Biznesmenów

Rick Walker: „Nie mamy pieniędzy dla szefów”

O Easy School - szkole języka angielskiego, która stała się centrum edukacyjnym z wieloma obszarami - często myślą, że jest to część sieci federalnej, wygląda tak dynamicznie, tętniąco i nie irkucko. Ale ta marka pojawiła się właśnie w Irkucku i dopiero niedawno zaczęła jeździć w inne regiony. Teraz Easy School pracuje w Krasnojarsku i Ułan-Ude, a sama seria przygotowuje się do uruchomienia: są już ludzie, którzy chcą zdobyć doświadczenie i stać się częścią marki stworzonej przez irkuckiego przedsiębiorcę.

Rozmawialiśmy z Rickiem Walkerem o tym, jak powstała Easy School, co pozwoliło szkole tak szybko rozwijać się w różnych kierunkach i jak zespół pokonał przeszkody, które istnieją w tworzeniu każdej firmy.

O Zelenka i Easy-World

Zaczęliśmy 18 lat temu i był to zupełnie inny czas. Byłem studentem zastrzyków, muszę sobie zadbać i rekrutowałem ludzi na kursy angielskiego z reklam zamieszczonych na werandach. Była więc platforma, na której mogłem zrealizować wszystkie moje marzenia o tym, jak chcę uczyć angielskiego. Następnie narysowałem mój diagram arbuzami, których wciąż używamy do wyjaśniania czasów czasowników w języku angielskim.

Przez pierwsze pięć lat wszystko pozostawało na poziomie kursów, których nauczaliśmy w szkołach średnich - pozwoliło nam to zaoszczędzić na czynszu. Często myślałem o zrobieniu czegoś innego, ponieważ ta aktywność nie przyniosła dużych dochodów. Przez rok pracował jako nauczyciel w zastrzyku, próbowano zajmować się handlem, turystyką - chociaż po prostu nie znoszę tej pracy. Przez kilka lat zabierałem turystów po mieście, wycieczki z przewodnikiem i pamiętam to jako koszmar: musiałem cały czas odpowiadać za czyjąś pracę, za okropną obsługę, która jest tak droga. I kiedy mogłem to zostawić, byłem po prostu szczęśliwy.

Od samego początku starannie selekcjonowałem ludzi w zespole: uczniowie, moi przyjaciele byli zaangażowani, a wszyscy wokół mnie byli zaangażowani w Easy School. Ten łatwy świat pochłonął całe moje środowisko. Po około sześciu latach wzrost zaczął się gwałtownie. W tym momencie skończyłem pracę nad programem, który sam wykonałem, aw naszej szkole program, nasze podejście, jest najcenniejszy. I miałem okazję zwrócić większą uwagę na rozwój: poszukiwanie nauczycieli, skalowanie. W 2009 roku kupiliśmy nasze pierwsze lokale przy ulicy Bajkałskiej. Aby to zrobić, musiałem sprzedać swoje mieszkanie, jedyne. Właściciele zbankrutowali, sprzedali niedrogo, więc w miarę możliwości zbieraliśmy pieniądze i inwestowaliśmy w ten pokój.

Pamiętam, kiedy świętowaliśmy dziesiątą rocznicę szkoły, byłem u szczytu szczęścia. Wydawało mi się, że nie może być lepiej. Wszystko jest takie fajne, jesteśmy tak popularni, mamy wszystko, czujemy się tak dobrze. I nawet nie wyobrażał sobie, że będziemy tam, gdzie jesteśmy teraz, osiem lat później. Że wszystko może być o wiele fajniejsze. Teraz współpracujemy z prawie wszystkimi uniwersytetami i szkołami, jesteśmy bardzo pozytywnie nastawieni do nas, w przeciwieństwie do pierwszych lat, kiedy nas nie przyjęto. Pamiętam, że mój nauczyciel techniki iniekcji jakoś dzwoni i mówi: „Pilnie przyjdź na uniwersytet, muszę z tobą porozmawiać”. Przychodzę, a ona mówi: „Słyszałem pogłoski, że smarujesz tam swoich uczniów zielenią”. Tak, rozmazujemy. Jest to część układu, jedną z tak zwanych „kar”, jakie mamy, jest umieszczanie kropek na zielono. Oczywiście, nikt nie zrobi tego wbrew twojej woli, to wszystko gra, która najbardziej akceptuje. Zwykle to lubię. Uświadomiłem sobie, że lepiej nawet nie próbować tego wyjaśniać.


Mój nauczyciel mówi: „przede mną dotarły plotkico tam studenci posmarować zielonym„Tak, rozmazujemy się


O franchisingu i digitalizacji

Wielkim przełomowym wydarzeniem była decyzja o otwarciu szkół w innych miastach, wybraliśmy Krasnojarsk i Ułan-Ude. Szczerze mówiąc, z całą moją miłością do tych szkół, teraz bym tego nie zrobił. Odwróciło to wiele uwagi, konieczne było zrobienie wszystkiego w zupełnie inny sposób. Straciliśmy dużo czasu, pieniędzy, wydawało nam się, że jeśli to się tutaj ułoży, to się ułoży. To był okres złudzeń. Z drugiej strony bardzo pomaga ignorancja i naiwność: gdybyś wiedział, jakie to będzie trudne i na jak długo, niewiele osób się w to angażuje.

Niemniej jednak pracujemy nad franczyzą od kilku lat i są zainteresowani partnerzy. Chociaż franczyza jest złożonym problemem. Opłata ryczałtowa wynosi 400 tysięcy rubli, ale czasami myślę: lepiej sam zapłacę 400 tysięcy rubli, aby nie ponosić odpowiedzialności za czyjąś działalność i ryzyko innych osób. To odwróci naszą uwagę od pracy tutaj, tego się boję. Ale to jest dokładnie przyszłość.

W ten sam sposób kiedyś chciałem zaprzeczyć rozwojowi własnego IT, wydawało się, że to otchłań, w którą idą pieniądze. Teraz mamy własny dział IT, którego specjaliści są zaangażowani we wspieranie i rozwój szkolnej infrastruktury IT. Jest to trudne, długie, drogie, ale jest to coś, czego nikt nie może później łatwo powtórzyć. Oprócz programów edukacyjnych, które są również długie i kosztowne w opracowaniu, i każdy z naszych potencjalnych konkurentów będzie musiał poświęcić na to lata. Inwestujemy więc w nasze własne oprogramowanie od ponad czterech lat, w tym w aplikacje dla nauczycieli i uczniów. A kiedy wszystko zaczęło się układać, pomyślałem: dobrze, że zaczęliśmy to robić. Tak więc z franczyzą - musicie to zrobić, ponieważ my sami nie otworzymy szkół w całej Rosji, to utopia. Muszą być lokalni przedsiębiorcy, którzy będą odpowiedzialni za to swoimi pieniędzmi i swoją przyszłością.


Więc nadal nigdy nie ryzykowałem: małe dzieci, trudności z pokojami i wiele pułapek. Na szczęście nie wiedzieliśmy tego wszystkiego wtedy i słusznie wpadł w głowę do przedszkola


O Easy-Garden i Easy-school

Mieliśmy przedszkole sześć lat temu, ponieważ zespół miał dziewczynę, która się nim paliła. Zwykle dzieje się to u nas: jest inicjator, który przedstawia pomysł i jest gotowy, aby odpowiedzieć i wdrożyć go, a my to robimy. Wierzyłem w ten pomysł, zainwestowaliśmy w to dużo energii i ogromną ilość pieniędzy. Ryzyko to wagon. Więc nigdy nie ryzykowaliśmy: małe dzieci, trudności z pokojami i wiele pułapek. Na szczęście nie wiedzieliśmy tego wszystkiego i po prostu dostaliśmy się do przedszkola z głowami. Ale pomysł jest po prostu niesamowity, wciąż wydaje się, że nikt nie próbuje go wdrożyć, jest to takie trudne: przedszkole jest w języku angielskim, gdzie w zasadzie nikt nie mówi po rosyjsku, z wyszkolonym personelem, jego programem, logistyką i organizacją wszystkich procesów. Popełniliśmy wiele błędów, pojawiła się uzasadniona krytyka. Ale z nami byli ludzie, którzy w nas wierzyli, i jestem im za to bardzo wdzięczny.

Nasze przedszkola nie mogą zaakceptować wszystkich i do tej pory nie możemy nic z tym zrobić. Zainteresowani wiedzą, że musisz zapisać się do przedszkola Easy School dosłownie na początku ciąży, i to wcale nie jest fakt, że zostaniesz zapisany. Ciągle kontaktują się ze mną na różne sposoby: „Jakoś to zorganizujemy, zapłacimy dodatkowo, zbudujemy, zrobimy coś innego”. Ale mamy swoje granice, nie możemy skierować wszystkich środków na rozwój przedszkoli. Nie wspominając już o tym, że nauczyciele przedszkolni są odrębnym typem obywateli, trudno jest je znaleźć i są trudne do wykształcenia.

W ubiegłym roku mieliśmy pierwsze ukończenie przedszkola. Wiele dzieci chodziło do naszej szkoły - do pierwszej klasy, która się z nami otworzyła. To taki wysoki krok! Nie było nam łatwo: zdobyć licencję na kształcenie ogólne, na szkołę - to jest przestrzeń. Ale zrobiliśmy to i mamy tam absolutnie niesamowity zespół ludzi. W tym roku dzieci poszły do ​​drugiej klasy, a my zdobyliśmy kolejną pierwszą. I oczywiście będziemy kontynuować: wszyscy oczekują, że będzie trzecia i czwarta klasa. Jeśli wszystko się ułoży - a my w to wierzymy - tak będzie.

Około stu milionów i wioska językowa

Nigdy nie otrzymaliśmy specjalnego wsparcia ze strony państwa, choć wydawało się to bardzo konieczne: kiedyś szukaliśmy pomocy, kiedy chcieliśmy zbudować budynek dla naszej szkoły w mieście. Pomyśleliśmy: mamy taki dobry pomysł, nie prosimy o pieniądze, sami zainwestujemy w życie w tej szkole - dlaczego nie władze wspierają nas, bo prawdopodobnie w mieście są puste działki, które nadają się na taki projekt. Dotarliśmy do wszystkich, byliśmy w biurze burmistrza, wszyscy mówią: „Jesteś świetny, pomożemy jak tylko możemy”. Ale ostatecznie wszystko, co nam zaoferowano, to grunt pod wynajem długoterminowy, pod warunkiem, że po 50 latach wszystko zbudowane na tej stronie zostanie przekazane państwu, a konstrukcja powinna spełniać standardy stanowe, co natychmiast daje nam przytłaczającą wartość szacunkową. Państwo może wydać setki milionów rubli na przedszkole, nie możemy. Jesteśmy gotowi zbudować budynek za 20 milionów, ale śmieją się z nas: niczego nie zbudujesz, potrzebujesz stu milionów. Tylko przeniesienie komunikacji na stronę w mieście kosztowałoby 10 milionów rubli. Nie stać nas na to. Zdaliśmy sobie sprawę, że wszystko musimy zrobić sami. Wzięliśmy pożyczkę i kupiliśmy duży budynek obok Barguzin, do tej pory powstanie tam cała nasza sieć edukacyjna. Latem udało nam się całkowicie go przekształcić, a teraz jest to prawdziwe królestwo wiedzy, Easy-world. Dlatego jeśli mówimy o współpracy z agencjami rządowymi, myślę, że wybieramy zbyt różne drogi. Dobrą rzeczą jest to, że są skierowani do nas, mają pozytywne nastawienie wszędzie, gdzie pójdziemy.

Teraz rozpoczynamy duży projekt z IrNIITU. Chcą, aby wszyscy ich nauczyciele i uczniowie dobrze mówili po angielsku i rozumieją, że trudno będzie to zrobić sami. Zaproponowaliśmy uniwersytetowi projekt English Village, w którym poprzez zanurzenie, w dużych i małych grupach, z poważną dyscypliną i dużą ilością zajęć pozalekcyjnych, nauczymy języka wielu studentów i nauczycieli akademickich. Osobiście bardzo podoba mi się ten projekt ze względu na jego skalę i nowość tego podejścia. Mam nadzieję, że nie zawiedziemy. Na spotkaniu z rektorem powiedziałem: zrobimy wszystko, co możliwe, nauczę się, jeśli to konieczne, coś wymyślę, ale po roku powinni mówić po angielsku.

O modelu biznesowym i talencie

Przyjmowanie pieniędzy zawsze było dla mnie niewygodne i dla prawie wszystkich pozostajemy bardzo tanią opcją szkoleniową. Staramy się ustalić minimalny koszt, aby każdy mógł sobie na to pozwolić, nie zastanawiając się nad wyborem - kup kiełbasę lub idź się uczyć angielskiego.

Mamy bardzo dobry model biznesowy, który wypracowaliśmy przez lata. Wszyscy wyliczyli i zdali sobie sprawę, że to działa z takim leasingiem, takim obciążeniem i takimi wynagrodzeniami. Jeśli coś usuniemy, to nie zadziała. Nasz model biznesowy nie obejmuje menedżerów i przełożonych - nie mamy dla nich pieniędzy. Jeśli nie możesz pracować bez szefa, nie masz miejsca w Easy School, nie możemy sobie pozwolić na stanie, kontrolę, grzywnę, pisanie bonusów nad wszystkimi. Teraz zespół ma ponad dwieście osób. Wielu nauczycieli to w rzeczywistości indywidualni przedsiębiorcy: ich wynagrodzenie zależy od liczby uczniów i mogą tutaj zarobić dobre pieniądze. Ale do tego musisz ciężko pracować. Poza lekcjami wszyscy biorą udział w różnych procesach. Wszyscy robimy to sami, chyba że malujemy ściany. Chociaż tak się dzieje, my również malujemy.

Kiedy człowiek się rodzi, ma karty, które mu dano. Najważniejsze jest, aby wykorzystać je na czas i nie próbować rozwijać tego, co jest źle uzyskane. Moi rodzice chcieli, żebym pracował w banku. A gdyby wszystko się udało, najprawdopodobniej byłbym zwykłym urzędnikiem. Tak, mam dwa talenty - nauczyciela i przedsiębiorcę. Mogę bardzo dobrze spojrzeć globalnie na sytuację, widzę, jak poprawić to, co zadziała i co należy zamknąć, ponieważ to nie zadziała. I zajmuję to stanowisko w szkole - robię to, co robię dobrze. Nie jestem przywódcą podobnym do Moskwy i wszystko przez niego przechodzi. W szkole nie znam wielu procesów, robię tylko to, co rozumiem. I nie ingeruję w to, co robią inni ludzie odpowiedzialni za swoje obszary i procesy. Ponieważ wiedzą lepiej.

Popularne Wiadomości

Kategoria Biznesmenów, Następny Artykuł

Syfony, radiola i masło orzechowe: Jak działa sklep „pchli targ” w Irkucku
Biznesmenów

Syfony, radiola i masło orzechowe: Jak działa sklep „pchli targ” w Irkucku

„Twoja półka” to przestrzeń, która łączy ręcznie robioną galerię, sklep z antykami i pchli targ: to słowo nie jest nieśmiałe, przechodząc do szyldu i wspierając najlepsze tradycje europejskich pchli targ. Właściciel sieci Irkuck Nikita Chibiskov powiedział Life wokół, skąd pochodzą towary i klienci, dlaczego taka przestrzeń nie jest możliwa w Internecie i co kupuje większość mężczyzn i turystów.
Czytaj Więcej
Jak Busfor zmienia rynek autobusów
Biznesmenów

Jak Busfor zmienia rynek autobusów

„100 rubli za bilet autobusowy Busfor między Petersburgiem a Moskwą” - wygląda na to, że wszyscy napisali o tym wiadomości (i nie byliśmy wyjątkiem). Chociaż wszystko oczywiście nie jest do końca prawdą: tak, koszt to naprawdę 100 rubli, ale są tylko cztery bilety na każdy autobus. I sztuczki na tym się nie kończą: kampania rozpoczyna się w wyznaczonym czasie (albo o 10:00, a potem o 21:30), bilety są sprzedawane jeden po drugim i trzeba za nie zapłacić w 15 minut.
Czytaj Więcej
Pościg: jak Lamoda walczy o kupującego
Biznesmenów

Pościg: jak Lamoda walczy o kupującego

Pozostawienie bez zakupu w sklepie internetowym Lamoda nie jest takie proste. Rzecz na stronie, którą odwiedził potencjalny nabywca, wyprzedzi go w reklamach w przeglądarce i biuletynach ze zniżkami. Kilka wiadomości e-mail z różnymi promocjami, osobistymi ofertami i kodami promocyjnymi może pochodzić z Lamody dziennie, a oglądany produkt pojawia się na stronach e-mail, na Facebooku i Instagramie.
Czytaj Więcej