Art

Ural underground lat 60.: Kim jest Jewgienij Arbenew i co zrobił dla sztuki w Jekaterynburgu

W 2019 roku życie artystyczne Jekaterynburga jest niezwykle różnorodne i pełne wydarzeń: odbywają się festiwale sztuki ulicznej, muzea i galerie pokazują dzieła współczesnych artystów. Autorzy pojęć są znani osobiście i zapraszani do współpracy przez główne marki i deweloperów, nawet nielegalni artyści uliczni mogą bezpiecznie rozmawiać o tym w centralnych punktach miasta. Ale w latach 60. i 80. nieoficjalni artyści i poeci musieli pracować pod ziemią - dzięki ich działalności zaczęło tworzyć się niezależne środowisko twórcze Jekaterynburga, które można dziś oglądać.

Muzeum Sztuk Pięknych i Życia w Jekaterynburgu wydaje serię publikacji na temat twórczej ścieżki znaczących artystów z podziemia Ural i ich poglądów na współczesną sztukę współczesną.

Pierwszym nieoficjalnym stowarzyszeniem Uralu w latach 1960-1970 była Szkoła Uktus, której uczestnicy zajmowali się poszukiwaniem nowych form w sztuce. Odeszli od tradycji akademickich i zwrócili się ku dziedzictwu futurystów i abstrakcjonistów, stosując techniki konceptualizmu. Przez długi czas nie mieli okazji pokazywać swojej pracy na oficjalnych wystawach, a wydawany przez nich magazyn „Number” w jednym egzemplarzu był dystrybuowany wśród bliskich przyjaciół.

Jeden z „Uktussian” Jewgienij Arbenew przeprowadził się do Swierdłowska z obwodu Saratowskiego w 1959 r. Po odbyciu służby wojskowej poznał twórców nieformalnego stowarzyszenia „Szkoła Uktus”, Annę Tarsi i Walerię Dyachenko, i wkrótce do nich dołączył. Jednocześnie pracował w dziedzinie grafiki przemysłowej, ukończył Moskiewski Instytut Poligraficzny i został redaktorem artystycznym w czasopiśmie Ural. Obecnie jest redaktorem naczelnym gazety Voice of Hope.

W latach 60. Arbenev zaczął zajmować się kodowaniem literatury i próbami stworzenia alfabetu języka wizualnego. W swojej pracy przywiązuje dużą wagę do podświadomości i wolnej sztuki. Zaczynając jako grafik, odkrył dla siebie format instalacyjny i zaczął tworzyć kompozycje z butelek.

SMS

Evgeny Kutergin

Zdjęcia

Siergiej Poteryajew

Znajomość uczestników „szkoły Uktus”

Po służbie w wojsku poszedłem do pracowni artystycznej Mikołaja Chesnokova w centrum rekreacyjnym Żeleznodorożniki. Tam w 1964 roku spotkałem Valerę Dyachenko, z którą nadal się komunikujemy, oraz Annę Tarshis.

Najpierw zobaczyłem rysunki Anny, które przyniosła na kolejną jesienną wystawę, i uderzyły mnie. Wydaje się, że nie jest to nic specjalnego, czarno-biała grafika, ale widziano ją od wewnątrz i nie czerpano z natury. Przypomniałem sobie jeden z rysunków - nazywał się „Uwolnij się”. W sensie wyrwania się ze wszystkiego, gdzie mieszkała.

I wtedy ją zobaczyłem: rozpuszczone długie włosy, bardzo żywe oczy. Byłem nią zafascynowany. Jest całkowicie błyskotliwą kobietą, niezwykle uzdolnioną. Zajmowała się muzyką, rysunkiem i literaturą - wszystko w tym było.


Na ulicy pociągała mnie zardzewiała blacha i przyniosłem ją na wystawę. Na wierzchu kładę wzór wycięty z innego arkusza


Od jesieni 1965 roku zacząłem współpracować z Valerą Dyachenko w VNIITE (Institute of Technical Aesthetics). Uczestniczyliśmy w tworzeniu projektów, on również wywarł na mnie duży wpływ. Ale jest bardziej filozofem, racjonalistą, a Anna jest nieokiełznanym żywiołem.

Kiedy poznałem Annę, zacząłem zdawać sobie sprawę, że nie byłem przeciwny jej talentowi, chociaż byliśmy w tym samym wieku. Ponieważ straciłem życie w armii na trzy lata, mogłem tam czytać tylko gazetę „Prawda” - i były dwa jasne punkty w postaci wycieczek do galerii sztuki. To był trudny okres. Ale po spotkaniu z Tarshi w 1966 roku zacząłem szukać swojej drogi.

Seria „Swobodny spadek ciał geometrycznych”. Arkusz nr 1. 1986Seria „Swobodny spadek ciał geometrycznych”. Arkusz nr 2. 1986Seria „Swobodny spadek ciał geometrycznych”. Arkusz nr 3. 1986

Pierwsze przedmioty

Kiedy wstąpiłem do Instytutu Poligrafii w 1966 roku, postanowiłem zaprezentować się na wystawie w pracach Chesnokova, które pokazały moje odrodzenie w sztuce. Na ulicy pociągała mnie zardzewiała blacha, przyniosłem ją na wystawę. Na wierzchu kładę wzór wycięty z innego arkusza. Zrobił także rzeźbę „Zbuduj żołnierza”, którą zmontował ze znalezionych stojaków z gwoździami, zdemontowanych pudeł.

W tym momencie wyszedłem już z niepewności i pokazałem te prace komisji wystawienniczej, ale one nic ode mnie nie przyjęły. I na dobre opuściłem to studio.

Wyszukaj swój styl i „Widziany w myślach”

Nadal szukałem siebie w sztuce i całkiem przypadkowo przyszło mi do powstania projektu „Widziany w myślach”. Pierwsze próby miały miejsce w 1967 r., Kiedy przybyłem na sesję w Moskwie. Na przykład, gdy słyszę dźwięk samolotu, w mojej głowie pojawia się obraz - i właśnie tam szkicuję. Nazwałbym to sztuką naturalistyczną. Tylko nie rysuję tego, co widzą moje oczy, ale to, co pojawia się w mojej głowie.

Jest to reakcja na bodźce zewnętrzne. I łatwo to wytłumaczyć. W nocy na południu słychać odgłos samolotu, a w pobliżu leci świetlik, migocząc jak samolot na niebie. Leżę zrelaksowany na gorącym kamyku nad morzem, fala lekko wiruje wokół moich nóg. Poza moją wolą pojawia się w mojej głowie obraz, który jest równoważny z moim stanem wewnętrznym, którego nie mogę wyjaśnić.

O grafice i malarstwie akademickim

Praca nad znakami towarowymi wprowadziła mnie do wolnego świata grafiki. W tym wąskim obszarze graficznym, który wybrałem, czuję się jak ryba w wodzie. Ponieważ jestem tutaj cały. A jeśli weźmiesz obraz, nie mogę tego zrobić, ponieważ potrzebuje czegoś innego. I dlaczego pomaluję krajobraz? Podobało mi się - sfotografuję to. Dlaczego mam spędzić całe życie na byciu kamerą.

Dlatego uważam, że poprzedni artyści są zasadniczo niezadowoleni. Nawet Volovich do pewnego stopnia pozostał niezadowolony do końca swoich dni. On szuka i szuka, a ja zawsze znajduję. Dlatego cieszę się, że znalazłem.

Evgeny Arbenev. Seria „Deszcz”. Karta nr 1. 1987Evgeny Arbenev. Seria „Deszcz”. Karta nr 2. 1987Evgeny Arbenev. Seria „Deszcz”. Arkusz nr 3. 1987Evgeny Arbenev. Seria „Deszcz”. Karta nr 4. 1987Evgeny Arbenev. Seria „Deszcz”. Arkusz nr 5. 1987Evgeny Arbenev. Seria „Deszcz”. Karta nr 6. 1987

Eksperyment z kreatywnością

Na VNIITE przeprowadziłem interesujący eksperyment, który okazał się całkowicie spontaniczny. Wziąłem czarną dziecięcą tablicę magnetyczną, która trafiła do zestawu kolorowych figurek. Z nich usunąłem te, które przedstawiały określone obrazy - na przykład głowę z oczami. Wybrałem tylko czyste postacie.

Właśnie zostawiłem tę tablicę na stole w pracy. I ergonomiści, artyści, księgowi, którzy chodzili od działu do działu, zauważyli ją, a podczas rozmów komponowali kompozycje postaci. Potem naprawiłem to dla siebie. W tym samym czasie księgowa zrobiła bardzo oryginalną kompozycję, a kierownik działu, Slava Drugov, który ukończył szkołę plastyczną, złożył najbardziej banalny ciągnik.

Aby osoba mogła pokazać nieświadomość, kreatywność musi przebiegać równolegle do pewnych działań. Na przykład zacząłem zbierać nieświadome rysunki, które uderza osoba rozmawiająca przez telefon. Ktoś rysuje nadal rysunki figuratywne, a ktoś taki właśnie - i na podstawie tych rysunków zacząłem już rysować portret osoby. Na przykład, gdy osoba zamknięta mówi przez telefon, nigdy niczego nie rysuje. Inni przedstawiają to, co ich najbardziej podnieca. Kto ma sprawy finansowe - więc pisze liczby, ruble.

Sztuka podprogowa to niesamowity obszar.

„Swobodny upadek ciał geometrycznych”

Tryptyk „Swobodny upadek ciał geometrycznych” powstał gdzieś na styku nauki i sztuki. Byłem zainteresowany, jak spadną trójkątne, kwadratowe i okrągłe postacie o tym samym obszarze. Próbowałem uczynić eksperyment bardzo czystym: w jednym punkcie ostrożnie nakłułem figury igłą. Następnie wyjął igłę i nie oddychał, gdy upadły. Próbowałem, żeby nie było westchnienia ani tchu.

Chciałem ustalić, w jaki sposób konfiguracja kształtów wpływa na ścieżkę ich upadku. Następnie graficznie zobrazuj ten ruch za pomocą przezroczystych i masywnych konturów.

Uwielbiam rzeczy, w których istnieje racjonalna podstawa, ale wynik nie zależy od ciebie. Naprawdę kocham to, co nie zależy ode mnie - na przykład sposób opadania liści. I możesz się tym cieszyć, uczyć.

Alfabet języka wizualnego

Pracując w VNIITE dowiedziałem się o Wasiliju Kandinsky'emu. Byłem szczególnie zszokowany wierszem „Zobacz”. A później wykonałem szkic strukturalny tego wiersza, który sfinalizowałem dopiero 20 lat później. Chociaż krytyk sztuki Tatyana Zhumati docenił dokładnie szkic początkowy, jego konceptualna natura polega na tym, że były liczby, które były dla mnie jedynie notatkami technicznymi.

Postanowiłem stworzyć alfabet języka wizualnego, którego początek położył Kandinsky. Nie tylko litery lub cyfry, ale nowy język. Ludzie muszą reagować na treści wewnętrzne. Studiowałem sztukę dzieci i zauważyłem, że bez względu na to, w jakim obszarze globu się urodzili, ich rysunki mają coś wspólnego. A kiedy byłem dzieckiem, po prostu podniosłem ołówek i narysowałem osobę - dostałem koło jak głowę, z którego wystają ręce i nogi, jak dwa pokera. Właśnie tego zacząłem szukać.

Studiując rysunki dla dzieci, pomyślałem, że może przez to wrócę do emancypacji, jak Matisse. Powiedział, że przez całe życie starał się patrzeć na świat oczami dziecka. Ale jest genialnym artystą, udało mu się. Ale mi się nie udało.

Pracuj jako moduł ładujący i magazyn „Dokument”

Jako artysta-projektant w VNIITE wykonałem bardzo interesujący projekt, projektując pokój kontrolny w kopalni boksytu Severouralsky. Lecieliśmy w podróż służbową do kopalni boksytu, zjechaliśmy do kopalni. Włożyłem się w ten projekt i doznałem całkowitego wyczerpania. Tak bardzo chciałem spać, żeby spaść na ulicę. A kiedy konieczne było przedstawienie projektu, kierownik działu, Slava Drugov, nie wydał mnie za wielką radę - natychmiast zrezygnowałem.

Potem dostałem pracę jako ładowacz w sklepie Khlebtorg na Vostochnaya 84. Przez dwa i pół roku wyzdrowiałem. Praca fizyczna była możliwa: nieść tace z chlebem i torebki cukru. A potem mogłem ukończyć studia. Na przykład konieczne było rozładowanie czterech samochodów, a potem usiadłem, aby poczytać lub poszedłem do parku, aby narysować to, co było potrzebne przy zleceniu.

Kiedy Anna Tarshis i jej mąż Siergiej Siegey wyjechali do Yeysk, zostałem sam i rozmawiałem tylko z Sashą Galamagą (artysta, członek szkoły Uktus, - ok. ed.) - i zaczęliśmy tworzyć dokument czasopisma. Był to rodzaj albumu kolażowego, do którego wkleiłem to, co mnie otaczało: metki za chleb, kilka notatek od kierownika sklepu (np. „Eugene, weź tak dużo takiego chleba”), jego notatki, wycinki z gazet . Z gazety Izvestia wyciąłem notatkę z ostatniej strony stwierdzającą, że amerykańscy astronauci wylądowali na Księżycu. To była fiksacja środowiska materialnego. Potem dowiedziałem się, że wiele dziewczyn robi takie albumy. Ale wybierają to, co lubią, a ja zawarłem wszystkie otaczające informacje.

O pamiętniku

Potem pomyślałem, że przez całe życie będę pracował jako ładowacz w sklepie. Ale w zeszłym roku okazało się, że mogę już zostać redaktorem sztuki. Było tyle pracy, że zacząłem prowadzić dziennik - jak migawka z dnia roboczego. Więc jeśli zapytają mnie, co robię, będę mógł dosłownie co minutę pokazywać, co robię.

Do tej pory utrzymywałem ten nawyk. Okazało się, że pamiętnik to mój projekt. Na podstawie tych danych mogę już wykonywać abstrakcyjne prace graficzne, które naprawiają moje życie z matematyczną precyzją. Mam na przykład projekt, w którym przedstawiłem harmonogram snu na dany miesiąc. Czarny wskazuje czas, kiedy spałem, a biały - kiedy nie śpię.

Bardzo lubię filmy dokumentalne, nie lubię się tam przedstawiać. Nawet współczesne filmy wojenne z reguły nie oglądam, bo nie widzę fabuły, ale widzę aktora, który był rozmazany brudem. Nie podoba mi się to kłamstwo. Zawsze mówię, że nie chciałbym ronić łez nad fikcją, ale nad tym, co nagrałem. Dlatego prowadzę ten pamiętnik.

Ilustracje-struktury wierszy

Tworzyłem również ilustracje, struktury wierszy. Na przykład zrobiłem rysunek na temat „Shagane, jesteś mój, Shagane”. Kiedyś szaleńczo zakochałem się w tym wierszu Jesienina i ujawniłem w nim cały wzór powtarzania słów. Albo wiersz Feta „Szept, bojaźliwy oddech ...” składa się tylko z rzeczowników i przymiotników. I kodowałem strukturę: rzeczowniki w czarnych kółkach, przymiotniki w białych. I z takiego prymitywnego kodowania powstał obraz. I na tym zdjęciu - stan środowiska, który postrzegał Fet. Jak migotanie wody.

Wystawa eksperymentalna na Surikova, 31

W 1987 roku byłem jednym z organizatorów wystawy na Surikova 31. Cieszę się, że Valera Dyachenko dała mi możliwość zrobienia wystawy w jednym z pokoi. Porzuciłem standardowe zawieszenie i zrobiłem darmową kompozycję. Pośrodku pokoju położyłem wieszak, z którego naciągnąłem żyłki w rogach i zawiesiłem na nich dzieła Tarshi i Sigeya. Moja praca była osobna. A potem artyści, którzy przyszli, zostawili swoje obrazy na ścianach lub po prostu na podłodze.

Potem zacząłem instalować butelki. Zupełnie przez przypadek, pod wpływem środowiska zewnętrznego. W naszym domu na balkonie zgromadziło się kilka butelek bułgarskiej żywności w puszkach, które nie zostały poddane recyklingowi. Na wystawę początkowo myślałem, że zostały po prostu ułożone na podłodze, aby jeździć i przeszkadzać. Ale Valera nie jest dozwolona ze względów bezpieczeństwa. Następnie sporządziłem ścisłą kompozycję, umieszczając notatkę z moim autografem w każdej butelce. Butelki można uznać za pamiątkę, rozebrać głównie na pięć litrów.


Praca nad znakami towarowymi wprowadziła mnie do wolnego świata grafiki. W tym wąskim obszarze graficznym, który wybrałem, czuję się jak ryba w wodzie. Ponieważ jestem tutaj cały


Nawet nie zdawałem sobie sprawy, dlaczego tak się stało. Podpisał pracę: „Próbki niedopuszczalnych potraw”. Jako laik niepokoił mnie fakt, że domowe potrawy są akceptowane, ale nie było bułgarskiego. Z początku byłem zaskoczony, że praca otrzymała taki rezonans - nawet w Uralu, o którym pisali. Dopiero wtedy dotarło do mnie, że okazał się to udanym obrazem: niedopuszczalne potrawy na wystawie sztuki wcześniej nie do przyjęcia.

A rok później na kolejnej wystawie stowarzyszenia twórczego „Surikova 31”, już w Muzeum Sztuk Pięknych w Swierdłowsku (teraz EMII - ok. ed.), Przedstawiłem rzeźbę „AIDS” i kompozycję „Czytanie gazety Prawda”, dla których przez miesiąc krążyłem w czerwonej gazecie tylko to, co naprawdę czytałem. Ale potem musiałem usunąć wszystkie te prace w proteście przeciwko temu, że obiekt Nikołaja Fedorewa „Komunista B. N. Jelcyn” i fotoreportaż Aleksieja Gordienki o wiecu w 1905 r. Na poparcie Jelcyna nie zostały pokazane na wystawie. Wielu innych artystów poparło protest. Rok temu, na Surikova 31, nie podjęli żadnej pracy, zrobili to - i tutaj organizatorzy się poddali. Potem opuściłem stowarzyszenie Surikov 31, dla mnie przestało istnieć.

O Biennale Przemysłu Ural

Bardzo uważnie obserwowałem wystawy zarówno w byłym hotelu Iset, jak i w zakładzie produkcji instrumentów. Podobały mi się pewne rzeczy, ale nie wszystkie.

Wydaje mi się, że te dzieła sztuki współczesnej powinny być pokazywane w czystym otoczeniu, w pięknych salach wystawowych. I były nieszczęśliwe poszarpane ściany. Konieczne jest, aby nawet brud wyglądał jak perła, ponieważ to artysta widział i umieścił ten brud tutaj.Aby nie wiązać się z faktem, że ten brud po prostu spadł ze ściany.

A w tych skazanych na śmierć salach umieszczałbym realistyczne, akademickie malarstwo. Lub co robią w Związku Artystów. Wtedy byłby silny kontrast. I tak poszarpana przestrzeń i współczesne dzieła zabijają się nawzajem.

Zastanawiam się, jaka będzie strona w Zakładzie Optycznym i Mechanicznym. Gdy fabryka zacznie działać, z pewnością nie jest to widok skazany na niepowodzenie.

Grafika ogrodzeniowa

Ale na ścianach publicznych toalet w Moskiewskim Instytucie Poligraficznym, gdzie każde stoisko jest zamknięte, były niesamowite rysunki. Z natury erotyczny, nie nieprzyzwoity. Na przykład kobieta z gołą nogą w pończochach typu kabaretki. Tutaj jesteśmy w klasie, czerpiemy z natury, dręczymy samych siebie - i okazuje się padliną. I na tych liczbach jest taki ładunek energii, życia.

To ślady prawdziwej ludzkiej sztuki. Ci, którzy malowali te rzeczy - najczęściej młodzi ludzie - byli niezadowoleni seksualnie. I w ten sposób uświadomili sobie: „A teraz narysuję! I napiszę trzyliterowe słowo, dopóki nikt go nie zobaczy!”.


Ogólnie doceniam wszelkie oryginalne przejawy, niezależnie od ich formy. Na przykład jeden artysta robi napisy na dachach, które można zobaczyć z samolotu


W tym czasie chodziłem z aparatem Zenith i fotografowałem na ulicach czarno-białe rysunki na ścianach o charakterze erotycznym. W pełni zilustrowałem jeden z numerów magazynu „Clip” z intrygującą grafiką, a nawet napisałem o nim mały artykuł.

A teraz zniknęły, najwyraźniej nadchodzi jakieś pokolenie bezpłciowe. Teraz zakodowane słowa są bardziej powszechne, zwykle w języku łacińskim. Świetnie wykonane, kolorowe rzeczy. Podziwiam je i czasami robię zdjęcia. Kompozycje ulicznych artystów są piękne i fachowo wykonane, ale ładunek energii zniknął.

O sztuce ulicznej

Interesuje mnie przede wszystkim piękno kompozycji. Próbuję odczytać zakodowane słowo. Ale to może być trudne. Jaką wyobraźnię musisz mieć, aby zmienić słowo w obraz ze względu na kolor, kształt.

Doceniam jednak wszelkie oryginalne przejawy, niezależnie od ich formy. Na przykład jeden artysta robi napisy na dachach, które można zobaczyć z samolotu (być może przemówienie na temat Tima Radu, - ok. ed.). Albo Anatolij Wiatkin, którego poznałem w styczniu tego roku, wykonał pomnik klawiatury. On sam brał udział w rzucaniu tych przycisków. To niesamowita robota. Sam pomysł jest oczywiście piękny.

czytaj TAM, GDZIE WYGODNE:

Facebook

VK

Instagram

telegram

Twitter

Obejrzyj wideo: 2 Ural armada 8 + 2 Cadence CVLT-60 (Marzec 2020).

Popularne Wiadomości

Kategoria Art, Następny Artykuł

Trzymaj gadżety w porządku
Dobry nawyk

Trzymaj gadżety w porządku

Życie wokół wciąż mówi o dobrych nawykach i prostych czynnościach, które ostatecznie mogą uczynić życie lepszym. W nowej wersji - proste nawyki cyfrowe, które pomogą przedłużyć żywotność smartfonów, tabletów i laptopów. Denis Mateev Dyrektor wykonawczy Good Deeds Service Wszyscy jesteśmy bardzo zdenerwowani, gdy urządzenia elektroniczne przestają spełniać nasze oczekiwania: zamiast pracować na pełnych obrotach, psują się, zwalniają i są atakowane przez hakerów.
Czytaj Więcej
Nie pracuj w weekendy
Dobry nawyk

Nie pracuj w weekendy

Życie wokół wciąż mówi o dobrych nawykach i prostych czynnościach, które ostatecznie mogą uczynić życie lepszym. Tym razem wyjaśniamy, dlaczego nie jest to konieczne bez szczególnej potrzeby odwrócenia uwagi od odpoczynku w weekend. Anna Sokolova Życie wokół redaktora Wysyłanie listów biznesowych, wiadomości w rozmowach roboczych i komunikatorach, a także narzekanie na znajomych o potrzebie ukończenia projektu w niedzielę jest rutyną powszechną dla wielu pracowników biurowych.
Czytaj Więcej
Zabierz lunch do pracy
Dobry nawyk

Zabierz lunch do pracy

Życie wokół mówi o dobrych nawykach i prostych czynnościach, które ostatecznie mogą uczynić życie lepszym. Rozmawialiśmy już o tym, które dania nie zajmą dużo czasu i spokojnie przetrwamy transport do pracy, a teraz rozumiemy, dlaczego w ogóle gotować, jeśli możesz po prostu iść do jadalni.
Czytaj Więcej
Idź na masaż
Dobry nawyk

Idź na masaż

Życie wokół mówi o prostych czynnościach, które czynią życie lepszym. W nowym numerze - o tym, dlaczego regularnie chodzić na masaż. Wszyscy o tym wiedzą, ale w rzeczywistości niewiele osób to robi. Olga Łukińska, redaktor działu „Zdrowie” Wonderzine. Nie chodzę na masaż bardzo często (średnio raz na kilka miesięcy), ale minęło już 20 lat.
Czytaj Więcej