w Bykowie. Teraz zapewnia tanią pomoc moim zwierzakom. Ja sam nie mam pomocy medycznej w Rosji: to jest zbyt drogie.

Moim marzeniem jest zorganizowanie prywatnego schroniska pod moim kierownictwem. To duży biznes z poważną konkurencją, dlatego często zapominamy o zwierzętach. Otwieranie pieniędzy potrzebuje dużo. Nie będziemy w stanie zarządzać kilkoma milionami, zwłaszcza biorąc pod uwagę inflację.

Rozumiem, że będą mnie winić za zabranie psów, a nie dzieci. Powiedzieli mi już: „Gdy nerki zawiodły, uratowała cię zarówno Ukraina, jak i Rosja”. Ale jest wielu wolontariuszy pracujących z ludźmi, a psy nie mogą prosić o pomoc. Tak i tak martwię się o ludzi, że zemdleję. Wolontariusz, który mdleje co pięć minut, nie ma sensu. Ale w końcu spełniłem swoją misję - uratowałem rodzinę. A moja rodzina to córka i psy.

Popularne Wiadomości

Kategoria Osobiste doświadczenie, Następny Artykuł

Nord Coffee, gruziński catering publiczny i kawiarnia przy basenie Seagull
Odkrycie tygodnia

Nord Coffee, gruziński catering publiczny i kawiarnia przy basenie Seagull

Nord Coffee Adres: Oruzheyny per., 5, wejście od 4. Tverskaya-Yamskaya Godziny otwarcia: 09: 00-21: 00 Średni rachunek: 500 rubli facebook W Mayakovskaya otworzyła się mała kawiarnia Nord Coffee. W menu: kawa espresso, oryginalne napoje i alternatywa - hario, aeropress i Kemex. W kawiarni prawie nie ma jedzenia, ale są ciastka i kanapki z Hungry Wool, które można zjeść na miejscu lub zabrać ze sobą.
Czytaj Więcej
Zwierzęta na ulicy Nekrasova, są 3 Vegetarian Restaurant i Jekyll & Hide Bar
Odkrycie tygodnia

Zwierzęta na ulicy Nekrasova, są 3 Vegetarian Restaurant i Jekyll & Hide Bar

Adres zwierząt: ul. Niekrasow, 60 Telefon: +7 (812) 929-69-59 Średni rachunek: 1200 rubli facebook Nowy projekt na dużą skalę autorstwa Yosa Frumkina i Aleksandra Vardanyana (Fartuk, Unia, Pory roku) w historycznym budynku Partnerstwa Zagłębia na ulicy Niekrasowa. Zwierzęta mają niezwykłe wnętrze (ściany w kolorze ochry, solidne meble, ogromne witryny i montowana na suficie instalacja przypominająca chmury), równie godne uwagi menu inspirowane śródziemnomorskimi specjałami oraz dużą listę win szefa kuchni-sommeliera Arseny Gordienko.
Czytaj Więcej
Dolphin Coffee Shop, Kito Poke & Kids Restaurant
Odkrycie tygodnia

Dolphin Coffee Shop, Kito Poke & Kids Restaurant

Kito Poke Adres: Rozhdestvensky blvd, 1 godziny: 11: 00-23: 00 Średni rachunek: 700 rubli instagram Nowy narożny kito Poke zarobił na rynku centralnym. W menu znajduje się kilka odmian hawajskiego dania ze świeżymi rybami, koktajlami i lemoniadą na bazie soku yuzu. Możesz samodzielnie zebrać dowolną miskę ze składników, które lubisz, lub możesz już odebrać ją od szefa kuchni.
Czytaj Więcej
Cafe-bar „Hussars” na Fontance, drugi kieliszek do wina „At Larisa” i Ionoff Bar
Odkrycie tygodnia

Cafe-bar „Hussars” na Fontance, drugi kieliszek do wina „At Larisa” i Ionoff Bar

„Husaria” Adres: Nab. 40 Fontanka, telefon: +7 (911) 096-12-66 Średni rachunek: 500 rubli instagram Twórcy restauracji „Lew i ptak” oraz sieci „Khachapuri i wino” Lisa Simonova i Maurice Shakaya otworzyli w kawiarni bulwaru Fontanka „Husars” . Zakład w rosyjskim stylu działa jednocześnie w kilku formatach: rano można zjeść kawę i śniadanie, po południu zjeść tani posiłek, a wieczorem pominąć kieliszek szampana (od 170 rubli) lub wypić koktajl (270-390 rubli).
Czytaj Więcej