Skrzynie

„Yandex.Book”: 7 powodów udanego uruchomienia wyszukiwarki

Dmitry SOKOLOV-MITRICH

Zastępca redaktora naczelnego czasopisma „Russian Reporter”

Stał się centrum władzy

Czy wiesz, jak rodzi się tajfun? Jest punkt wirowy, a następnie ziarnko piasku na ziarnko piasku, kropla na kroplę, zamienia się w huragan wielkiego podnoszenia. Oto typowa historia tego, jak pierwsze strzały pojawiły się w przyszłym imperium poszukiwań, jak stwierdziła Ilya Segalovich: „Jeden chłopiec pracował w ust i miał bezdomnego przyjaciela - Wołodię Iwanow. Ten facet mówi nam - weź Wołodię, pozwól mu żyć. I mamy to. Zaczął coś programować, spędził z nami noc, a Wołodia i jego przyjaciel z Akatatu właśnie ukończyli Siły Marynarki Wojennej, a po nich zaczęła przybywać do nas prawie cała grupa tych samych bezdomnych załóg. Potem wielu z nich osiedliło się tu przez długi czas, nadal pracują. Jestem migrantem z MISIS - jest taki fizyk, silny wykładowca. Ogólnie rzecz biorąc, faceci pochodzili z różnych miejsc, ale głównie znajomi, znajomi znajomych - to znaczy ludzie z tego samego kręgu ”.

stał się pierwszym produktem Yandex dla Internetu
Program Yandex.Site, który był w stanie wyszukiwać
przez zawartość portalu internetowego

Między innymi przyszli założyciele prawie wszystkich mediów IT - Computer World, Open Systems, PC World i Computerra - spędzali kilka dni w mieszkaniu Gagarina. Ich przyszłymi wydawnictwami w tym momencie były teksty drukowane na drukarce matrycowej, ale nikomu to nie przeszkadzało. Wszyscy czuli siłę podnoszącą i wyznawali to samo wyznanie: coś z tego na pewno wyjdzie na jaw. Lejek interakcji wokół Miejsca na Gagarin stale się powiększał. Przyjaciele, krewni, przyjaciele przyjaciół, znajomi krewnych, dziewczyny, matki, babcie. Coś podpowiadało, wypełniało, pomagało, ingerowało, wzmacniało, sprzątało, spędzało noc, piło. Ktoś przyniósł torbę ziemniaków, ktoś pożegnał się przed wyjazdem do Ameryki, ktoś po prostu umył okna, przygotował jedzenie. Od tego czasu nawet w dzisiejszych tysiącach Yandex wszyscy menedżerowie biur nazywani są „hostessami”.

Działał wbrew rosyjskiej tradycji

Pewnego pięknego dnia Wołoż przyszedł do CompTek z szalonym pomysłem - pójść do Instytutu Problemów Transmisji Informacji Rosyjskiej Akademii Nauk i kupić legalną elektroniczną kopię słownika pisowni języka rosyjskiego za szalone pieniądze. Szaleństwo tego aktu polegało na tym, że nikt wtedy nie zapłacił za własność intelektualną. Tylko powietrze było bardziej wolne.
„Zespół naukowca Jurija Derenikowicza Apresyana pracował w tym instytucie badawczym. To wspaniały człowiek, jeden z naszych największych lingwistów” - mówi Ilya Segalovich. - Kiedy zdali sobie sprawę, że ci młodzi ludzie przyjechali legalnie kupić swój produkt, byli tak zszokowani, że natychmiast obniżyli cenę zamówienia. Instytut sprzedawał ten słownik Japończykom za 10 tysięcy dolarów, nie pamiętam dokładnie za 600 czy 800. I nawet wtedy pomogli z radą i cennymi radami.

Nie boję się wielkich zadań

- Kupiliśmy słownik, musimy coś z tym zrobić. Arkasha spojrzał na mnie i powiedział: „Chodź”, wspomina Segalovich. - Podjąłem ścisłą morfologię, językoznawstwo, zacząłem pisać część do wyszukiwania. I zupełnie miała dość wyjazdu gdziekolwiek. A kiedy napisano część dotyczącą wyszukiwania, trzeba było odpowiedzieć na jedno pytanie: jaki byłby taki indeks?

Gdyby w tej historii nie było odcinka biblijnego Komputerowego odniesienia, warto byłoby go wymyślić. Jednak dwadzieścia lat później Wołoż twierdzi, że nie włożył żadnego szczególnego patosu w ten gest.

„Kiedy nauczyliśmy się dobrze wyszukiwać w dużych tablicach, nie znaleźliśmy nic lepszego niż przykręcenie naszych poszukiwań do treści Biblii, ponieważ wszystko inne było chronione prawami autorskimi”, wyjaśnia Arkady niezwykle trywialnie.

Wersja Ilyi Segalovich brzmi bardziej namiętnie:

- Oczywiście nie spodziewaliśmy się, że zarobimy dużo pieniędzy na Bible Computer Reference. Zrobiliśmy to wyłącznie z przyczyn humanitarnych. Zrozumieliśmy, że Biblia jest najpopularniejszym tekstem na świecie i jeśli ktoś potrzebuje jakiegoś rodzaju przeszukiwania w szeregu tekstów w języku rosyjskim, to jest to. Ponieważ nie było nic takiego, nie było Internetu. W rezultacie projekt zakończył się sukcesem. Obieg Biblii na dyskietkach zaczął się dość dobrze różnić, a jednocześnie przyciągać nowych klientów. Wkrótce Instytut Literatury Światowej otrzymał zamówienie na indeksowanie wszystkich dzieł Aleksandra Siergiejewicza Griboedowa. Potem stało się 200. rocznica urodzin Puszkina i udało się uzyskać zamówienie na innego Aleksandra Siergiejewicza. Sprawa posunęła się naprzód.

Czułem trendy

Griboedov i Puszkin pomogli „Arkadii” przetrwać do czasów, gdy Internet przekroczył granice instytutu badawczego, stając się zauważalnym szczegółem krajobrazu społecznego.

- Wspinaliśmy się do sieci na kilka miesięcy, czytaliśmy wszystko, co tam było, przeglądaliśmy wyszukiwanie AltaVista i od razu stało się jasne dla wszystkich, że musimy robić rzeczy dla Internetu, wspomina Segalowicz. W sieci istniała dokładnie jedna wyszukiwarka, która przynajmniej rozumiała alfabet cyrylicy i nazywała się AltaVista. Nie rozróżniała kodowania, mówiąc krótko, pomyliła rosyjską z japońską, ponieważ nie rozumiała języka, a jedynie sekwencję kodu. Jednocześnie wszystkie języki cyrylicy - bułgarski, ukraiński, rosyjski - w ogóle nie rozróżniały pierwszej wyszukiwarki Runet. Ale coś znalazła i to było niesamowite. Jednak nawet po poznaniu Internetu i osiągnięciu oświecenia nadal nie było wcale oczywiste, że konieczne jest stworzenie wyszukiwarki specjalnie dla sieci WWW.

W historii o Yandex najśmieszniejsze jest to
że wśród ojców założycieli nie ma ani jednego profesjonalnego programisty

Ta prosta, jak się dziś wydaje, myśl w tym czasie nie była wcale prosta. Cały Runet z końca lat 90. ważył około 5-7 gigabajtów - dziś wszystko zmieściłoby się na dysku flash USB o niezbyt dużej pojemności. Ale co najważniejsze, ówczesny Internet różnił się od obecnego pod tym samym względem, co system kolonialny z gospodarki wolnorynkowej. Kanały między stanami i miastami były wąskie, amerykańskie witryny ładowały się bardzo wolno w Moskwie, a witryny Moskwy w regionach. Dlatego właściciele portali z dużą ilością treści woleli tworzyć „kopie lustrzane” - kopie swoich witryn w różnych miejscach w kraju. W takich okolicznościach powszechne wyszukiwanie w Internecie nie było jeszcze poszukiwaną usługą. Ludzie raczej potrzebowali przeszukiwać określone witryny. Dlatego pierwszym produktem Yandex dla Internetu był program Yandex.Site, który mógł wyszukiwać według zawartości portalu internetowego. Aplikacja była pożądana. Sprzedaż odeszła.

Poruszany intuicyjnie

Po raz pierwszy uruchamiając swoją wyszukiwarkę w Internecie, żaden z jej twórców w ogóle nie odczuł wielkości chwili. Teraz trudno w to uwierzyć, ale witryna Yandex.ru wcale nie pojawiła się jako produkt. Początkowo był tylko „demonstracją” możliwości technologicznych programu wyszukiwania dla potencjalnych nabywców. Trzeba było gdzieś znaleźć całą masę informacji, znacznie więcej niż Biblię, w formie cyfrowej. Gdzie to zdobyć? I w Internecie. Pozwól ludziom wejść na stronę, przetestuj program w sieci, ciesz się, a następnie biegnij, aby kupić „pole wyszukiwania” dla ich witryny.

„Nie rozumieliśmy jeszcze, że był to zarówno biznes, jak i ciekawe zadanie na całe życie”, twierdzi Ilya Segalovich. - Ale to zrozumienie pojawiło się dosłownie kilka miesięcy później, kiedy poważnie uruchomiliśmy Yandex.ru, jak krajowa wyszukiwarka. Bardzo dobrze pamiętam ten moment. 23 września 1997 r. Na wystawie Softool przecięliśmy wstęgę i nagle zdaję sobie sprawę - e-mój, to poważna sprawa! Wracam do domu i myślę: ci ludzie w metrze jeszcze nie rozumieją, co ich czeka, ale już rozumiemy! Teraz musisz po prostu spokojnie usiąść i pracować. I nie mów nikomu o swoich planach, w przeciwnym razie się nie spełnią.

Bronił swoich wartości

Ponieważ CompTek był głównym dystrybutorem Cisco Systems, to właśnie ta firma reklamowała pierwszy baner: „Twoja cipka kupiłaby Cisco”. Oczywiście za darmo, to znaczy za nic. Ale wkrótce dotarli do niego pierwsi klienci komercyjni.

„Można powiedzieć, że przyszli i namówili” - wspomina Elena Kolmanovskaya. - W tym czasie nadal mieliśmy wrażenie, że rozwijamy technologię do tej pory i tam zobaczymy. A teraz zaczęli pojawiać się niektórzy ludzie z zewnątrz: „Umieśćmy reklamę”. - „Reklama?” - „No cóż, masz tak dużą witrynę, tak znaną, 55 000 wyświetleń strony dziennie”. Usiedliśmy, pomyśleliśmy i zdecydowaliśmy, dlaczego nie zarobić na tym pieniędzy. Ale od razu wysunięto dwie zasady: po pierwsze, reklama powinna być kontekstowa - to znaczy odpowiadać tematowi żądania. Po drugie, brak flashowania, animacji, nieuprawnione ujawnienie banera na całej stronie - ogólnie rzecz biorąc, wszyscy reklamodawcy, których w tamtych czasach kochali i nienawidzili.

Różne pieniądze oddychają zupełnie inaczej z tyłu głowy.
I te inwestycje, które trzeba przede wszystkim odetchnąć
nie tylko wydawać, ale być usprawiedliwionym

„Bardzo dobrze pamiętam wspaniałą rozmowę na ten temat Wołoż z szefem jednej z największych wówczas agencji reklamowych”, mówi Evgenia Zavalishina, przyszły dyrektor generalny Yandex.Money. - Kiedy zdał sobie sprawę, że nie da się nas przekonać, a jego sztandar nie rozłoży się na całej stronie głównej, spojrzał na Wołoży z tak potwornym smutkiem w oczach i jęknął: „Och, Arkady… Och, to twoja fałszywie rozumiana inteligencja!”

Pomysł, że reklama nie powinna zakłócać działania użytkownika, pozostał na zawsze w Yandex. To właśnie z niego kilka lat później narodzi się Direct - główny mechanizm zarabiania na wyszukiwaniu. Jeśli jednak pod koniec lat 90. zespół Yandex zostanie poinformowany, że miliardy ich firm przyniosą nie duże kontrakty medialne, ale średnie i małe firmy, byliby bardzo zaskoczeni.

Uwierz w swoją przyszłość

Pomimo silnego zaplecza w postaci CompTek, Yandex nadal wymagał poważnych inwestycji. „Weźmiemy pieniądze i oddamy je, ale nie weźmiemy ich w CompTek”, powiedział wtedy Wołoż. „Ponieważ jeśli weźmiesz go od siebie, nigdy go nie oddasz, ale jeśli zabierzesz go od nieznajomych, staniesz się odpowiedzialny”. Kawałek papieru wisi na ścianie nad krzesłem dyrektora generalnego Yandex. Był to cały ówczesny Yandex, na widoku: w 1999 r. Wydali 280 tysięcy dolarów, zarobili 72 tysiące dolarów. Strata netto - 218 tysięcy dolarów. W 1999 r. Wyszukiwarka umieściła go na stole przed przyszłym inwestorem strategicznym - funduszem Baring Vostok Capital Partners.

- I oszacowali ten biznes na 15 milionów dolarów, płacąc jedną trzecią tej kwoty za pakiet mniejszościowy!

Teraz Volozh patrzy na ten dokument jak na stare, pożółkłe archiwalne zdjęcie i jest zaskoczony własną śmiałością.

Popularne Wiadomości

Kategoria Skrzynie, Następny Artykuł

Syfony, radiola i masło orzechowe: Jak działa sklep „pchli targ” w Irkucku
Biznesmenów

Syfony, radiola i masło orzechowe: Jak działa sklep „pchli targ” w Irkucku

„Twoja półka” to przestrzeń, która łączy ręcznie robioną galerię, sklep z antykami i pchli targ: to słowo nie jest nieśmiałe, przechodząc do szyldu i wspierając najlepsze tradycje europejskich pchli targ. Właściciel sieci Irkuck Nikita Chibiskov powiedział Life wokół, skąd pochodzą towary i klienci, dlaczego taka przestrzeń nie jest możliwa w Internecie i co kupuje większość mężczyzn i turystów.
Czytaj Więcej
Jak Busfor zmienia rynek autobusów
Biznesmenów

Jak Busfor zmienia rynek autobusów

„100 rubli za bilet autobusowy Busfor między Petersburgiem a Moskwą” - wygląda na to, że wszyscy napisali o tym wiadomości (i nie byliśmy wyjątkiem). Chociaż wszystko oczywiście nie jest do końca prawdą: tak, koszt to naprawdę 100 rubli, ale są tylko cztery bilety na każdy autobus. I sztuczki na tym się nie kończą: kampania rozpoczyna się w wyznaczonym czasie (albo o 10:00, a potem o 21:30), bilety są sprzedawane jeden po drugim i trzeba za nie zapłacić w 15 minut.
Czytaj Więcej
Pościg: jak Lamoda walczy o kupującego
Biznesmenów

Pościg: jak Lamoda walczy o kupującego

Pozostawienie bez zakupu w sklepie internetowym Lamoda nie jest takie proste. Rzecz na stronie, którą odwiedził potencjalny nabywca, wyprzedzi go w reklamach w przeglądarce i biuletynach ze zniżkami. Kilka wiadomości e-mail z różnymi promocjami, osobistymi ofertami i kodami promocyjnymi może pochodzić z Lamody dziennie, a oglądany produkt pojawia się na stronach e-mail, na Facebooku i Instagramie.
Czytaj Więcej