Osobiste doświadczenie

Przeprowadziłem się z Dolnej do Arktyki

W poszukiwaniu siebie najodważniejsi z nas zmieniają zawody, środowiska, miasta i kraje. Każdy szuka swojego miejsca na słońcu. Pożądane jest, aby znajdował się pod palmą. Ale zdarza się, że znajdujesz swój dom w zupełnie nieoczekiwanym kierunku, na przykład w Arktyce. W miejscu, gdzie ludzie przyjeżdżają nie dłużej niż kilka dni. Spójrz na góry śniegu, noc polarną, zorzę polarną, jelenie, morsy, niedźwiedzie polarne i odejdź.

Olga Smirnova z Niżnego Nowogrodu opowiada Życie wokół tego, jak zimna Arktyka stała się droga i ukochana przez pięć lat swojego życia.

O przeprowadzce

Nigdy nie wyobrażałem sobie, że będę na północy. Prawie całe życie spędziłem w Niżnym Nowogrodzie. Urodził się, studiował i pracował. W dzieciństwie marzyła o zobaczeniu zorzy polarnej, ale zawsze wydawało się to nierealne. Więc żyła myślą, że tak się nie stanie. Były oferty od przyjaciół na wycieczkę na Ural Polarny, ale zawsze odmawiałem, tłumacząc to faktem, że nie mogłem znieść zimna. Teraz mieszkam na północy i to mi się podoba.

Nie dotarłem od razu do Arktyki z Dolnej. Przez Moskwę. Pięć lat temu moje rodzinne miasto wydawało mi się nudne i powolne, chciałem ruchu i jazdy. Spakowałem torbę z rzeczami i pojechałem do stolicy, gdzie wydawało mi się, że życie toczy się pełną parą.

Od razu miałem szczęście: natychmiast znalazłem mieszkanie, a dosłownie trzy dni później - pracę. Dostałem pracę w dobrej firmie, byłem zaangażowany w rozwój i promocję strony. Potem zaczęła się rutyna: rano wyjeżdżasz do pracy, dwie godziny w drodze, cały dzień w biurze, późno w nocy wracasz do domu, zjadłeś i spałeś. Do weekendu nie ma już siły na zajęcia, na które podróżowałem. W stolicy nie znalazłem interesującego życia. Moskwa zjadła mnie przez sześć miesięcy.

Jesienią 2012 r. Przyjaciele zaprosili mnie do odwiedzenia Północy w Autonomicznej Dzielnicy Nieńców, w mieście Naryan-Mar. Nieoczekiwanie zgodziłem się tam pojechać na weekend. Poszedłem przede wszystkim do ludzi, nie na miejscu. To był koniec listopada, światło dzienne jest bardzo krótkie. Kiedy przybył, było już ciemno, tak naprawdę nic nie było widać, oprócz padającego śniegu. Pogoda nie była niższa niż w Moskwie. Wyobrażałem sobie psychicznie mapę geograficzną, którą jestem teraz w tym miejscu - w pobliżu Oceanu Arktycznego. Moja głowa była tylko odległym uświadomieniem sobie, że jestem na północy.

Potem wróciłem tutaj na święta Nowego Roku. Podczas drugiej podróży miasto było całkowicie zanurzone w polarnej nocy, to znaczy nie było w ogóle światła dziennego. Bardzo niezwykłe doznania. Pamiętam, jak bardzo straciłem czas. Ale to nie koniec do odkrycia. Po raz pierwszy w życiu widziałem renifery, jeździliśmy skuterem śnieżnym na tundrze i zarazy udaliśmy się do szamana Nieńców. Wszystko to było dla mnie dziką egzotyką.

Podczas pobytu w Naryan-Mar zaproponowano mi pracę w specjalności lokalnej stacji telewizyjnej Sever. Bez zastanowienia postanowiłem powiedzieć „tak”. W stolicy przez sześć miesięcy wszystko zamieniło się w nudną monotonię. Opuszczenie Moskwy było łatwe.


W okolicy nie ma dróg. Wokół bezgranicznej tundry i ogromnej liczby jezior

Adaptacja i zerwanie dla cywilizacji

Na początku wszystko było dziwaczne w Naryan-Mar. Studiowałem miasto i ludzi, poznałem życie i cechy mentalności. A dwa miesiące później zacząłem dzikie wycofanie się dla korzyści cywilizacji.

Naryan-Mar jest głównym i jedynym miastem w całej dzielnicy, ale bardzo małym, skromnym: populacja wynosi zaledwie 25 000 osób. W stolicy Oknetu Nieńców domyślnie nie było znanych rzeczy w dużych miastach. Prawie nie ma rozrywki. W tym czasie nie było nawet kina, nie było teatrów i sal koncertowych, nie było centrów handlowych - ogólnie można tutaj zapomnieć o zakupach. Ludzie kupują ubrania podczas podróży służbowych lub wakacji. Ktoś zamawia za pośrednictwem sklepów internetowych. Nie można tu kupić dobrej, wysokiej jakości odzieży. O markowej ciszy - po prostu nie istnieje.

W mieście nie ma sklepów wielobranżowych. W Niżnym mogłem spokojnie iść na jogurt o drugiej w nocy, ale tutaj po dziesiątej wieczorem nikt nie pracuje. Ponadto nie ma dużych supermarketów; aby zaopatrzyć się we wszystko, czego potrzebujesz, musisz obejść co najmniej trzy sklepy: ogólny sklep spożywczy, oddzielny sklep z chlebem i oddzielny sklep z mięsem.

W Niżnym i Moskwie wszystko było i nic nie zauważono. Może wszystkie te rzeczy nie są tak bardzo potrzebne, ale sama świadomość, że zawsze wyciągasz rękę i bierzesz, kupujesz, idziesz, uspokojony. Na północy deficyt jest szczególnie dotkliwy. Chciałem czegoś, ale nie było sposobu, aby dostać się tu i teraz.

W Oknecie Nieńców jesteś odizolowany od świata zewnętrznego, który miejscowi nazywają Wielką Ziemią. Dotarcie tam jest możliwe tylko przez lotnictwo. Chociaż nie jest tak daleko od Moskwy, tylko 2,5 godziny lotu. Często latanie tam, do Petersburga lub nawet okolic jest dość drogie. A jeśli planujesz gdzieś na wakacjach, automatycznie dodajesz kolejne dwadzieścia tysięcy do swoich wydatków na bilety do stolicy iz powrotem.

W okolicy nie ma dróg. Wokół bezgranicznej tundry i ogromnej liczby jezior. Latem nie możesz opuścić miasta dalej niż 40 kilometrów. Zimą możesz udać się na stały ląd drogą leżącą bezpośrednio na śniegu wzdłuż drogi zimowej, ale do tego potrzebny jest duży SUV. Aby swobodnie poruszać się po dzielnicy o każdej porze roku, potrzebujesz własnego samolotu lub helikoptera.

Ceny są wyższe niż w Moskwie czy w Niżnym, ponieważ przyniesienie tutaj dowolnego produktu jest trudne i drogie. Dostawa latem na wodzie barką, zimą - zimową drogą. Jest czas rozpusty, kiedy nawigacja została już zamknięta, a zimowa droga jeszcze nie została ukończona. Lub odwrotnie, gdy zimowa droga już się stopiła, a rzeka nie została jeszcze otwarta. W tej chwili produkty docierają do nas w dzielnicy wyłącznie drogą lotniczą.

Od tej ceny jest prawie dwa razy wyższa. Jeśli w Niżnym Nowogrodzie można kupić bochenek za 35 rubli, to mamy 68. Litr mleka kosztuje tutaj średnio 100 rubli. Mój brat odwiedzał tego lata, więc poszedł na zakupy z otwartymi ustami. Sfotografowałem wszystkie metki i wysłałem do znajomych.

Takie momenty były stopniowo wyjaśniane. Ale wraz z rozpadem cywilizacji zacząłem ponownie oceniać wartości. Zaczęła analizować to, czego naprawdę potrzebowałam i co ceniłam.

Akceptacja życia północnego

Północ albo cię przyjmuje, a potem nie pozwala ci odejść przez całe życie, albo nie przechodzisz próby siłowej i nie odchodzisz po pierwszych dwóch lub trzech miesiącach. Zostałem i, jak mówi jedna piosenka, „włóż moje serce w zimny śnieg”.

Bardzo mi się podobało i zaskoczyło. Na przykład widziałem na własne oczy minibus. Wsie w dzielnicy nie są połączone drogami, więc zamiast autobusów jest małe lotnictwo. Leci helikopter MI-8 lub samolot AN-2 i zatrzymuje się na wsiach. Jest prawie niemożliwe, aby wcześniej kupić bilet na taki minibus. W dniu lotu w kasie powstaje kolejka na żywo. Bilety są sprzedawane przy załadunku, ilość bagażu dla pasażerów ma znaczenie.

Odkryłem nowe produkty, które teraz wszystko dla mnie zastępują. Są to lokalne ryby, dziczyzna, maliny moroszki, a także próbowałem surowego mięsa i krwi jelenia. Dla mieszkańców tundry nie jest to przysmak, ale niezbędna konieczność, źródło witamin. Oczywiście nie piją krwi w kółko; Pasterze reniferów dokonują uboju jelenia, rzeźnika i jedzą świeże surowe mięso, zanurzając je w soli i świeżej krwi, jak w sosie. To jest normalna dieta. Bez mięsa życie na północy jest bardzo trudne.

Kiedy wypowiadasz słowo „arktyczny” osobie z kontynentu, pojawia się w twojej głowie obraz: pustynie, góry lodowe, lód, śnieg. Arktyka to nie tylko pustynia na biegunie północnym, jest znacznie szersza. Życie jest tu dość i jest zupełnie inaczej. Tak trudny sposób nie jest zbyt jasny dla człowieka miejskiego, szczególnie z metropolii, ale ci, którzy przynajmniej raz odwiedzili plagę pasterzy reniferów, mówią: „Ci ludzie są znacznie szczęśliwsi od nas”.

Kiedyś pojechałem do Moskwy na przejażdżkę, ale zdałem sobie sprawę, że życie toczy się w zgiełku stolicy, a nie żyje. Zamieszanie, korki, linie, stres, okres półtrwania w metrze - nie to, czego potrzebuję. Na północy czas płynie inaczej. Co więcej, Niżny Nowogród jest wolniejszy niż Moskwa. A Naryan-Mar jest kilka razy wolniejszy niż Niższy. Dziwne, ale tutaj mam czas na wiele więcej niż w dużych miastach.


Ci, którzy przynajmniej raz odwiedzili plagę pasterzy reniferów, mówią: „Ci ludzie są znacznie szczęśliwsi od nas”.

Przygody nordyckie

Przez dwa miesiące mieszkałem w stacji meteorologicznej na samym wybrzeżu Morza Barentsa. Przybyłem tam, aby nakręcić materiał dokumentalny o meteorologach w trudnych warunkach polarnych. I wybrała na tę najtrudniejszą porę roku - noc polarną.

Zniszczę wszystkie mity, że w tym zawodzie jest jakiś romans. Są to trudne, piekielne życie codzienne. Meteorolodzy od lat mieszkają w tym samym miejscu. W tym czasie na stacji znajdowały się trzy osoby. Szef nie był na wakacjach przez trzy lata, a jego żona była tam przez dwa lata bez przerwy. Śmigłowce lotnicze do nich nie latają, nie ma też dróg. Raz w roku ze statku „Michaił Somow” importują wszystko, czego potrzebują. Zamawiają produkty, materiały budowlane, sprzęt. Czasami pasterze reniferów przynoszą im świeże mięso. Na stacji meteorologicznej nie ma świeżych owoców i warzyw, jak każda łatwo psująca się żywność.

Rano wstajesz, zalewasz piec, piec chleb, gotujesz jedzenie. Woda latem ze studni, zimą wycinają śnieg w kostkę i wkładają go do beczek, topi się - okazuje się, że woda. Co trzy godziny meteorolodzy przekazują informacje o pogodzie w stacji radiowej.

Po pracy w telewizji zacząłem uprawiać turystykę. Dużo podróżowałem i latałem. Potem zobaczyłem dziką przyrodę na Północy, surowe arktyczne krajobrazy i pustą półstoną tundrę, która daje nieograniczone poczucie wolności, dodaje energii, dodaje siły i zawsze wzywa.

Uczestniczył w organizacji pierwszej wyprawy kobiet skuterem śnieżnym na Arktykę do 8 marca. To zabawne, że Internet chętnie podjął ten temat, ludzie zaczęli wyśmiewać się z ostrej kobiecej rozrywki. W rezultacie nawet rozmawiali o nas na kanale pierwszym w programie „Evening Urgant”.

Zeszłego lata zorganizowaliśmy program ochrony środowiska dla wolontariuszy w rezerwacie przyrody Nieniecki na wyspie Matveyev. W latach sowieckich istniało miasteczko latarni morskich i mieszkało kilka rodzin. Teraz latarnia morska działa w trybie automatycznym, a wszystkie budynki domowe są zrujnowane, zawalone, na dość dużej powierzchni znajdowały się odpady budowlane. Przylecieliśmy tam, by przywrócić porządek. Jednym z głównych wolontariuszy okazały się trzy siostry, które 45 lat temu mieszkały w tej latarni jako dzieci.

We wrześniu 2016 roku do nas poleciała Angielka Sasha Dench. W Rosji nazywano ją Lady Swan. Leciała motolotnią przez migrację małego łabędzia tundry. Od miejsc gniazdowania tutaj, w Nieniecki Okrug, do zimowisk w Anglii, skąd pochodzi. To najbardziej szalony z pomysłów. Pierwszy dzień towarzyszyliśmy Saszy w rejonie Archangielska helikopterem, a resztę samolotem.

Wróć

Kwestia powrotu już zniknęła. Uspokoiłem się. To prawda, że ​​w ciągu pięciu lat, które tu mieszkam, zdecydowanie pakowałem swoje torby pięć razy. Za każdym razem, gdy myślałem, że odejdę i nigdy nie wrócę. I zawsze coś się zatrzymywało. Moje ostatnie „powroty” nie zostały nawet potraktowane poważnie przez przyjaciół i krewnych.

Teraz rozumiem, że wszystkie moje pragnienia odejścia miały jeden powód: nie mogę długo siedzieć w jednym miejscu. Muszę się przemieszczać, okresowo jeździć na wyprawy, aby żyć spokojnie.

Sześć miesięcy temu wróciłem do Niżnego w celach biznesowych sześć miesięcy. Było to zarówno bardzo przydatne, jak i bardzo trudne. Po północy zdałem sobie sprawę, że zgiełk dużego miasta nie jest dla mnie. Pożyteczne - rozwiązałem wiele problemów roboczych, spędziłem czas z rodziną i przyjaciółmi. Zauważyłem również kontrast u ludzi. Na północy, pomimo trudnych warunków życia, ludzie są bardziej pozytywni, życzliwi i otwarci.

Nie chcę opuszczać Arktyki nigdzie poza wakacjami lub podróżą służbową. Czuję się tu dobrze, dobrze. Czuję się jak w domu Nie powiem, że moje życie jest łatwe i nieostrożne. Ale nie mam znaczących wad do odejścia. Mówiąc dokładniej, nie widzę ich już, stały się absolutnie nieistotne na tle tego, co daje Arktyka.

Jest jeden punkt, który denerwuje. Ale jest to cecha życia każdego małego miasta, kiedy wszyscy się znają. Żyjesz jak w akwarium. Teraz nauczyłem się ignorować, ale początkowo było to trudne.

W Arktyce wszystko jest bardzo zrównoważone. Surową noc polarną rekompensuje oszałamiające piękno zorzy polarnej. Krótkie lato to dzień polarny, kiedy przez dwa miesiące słońce wcale nie zachodzi za horyzontem. Skąpstwo zimowych kolorów to jesienne zamieszki kolorów. Wszystkie próby i trudności, które przygotowuje Arktyka, są hojnie nagradzane czymś cudownym.

Popularne Wiadomości

Kategoria Osobiste doświadczenie, Następny Artykuł

Ostateczna wyprzedaż w Leform i Mango oraz 90% zniżki na rosyjskich projektantów
Cotygodniowe rabaty

Ostateczna wyprzedaż w Leform i Mango oraz 90% zniżki na rosyjskich projektantów

Zniżki Kursovoy Adres: Kursovoy per., 8 / 2b W sklepie z wieloma markami w Kursovy pereulok, gdzie sprzedaje się ponad 50 rosyjskich projektantów, od artykułów demokratycznych po luksusowe, rozpoczęła się całkowita sprzedaż. Z rabatami do 90%, możesz tutaj kupić rzeczy On Course, MUUS Lena Maksimova, Zazdrość, Urban Glass, Tonkilled i inne marki reprezentowane w multibrandzie.
Czytaj Więcej
Zniżki w Zara, Asos i I Am Studio
Cotygodniowe rabaty

Zniżki w Zara, Asos i I Am Studio

Każdego tygodnia Life around dowiaduje się, co nowego w sklepach w Moskwie i Sankt Petersburgu (a także online), i doradza, jakie specjalne oferty i promocje należy teraz wykorzystać. W nowym numerze - minus 30% na wszystko na odzież wakacyjną, podstawową i zimową za jedną trzecią ceny i zimową wyprzedaż na rynku masowym.
Czytaj Więcej