Ludzie w mieście

Wieczni studenci

Zgodnie z prawem każdy ma prawo chodzić na studia tyle razy, ile uzna za stosowne, ale tylko jeden raz możesz uzyskać bezpłatną edukację. Dopóki student nie otrzyma dyplomu, jego prawo do bezpłatnego szkolnictwa wyższego uważa się za niespełnione. Może więc robić to wielokrotnie, dopóki nie ukończy studiów lub nie odrzuci tego przedsięwzięcia. Życie wokół rejestrowało historie wiecznych studentów - ludzi, którzy studiowali na różnych uniwersytetach, ale z różnych powodów nie mogli ich ukończyć.

Michael, 27 lat

zrezygnował z czterech uniwersytetów i planuje wejść ponownie

Poszedłem do mojego pierwszego instytutu zaraz po szkole, ponieważ musiałem gdzieś iść. Jestem z Białorusi, jako programista zapisałem się na Białoruski Narodowy Uniwersytet Techniczny. Ale nie miał nawet czasu na naukę, poszedł tylko na spotkanie studentów pierwszego roku. Mój ojciec mieszkał wtedy w Moskwie i zaproponował, że się do niego przeprowadzi. Przeprowadziłem się Rok szkolny już się rozpoczął i mogłem wrócić do szkoły dopiero we wrześniu. Z jakiegoś powodu mój ojciec zdecydował, że znowu muszę iść do programisty i koniecznie udać się do Baumanki lub MISiS.

Na Białorusi system jest taki sam jak USE w Rosji, tyle że nazywa się to testowaniem scentralizowanym. Oceny są również mierzone w punktach. Tak więc zdałem fizykę o 17 punktów z minimalnym wynikiem 15. Byłem o krok od niczego. Teoretycznie w ciągu roku można było go podciągnąć, ale w rzeczywistości natychmiast zabrałem się do pracy i absolutnie nie było możliwości poważnego przygotowania. W rezultacie, jak się nazywało, dokąd poszli. Dotarł więc do Wszechrosyjskiego Korespondencyjnego Instytutu Finansowo-Ekonomicznego. Szczerze mówiąc, było tam nawet miło. Ale w wieku 18 lat byłem otoczony kreatywnymi ludźmi, którzy nieustannie mówili o potrzebie realizacji marzeń z dzieciństwa. Jako dziecko zbierałem projektantów, rysowałem i marzyłem o zostaniu architektem.

Studiowałem w VZFEI przez prawie rok, ale nie zacząłem brać udziału w sesji, postanowiłem wejść do działu architektonicznego i zacząłem się przygotowywać długo i ciężko. Tutorów z MARCHI nie było stać, więc poszedłem tylko na cztery klasy. Ale zdałem sobie sprawę, co dalej. Zacząłem rysować ludzi w metrze - aby dowiedzieć się, jak uchwycić konstrukcję i wielkość. Podstępnie wybrał osobę, której światło dobrze padło, i narysował rysunek w zeszycie.

Aby zostać przyjętym na uniwersytet architektoniczny, musisz zdać trzy egzaminy kreatywne: rysunek głowy, rysunek stolic i rysunek - oraz dwa nie-kreatywne: rosyjski i matematyka. Na egzaminach kreatywnych przydarzył mi się ten sam problem: na przykład narysowanie trwało pięć godzin, a ja zawsze pasowałem do dwóch, więc musiałem dosłownie zmusić się do rysowania powoli. Teraz rozumiem, że niewiele zrobiłem, aby się przygotować. W ciągu dwóch lat ukończyłem tylko zadanie 16, które czekało na wprowadzenie. Potrzeba pracy była dość rozpraszana od przygotowań: sprzedawałem gazety, zajmowałem się projektowaniem stron internetowych, w pewnym momencie dostałem pracę w kasynie. Po kasynie, jak mi się wydaje, przestałem być młody i zmęczony. Musiałem pracować w nocy, w złej atmosferze: ludzie stracili całą pensję i, oczywiście, byli zestresowani. Zdarzyło się, że skończyłem zmianę, poszedłem do domu, spałem, wróciłem do pracy i zobaczyłem tę samą osobę, z którą bawiłem się ostatniego dnia. Nie mógł nawet ruszyć, tylko okresowo wyjmował frytki i płakał.

W rezultacie, po dwóch latach przygotowań, wstąpiłem do State University of Land Management na Wydziale Architektury. Potem zacząłem rozmawiać ze studentami i pracującymi architektami i szybko zdałem sobie sprawę, ile wybrałem czasochłonnego i zasobochłonnego zawodu. Podczas realizacji projektów ludzie prawie nie śpią i nie przyjmują używek. I wielu narzeka, że ​​wciąż nie buduje tego, czego chce. Byłem rozczarowany architekturą i opuściłem uniwersytet po pierwszym semestrze.

Po architekturze chciałem tworzyć muzykę, ale zdałem sobie sprawę, że wejście na przykład do Gnesinki byłoby nierealne. W tym momencie znalazłem dość niedrogą, pieniężną i jednocześnie specjalizację związaną z muzyką - inżyniera dźwięku. Wstąpiłem do Instytutu Radiofonii i Telewizji Ostankino w Moskwie zaocznie. Chciałem iść do szkoły i zanurzyć się w życiu studenckim, ale nie było takiej możliwości.


Przyzwoicie odwrócił uwagę od przygotowania do pracy: Sprzedawałem gazety, zajmowałem się projektowaniem stron internetowych, w pewnym momencie osiadł w kasynie.

Nasza rekrutacja była pierwszą na wydziale, program szkolenia był bardzo surowy i nieuporządkowany. W pierwszym roku znalazłem pracę w mojej specjalności: dostałem pracę jako inżynier dźwięku w agencji zajmującej się organizowaniem imprez dla dzieci. Ponadto trenował w swoim domowym studio. Już na drugim roku miałem wrażenie, że wszystko wiem. Uczenie się stało się nieciekawe. Było jeszcze jedno badanie filozofii, ale nie byłem na jednej parze. W rezultacie tego nie zdałem, byłem zdenerwowany i postanowiłem odejść. Mój certyfikat nadal leży w MITRO.

Teraz pracuję jako programista. Natknąłem się na bezpłatne kursy w Internecie - okazało się, że to w 100% moje. Gdybym czasami zmuszał się do rysowania lub tworzenia muzyki, mógłbym siedzieć przy programowaniu przez 12 godzin bez zatrzymywania się, mógłbym skakać w środku nocy, gdybym wymyślił, jak rozwiązać problem. Potem postanowiłem poważnie potraktować programowanie, zgodziłem się z dziewczyną, że będę siedział jej na szyi przez kilka miesięcy i zacząłem się uczyć. Zaangażowany w 12 godzin dziennie. Wydaje mi się, że w tym czasie nauczyłem się tyle, ile inni nie są w stanie opanować przez pięć lat w instytucie. Potem zacząłem szukać pracy. W jednej poważnej firmie byli gotowi zaakceptować mnie po rozmowie, ale okazało się, że nie mam wyższego wykształcenia. Nadal znalazłem pracę, ale rozumiem, że brak skorupy może zakłócać moją karierę, więc planuję je zdobyć. Patrzę na instytut, w którym możesz uczyć się online. Myślę, że takie szkolenie nie zajmie dużo wysiłku i czasu i będę mógł zdobyć dyplom.

Michael, 23 lata

porzuciłem uniwersytet siedem razy, studiując przez jeden semestr

Ostatnie trzy klasy uczyłem się w szkole nr 239 w Petersburgu. Jest to największe fizyczne i matematyczne liceum w mieście, teraz stało się znane jako Prezydenckie. W różnych czasach studiowali tam sławni ludzie: Alisa Freindlikh, Boris Grebenshchikov, Alexander Khalifman. Ta szkoła jest dobra, ponieważ zapewnia doskonałą wiedzę z fizyki, matematyki i przedmiotów technicznych, a zła w tym, że nie wymaga prawie niczego, a uczniowie mają niesamowitą zarozumiałość. Dla statystyk: w mojej starej, zupełnie zwyczajnej szkole, nie wszyscy byli w stanie to zrobić, ale ci, którzy to zrobili, ukończyli studia. Jedna trzecia mojej klasy w szkole 239. przynajmniej raz odleciała lub wzięła urlop naukowy, chociaż wszyscy zrobili to, a ponadto za darmo. Po raz pierwszy, gdy weszłam, będąc zwycięzcą dwóch olimpiad matematycznych i olimpiady fizyki, mogłam wybierać spośród wszystkich uniwersytetów technicznych w mieście.

Wybrał Wydział Matematyki i Mechaniki Państwowego Uniwersytetu w Petersburgu. Wynik pozytywny jest bardzo niski i jest łatwy do zrobienia - niewielu chce się torturować matematyką, ale także udać się do Peterhof. I nie w tym uroczystym Peterhofie z pałacami i fontannami, ale w najbardziej naturalnej wiosce. Początkowo mumia znajdowała się na Wyspie Wasiliewskiej, ale w czasach radzieckich postanowili uczynić Cambridge rodzajem uniwersytetu z uniwersytetu. Ale nie zrobili tego jako istota ludzka: teraz uczniowie i nauczyciele idą na taką odległość, że w ogóle nie ma infrastruktury, a krowy i kozy chodzą po wydziale.

Oprócz odległości matematyka była dobra dla wszystkich. Ale w pierwszym roku doznałem kontuzji i przez prawie rok wypadłem ze zwykłego życia. W tym roku, kiedy nie musiałem wcześnie wstawać i od razu biegać po swojej firmie, zrelaksowałem się i jeszcze bardziej się leniłem. W rezultacie, kiedy po raz drugi przyszedłem do matematyki, spadła na mnie ogromna ilość materiału. Byłem świadomy ilości przygotowań i pomyślałem: „Oczywiście nic nie rozumiem dla większości przedmiotów, ale jestem z 239, jestem genialny i potrafię sobie z tym poradzić”. Nadszedł czas X - konieczne było zdanie egzaminów. Potem zdałem sobie sprawę, że nie jest genialne. Zostałem wydalony niezgodnie z zasadami, ale i tak poleciałbym. Trzecie wezwanie było, ale potem miałem żałosną miłość ze wszystkimi konsekwencjami: depresją, chęcią skoku z dachu i udaniem się do psychologa. Zupełnie nie byłem w szkole.

Potem postanowiłem zmienić specjalizację. Tak więc trafił na Narodowy Uniwersytet Technologii Informatycznych, Mechaniki i Optyki w Petersburgu na Wydziale Fotoniki i Optoinformatyki. Dotarłem tam przypadkiem, na polecenie przyjaciela. Poszedłem dosłownie dwie tuziny par, a potem znowu wyszedłem. Wystąpiłem jeszcze dwa razy - ponownie dla matematyki na Uniwersytecie Państwowym w Petersburgu oraz w ITMO dla specjalizacji związanej z matematyką. Teraz w ogóle nie pamiętam dlaczego, ale w ogóle nie pojawiłem się w parach. W tym czasie byłem stale w schronisku i próbowałem towarzysko przez pijaństwo. Wygląda na to, że lubiłem się uczyć, ale znowu było to w moim lenistwie. Przez wszystkie lata, które starałem się studiować z matematyki, przezwyciężając konsekwencje traumy i nieudanej miłości, byłem tak leniwy, że byłem zbyt leniwy, by dostać się na uniwersytet.

Siódmy raz odbył się na wydziale geologii Uniwersytetu Stanowego w Petersburgu. Pomysł pojawił się spontanicznie: marzyłem o tym. Zdałem sobie sprawę, że geografia była dla mnie interesująca od czasów szkolnych. Poszedłem na studia jako kartograf, ale byłem rozczarowany. Prawie nie pojawił się ponownie na wykładach, a kiedy przyszedł, nie usłyszał nic ciekawego. Większość z nich była bardzo nudna i tylko nauczyciel fizyki mógł mnie zainteresować. Być może moje wysokie oczekiwania odegrały pewną rolę. Chciałem nauczyć się czegoś, co miałoby zastosowanie w praktyce.


Próbowałem uczyć się z matematyki, pokonując skutki traumy i nieudanej miłości, Byłem tak leniwy, że byłem zbyt leniwy, by dostać się na uniwersytet.

Teraz absolutnie nie wiem, gdzie się postawić. Mam zasadę życia: robię tylko to, co osiągam, i nie wymaga dużego wysiłku. Więc podczas przerwy w pracy. Pracowałem już w fast foodach, w księgarni, jako kelner, rozdając ulotki. Teraz wybieram, gdzie znów pójść. Interesuję się programowaniem (ale nie jest mi dane) i historią (ale nie jestem pewien, czy historycy mają pracę). Kłaniam się na Wydziale Ekologii Uniwersytetu Hydrometeorologicznego. W międzyczasie pracuję jako kurier i szukam siebie.

Mitrofan, 27 lat

studiował na trzech uniwersytetach i prawie uzyskał dyplom, ale instytut został pozbawiony licencji

Jestem z Niżnego Nowogrodu. Po szkole wstąpił do Akademii Administracji Publicznej Wołga-Vyatka z dyplomem administracji państwowej i miejskiej. Moi rodzice zapewnili mnie, że czeka mnie świetlana przyszłość, jeśli się nauczę i pójdę do pracy jako urzędnik państwowy, ale z jakiegoś powodu im wierzyłem. W rezultacie spędziłem półtora roku absolutnie bez sensu. Po przyjęciu myślałem, że dadzą praktyczną wiedzę w akademii, ale niepotrzebne przedmioty czekały na mnie. Na przykład nie rozumiałem, dlaczego przyszły drobny urzędnik potrzebuje wyższej matematyki. Być może w piątym roku nadal będę miał trochę pożytecznej wiedzy, ale opinie od facetów z mojej grupy, którzy ukończyli akademię, sugerują coś przeciwnego. Teraz wszyscy pracują w swoich ambasadach i zgromadzeniach ustawodawczych i mówią, że poradziliby sobie bez takiego wykształcenia. Prawdopodobnie jedyną rzeczą, która przydała się w mojej pracy, była znajomość przepływu pracy.

W pierwszym roku życia studenckiego natychmiast mnie pochłonęło: grałem w KVN, zapisywałem się do różnego rodzaju komitetów związkowych, rad, aktywów, pracowałem jako doradca. Wynająłem mieszkanie z przyjaciółmi i moi rodzice nie mieli żadnej kontroli. Zamiast par często się bawiłem. Na drugim roku w ogóle zdobyłem punkty na studia i zacząłem pracować jako niania - zapłacili za to dobre pieniądze. Pod koniec roku postanowiłem opuścić uniwersytet, opowiedziałem o tym rodzicom i zabrałem dokumenty.

Kiedy w pierwszym roku zostałem redaktorem naczelnym gazety studenckiej, wszyscy mówili: „Mity, masz talent! Piszesz jak bóg!” Pomyślałem, że takiego talentu nie należy zakopywać, i postanowiłem, że Wydział Filologiczny będzie odpowiedni do kariery dziennikarza. Następnie złożyłem podanie na wydział Łobaczewskiego. Zacząłem nawet chodzić w parach, ale kiedy przyszedłem odwiedzić rodziców w niewłaściwym czasie: byłem u siebie komisarzem wojskowym. Wręczyli mi wezwanie i zdecydowałem, że syn oficera nie powinien uciekać przed wojskiem. Poważnie zamierzałem służyć: wziąłem dokumenty z uniwersytetu, zerwałem z dziewczyną, dostałem pracę. Przez cały rok szkolny zaświadczenie było „odpowiednie do służby wojskowej”. Ale w pierwszym roku miałem wypadek, zraniłem nogi, co spowodowało, że rozwinąłem artrozę. Chirurg z komisji lekarskiej odrzucił mnie i wysłał do komisarza wojskowego. W krótkich spodenkach znalazłem go, spojrzał na mnie w górę iw dół i powiedział: „Tak, nie potrzebujemy cię do piekła w wojsku”. Nie dostałem się do wojska, ale aby pójść na studia, musiałbym ponownie złożyć dokumenty.

Myślałem tylko o wejściu na wiosnę. W tym czasie utrzymywałem się, więc jednym z kryteriów wyboru uniwersytetu była kwestia ceny - czy pobiorę czesne. Postanowiłem zapisać się zaocznie w Instytucie Zarządzania i Biznesu w Niżnym Nowogrodzie, wtedy rok studiów kosztował około 20 tysięcy rubli, a ta liczba całkowicie mi odpowiadała. Poszedłem na wydział PR, od razu dostałem się na trzeci rok, po ukończeniu kilku egzaminów. Cztery badane w mojej grupie - znacznie starsze ode mnie, przyszły po skórkę potrzebną do awansu. Studiowałem przez rok, a potem zaproponowano mi pracę w Moskwie.

Przeprowadziłem się i zacząłem studiować w sposób całkowicie razdolbaysky. Zwykle przychodził raz na kilka miesięcy i w tłumie chodził na wszystkie egzaminy. Tak osiągnął szósty rok. Gdy pozostało tylko zdać egzaminy państwowe i obronić dyplom, w pracy powstał projekt, którego w ogóle nie mogłem opuścić. Długo ciągnął, a ja byłem gotowy wziąć urlop naukowy. Ale kiedy przyszedł podpisać dokumenty, okazało się, że uniwersytet został pozbawiony licencji.


Zacząłem nawet parować
ale któregoś dnia przyszedłem odwiedzić rodziców w niewłaściwym czasie: byłem komisarzem wojskowym na swoim miejscu.

Nie mogę powiedzieć, że fakt posiadania dyplomu bardzo by mi pomógł. Pracowałem jako dyrektor marketingu, byłem zaangażowany w specjalne projekty w moskiewskiej publikacji - i nikt nie pytał o edukację, wszyscy byli zainteresowani tylko jakością i szybkością pracy. To prawda, że ​​kilka razy stanowisko opuściło mnie z powodu braku dyplomu. Kiedyś chciałem dostać się do działu PR Gazpromu, ale nawet nie zaprosili mnie na rozmowę bez wyższego wykształcenia. Teraz czasami myślę o zrobieniu tego ponownie.

Redakcja dziękuje bibliotece nr 19 im. F. Dostojewskiego i TsGPB imienia V.V. Majakowskiego za pomoc w zorganizowaniu kręcenia filmu.

Obejrzyj wideo: Wieczni STUDENCI OXFORD (Październik 2019).

Popularne Wiadomości

Kategoria Ludzie w mieście, Następny Artykuł

Syfony, radiola i masło orzechowe: Jak działa sklep „pchli targ” w Irkucku
Biznesmenów

Syfony, radiola i masło orzechowe: Jak działa sklep „pchli targ” w Irkucku

„Twoja półka” to przestrzeń, która łączy ręcznie robioną galerię, sklep z antykami i pchli targ: to słowo nie jest nieśmiałe, przechodząc do szyldu i wspierając najlepsze tradycje europejskich pchli targ. Właściciel sieci Irkuck Nikita Chibiskov powiedział Life wokół, skąd pochodzą towary i klienci, dlaczego taka przestrzeń nie jest możliwa w Internecie i co kupuje większość mężczyzn i turystów.
Czytaj Więcej
Jak Busfor zmienia rynek autobusów
Biznesmenów

Jak Busfor zmienia rynek autobusów

„100 rubli za bilet autobusowy Busfor między Petersburgiem a Moskwą” - wygląda na to, że wszyscy napisali o tym wiadomości (i nie byliśmy wyjątkiem). Chociaż wszystko oczywiście nie jest do końca prawdą: tak, koszt to naprawdę 100 rubli, ale są tylko cztery bilety na każdy autobus. I sztuczki na tym się nie kończą: kampania rozpoczyna się w wyznaczonym czasie (albo o 10:00, a potem o 21:30), bilety są sprzedawane jeden po drugim i trzeba za nie zapłacić w 15 minut.
Czytaj Więcej
Pościg: jak Lamoda walczy o kupującego
Biznesmenów

Pościg: jak Lamoda walczy o kupującego

Pozostawienie bez zakupu w sklepie internetowym Lamoda nie jest takie proste. Rzecz na stronie, którą odwiedził potencjalny nabywca, wyprzedzi go w reklamach w przeglądarce i biuletynach ze zniżkami. Kilka wiadomości e-mail z różnymi promocjami, osobistymi ofertami i kodami promocyjnymi może pochodzić z Lamody dziennie, a oglądany produkt pojawia się na stronach e-mail, na Facebooku i Instagramie.
Czytaj Więcej