Książka tygodnia

„Ludzie za płotem”: jak sytuacja w kraju wpłynęła na moskiewską architekturę

Domy wyznaczają przestrzeń - podobnie jak kamienie milowe zwykle pojawiają się w najważniejszych miejscach: na wzgórzu, nad jeziorem, w zakolu rzeki. A w mieście w domu - to jest sama przestrzeń. Nie wiemy, jak by to wyglądało bez nich. Są środowiskiem, w którym żyjemy. Idziemy i jedziemy wzdłuż ulic wzdłuż domów, podnosimy oczy i je badamy. Wewnątrz domu poruszamy się zgodnie z zaleceniami architekta. Idziemy po narysowanym planie - drzwiach, korytarzu, pokoju. Wspinamy się po schodach pod pewnym kątem lub wchodzimy po spirali, jeśli schody są spiralne. Latamy pionowo, jeśli jest to winda. Struktura wewnętrzna wpływa na nasze zachowanie, pomaga lub przeszkadza. To tak, jakby przestrzeń w domu tworzyła prądy, tak że wypycha nas z jednego pokoju, a my wychodzimy razem w innych.

Ale co jeśli nie ma przestrzeni zewnętrznej? Na przykład nie miałem tego. Ze względu na to, że składały się z identycznych domów, dokładnie takich samych jak w sąsiedniej dzielnicy, nie zyskały one miejsca w pamięci dzieci. Pamiętam wszystko w środku, nic na zewnątrz. Być może pamiętam tylko staw w pobliżu domu, bo to była nasza atrakcja. Poszliśmy zobaczyć domy w centrum miasta - jak muzeum. Było miasto, w którym można było chodzić, ale nie można było żyć (nie wyobrażałem sobie, że można żyć na Kropotkinskaya!). I można było z nami mieszkać, ale spacer nie był interesujący - wystarczyło tylko dotrzeć do wejścia i zniknąć w nim. Na przykład nie mogłem podjąć poważnych prób sadzenia kwietnika przy wejściu - współczułem tym kwiatom w małej cementowej wnęce. Za nimi, obok mojej babci, która siedziała przy wejściu, chciałem przejść szybciej, żeby wejść do środka. Dla mnie, jak i dla wielu, którzy prawdopodobnie dorastali w wielokondygnacyjnym budynku, najważniejsze było wnętrze.

Domy komunalne

„Prawo gospodarki władczo kontroluje nasze działania i myśli. Problemem domu jest problem epoki. W dzisiejszych czasach zależy od niego równowaga społeczna. Pierwszym zadaniem architektury w erze renowacji jest ponowna ocena wartości, ponowna ocena elementów domu. Seria opiera się na analizach i eksperymentach. Przemysł ciężki powinien zaangażować się w rozwój i masową produkcję typowych elementów domu. Konieczne jest wprowadzenie wszędzie ducha serializacji, szeregowego budownictwa mieszkaniowego, aby zatwierdzić koncepcję domu jako produktu masowej produkcji przemysłowej, nazywając go pragnienie życia w takim domu. Jeśli wyrwamy zamrożone pojęcie domu z naszych serc i umysłów i rozważymy ten problem z krytycznego i obiektywnego punktu widzenia, dojdziemy do maszyny domowej, produktu przemysłowego, zdrowego (i moralnie) i pięknego, jak pięknego narzędzia pracy nierozerwalnie związane z naszym życiem ”. To napisał Le Corbusier w latach dwudziestych. To on był przeciwnikiem architektów i inżynierów. Napisał, że architekci, którzy zapomnieli o pierwotnym przeznaczeniu domu, porywanym przez wystrój, musieli umniejszyć. Wkrótce nie będą już mieli nic do roboty: „Nie mamy już środków na wznoszenie pamiątek historycznych”. Wręcz przeciwnie, inżynierowie mieli powstać i przejąć kontrolę nad ludzkim akademikiem.

Oczywiście nie mógł nawet wyobrazić sobie, jak mocno inżynierowie przejmą stery dormitorium w dalekiej Rosji. Nie mogłem nawet myśleć, że nawet za jego życia, w latach 60. XX wieku, dzięki uprzemysłowieniu budownictwa przeprowadzonemu przez Nikitę Chruszczowa powstało całe społeczeństwo, które rozwijało się i wychowywało w „domach - produktach przemysłowych”.

 

Prawdziwe gminy jeśli zostały stworzone w prawdziwym życiu, to jako próba oporu robotników wrogie środowisko społeczne

Nasi architekci, w przeciwieństwie do większości swoich kolegów za granicą, mieli możliwość stworzenia środowiska, budowy kilometrów kwadratowych domów zgodnie z własnym planem. Ale prawo gospodarki okazało się bardzo surowe. Środowisko okazało się takie, że wydawało się, że zniknęło. Słynny dom komunalny zbudowany przez Mojżesza Ginzburga dla pracowników Ludowego Komisariatu Finansów (Ministerstwa Finansów) znajduje się we wszystkich podręcznikach architektury. Ale ludzie, którzy osiedlili się w tym domu, nie chcieli zmienić swojego życia „pod” architekturą. Radzieccy finansiści nie zaczęli żyć tak, jak chciał autor projektu: wspólnie zjeść lunch i odpocząć, a jedynie spać w „kwaterach”. Wymyślone przez architektów wspólne przestrzenie zostały podzielone na pokoje; jedzenie musiało być gotowane bezpośrednio w celi mieszkalnej. Mieszkańcy nie lubili tych domów.

Miłość z czasem, projektanci byli pewni. Byli przekonani, że wyprzedzili swój czas. „Praktyczną niedopuszczalność tych budynków w określonych warunkach z reguły tłumaczyła przedwczesność ich realizacji - zakładano, że z czasem społeczeństwo„ wyrosnie ”na te formy życia, które były uprawiane w domach komunalnych”. Ale w rzeczywistości autorzy tych projektów, jak większość marzycieli, pozostawali w tyle. Prawdziwe gminy, jeśli powstają w prawdziwym życiu, są jak próba robotników zmierzenia się z wrogim środowiskiem społecznym. Agresywne środowisko zmusiło zwolenników rządu radzieckiego do zjednoczenia się w codziennych gminach podczas wojny domowej. W tych społecznościach architekci szpiegowali ideę domów komunalnych, łącząc je z utopijnymi pomysłami z przeszłości. Ale w warunkach zwycięskiego socjalizmu proletariusze, panowie własnego kraju, nie potrzebowali już struktur obronnych, ale wygodnych mieszkań miejskich. O takich mieszkaniach można tylko pomarzyć.

Nakaz Stalina

Domy Stalina mogą przyciągać uwagę i być lubiane, ponieważ mają wiele zbędnych, dziwnych, nieproporcjonalnych - wież, sztukaterii i gigantycznych łuków. Architekci tych domów byli gotowi spierać się z ludzką skalą i przyrodą, układając przestronne włoskie loggie w centrum Moskwy, stworzone z myślą o gorącym klimacie i jasnym słońcu. „Światopogląd tej kultury wydaje się przesuwać o kilkadziesiąt stopni na południe, od 60 szerokości geograficznej do co najmniej szerokości geograficznej Morza Śródziemnego”. Domy zdawały się mówić każdemu obywatelowi radzieckiemu, który wyszedł z hostelu i znalazł się w centrum miasta: jest to miejsce dla wyjątkowych ludzi. Inżynieria jest dla plebejuszy, architektura dla patrycjuszy: ten, kto tu mieszka, wznosi się ponad resztę. Nawet klimat w tych domach nie jest taki sam jak nasz: mają śródziemnomorskie słońce, mamy zachmurzone niebo i wieczne zimno.

Styl stalinowski powstał, gdy tylko przywódca zdał sobie sprawę i był w stanie przekazać podwładnym nową treść architektury. Teraz, gdy nakreślono nowy porządek społeczny, potrzebne były narzędzia do jego utrzymania i wzmocnienia. Tajna policja, praca przymusowa, utworzone z góry organizacje publiczne to instrumenty odstraszania i przemocy. Potrzebny był również pozytywny program, w szczególności atrakcyjna estetyka. Stąd filmy, literatura i życie nowej arystokracji: okazałe domy zwieńczone kolumnami „porządku stalinowskiego”, porządku stalinowskiego (porządek jest porządkiem). Są to wysokie domy, które imperialnie ogłaszają nienaruszalność sowieckiej hierarchii, zbudowane dosłownie „z zazdrości”.

Budynki stalinowskie, zwłaszcza wieżowce, mają jakąś atrakcję, którą trudno mi sobie wytłumaczyć. Być może jest to po prostu urok estetyczny - obecność jakiegoś wyglądu na tle środowiska, w którym indywidualność i ekspresja były wyjątkiem. Przypomnijmy, że na początku rozdziału rozmawialiśmy o tym, jak życie w wieżowcach zbudowanych przez radzieckich inżynierów było jakby pozbawione z zewnątrz. Samo środowisko zachęcało do zanurzenia się w sobie, w nepotyzm, ukrytego w jednej z komórek panelu.

W latach 60. i 70. dla mieszkańców wyższych pięter władze zaczęły budować niepozorne, ale także bardzo dobre domy. Wszystko się tutaj liczyło - odrzucenie wystroju, duża powierzchnia, „zachodni” układ, pomieszczenia gospodarcze, a nawet kominki i podziemne garaże. Wysokość podłogi może oznaczać miejsce w hierarchii - w Moskwie znajduje się słynny dom przy ulicy Granatny Lane, gdzie na jednej z kondygnacji, zbudowanej specjalnie dla Breżniewa, sufity są wyższe niż na wszystkich innych. Można to jednak zauważyć tylko wtedy, gdy spojrzy się konkretnie: niesamowite zalety obudowy nomenklatury, w przeciwieństwie do wystroju domów imperium Stalina, nie powinny być uderzające.

Era Chruszczowa

Mieszkalnictwo było zarówno pasją, jak i jednym z najważniejszych projektów politycznych Chruszczowa. W księdze wspomnień stale powraca do tego tematu: „Ludzie cierpieli, żyli jak robaki, w każdym pęknięciu, w tym samym pokoju kilka osób, w jednym mieszkaniu jest wiele rodzin”.

Aby rozwiązać problem, konieczne było przejście od architektury do budownictwa, od procedur rzemieślniczych do przemysłowych, od imperium do inżynierii. Dzięki temu szybkość budowy była fenomenalna. „Dekret mieszkaniowy z 1957 r. Był jednym z największych sygnałów epoki Chruszczowa. Dał zielone światło bezprecedensowemu boomowi budowlanemu - z szerokim marginesem dla największego w Europie”, pisze współczesny brytyjski badacz. W grudniu 1963 r. Na posiedzeniu Komitetu Centralnego Partii Komunistycznej Chruszczow twierdził, że ponad dziesięć milionów ludzi poprawiło swoje warunki życia w ciągu dziesięciu lat, jednak w innych przypadkach wspomniał o 75 milionach. Inne szacunki i na dłuższy okres, od 1953 do 1970 r., Podwoiły całkowitą powierzchnię życiową w kraju. W tym okresie w miastach i na wsi rząd radziecki i obywatele zbudowali 38,2 mln mieszkań i indywidualnych budynków mieszkalnych. Ponad 140 milionów ludzi otrzymało nowe mieszkanie. To była prawdziwa rewolucja - techniczna i społeczna, ale rewolucja jest kontrowersyjna.

Pięciopiętrowe slumsy uratowały kraj przed bezdomnością. Pojawienie się milionów ludzi pod ich własnym kątem stało się jednym z najważniejszych osiągnięć odwilży Chruszczowa. Przypomnijmy, że XX Kongres Partii Komunistycznej, który obalił kult osobowości Stalina, odbył się w 1956 roku. Chruszczow uzyskał suwerenność w walce wewnątrz Kremla w 1957 r. I natychmiast podjął masową budowę. Radzieccy architekci i projektanci mieli bardzo ograniczone możliwości oferowania obywatelom. Nie chodzi o oszczędzanie pieniędzy, a nawet brak technologii, ale o praktykę i zasady dystrybucji liczników mieszkaniowych. Z jednej strony istniały normy (normy sanitarne, pierwotnie wprowadzone przez bolszewików w wieku 8 lat, od lat 70. - 9, aw niektórych miastach - 12 metrów kwadratowych na osobę; rzeczywiste stawki rozliczeniowe nigdy ich nie osiągnęły, osiągając średnio połowę tego, co jest wymagane obszar), z drugiej strony - od czasów Stalina - priorytet indywidualnego przesiedlenia na zasadzie „jedno mieszkanie - jedna rodzina”. Radziecki architekt mógł zaprojektować pełnoprawny apartament z kilkoma sypialniami, jadalnią, gabinetem, holem wejściowym i garderobą, ale w rzeczywistości wciąż stał się wspólny (jeśli nie był to szczególny nazewnictwo). W końcu, jeśli tylko jedna rodzina wprowadziłaby się do mieszkania, jej członkowie otrzymaliby nadmiar przestrzeni życiowej: nagły brak mieszkań zamienił niskie poziomy w wysokie.

Przestrzenie z unikalnymi funkcjami (jadalnia, salon, gabinet, sypialnia) zniknęły z planów architektonicznych. Każdy pokój grał teraz dwie lub więcej ról. Łazienki i toalety znajdowały się obok kuchni, aby zaoszczędzić na infrastrukturze. Jednocześnie oznaczało to mieszankę stref w obudowie. Podział przestrzeni domowej na obszary intymne, publiczne i usługowe został zniszczony. Tak więc istniała przestrzeń, w której wielu z nas wciąż żyje - przestrzeń radzieckiego mieszkania, ukształtowanego nie tyle przez człowieka, co przez normy i praktykę dystrybucji mieszkań.

Nowe obszary

Po rozpadzie ZSRR bloki mieszkalne wynalezione przez radzieckich inżynierów i planistów stały się nieruchomościami. A obszary zabudowane wieżowcami stały się nierealne w postsowieckim układzie współrzędnych. Wzmocnienie tego rozpadu na prestiżowe i nie prestiżowe polega na tym, że zniszczone stare pięciopiętrowe budynki zastąpiono nowymi domami z paneli, które ponownie, podobnie jak 50 lat temu, dają poczucie osiedlenia, nowej dzielnicy, która jeszcze nie stała się miastem. „Jeśli zburzymy wszystkie pięciopiętrowe budynki i zamiast tego zbudujemy nowe, otrzymamy dokładnie to samo, od czego chcemy uciec. Mianowicie,„ nowa dzielnica ”. I to nie stanie się prestiżowe, ponieważ domy z serii K-7 zostaną zastąpione domami z serii P. -44. To nie będzie miasto. To będą osiedla nowego pokolenia - napisał krytyk architektoniczny Andriej Kaftanow tuż przed rozpoczęciem pięciopiętrowego programu rozbiórki.

Dzisiejsza jakość życia, oparta na idei oddzielnego mieszkania w mieście, jest bardzo nowym nabytkiem. Jeśli weźmiemy mieszkanie z co najmniej dwoma oddzielnymi pokojami, kuchnią o powierzchni co najmniej ośmiu metrów kwadratowych i wszystkimi niezbędnymi udogodnieniami jako standardem minimalnej „normalności”, okaże się, że ten klasztor prywatności stał się dostępny dla większości dopiero w ciągu ostatnich dwóch lub trzech dekad. Do lat 70. zaledwie 10% mieszkań w budowie spełniało opisany standard. W latach 70. XX wieku 23%; w latach 80. - już 60%. W przeddzień rozpadu ZSRR tylko około 30% dorosłych obywateli mieszkało w „normalnych” mieszkaniach.

Rewolucja Chruszczowa okazała się dłuższa niż rewolucja stalinowska, ponieważ zdeterminowała styl życia pokukhonny, mieszkanie po mieszkaniu, pico-mikroregion. Inżynieria społeczna poniosła całkowitą porażkę - zbudowanie społeczeństwa według jednego planu nie było możliwe - ale inżynieria fizyczna na zawsze pozostawiła nam „masywne” wielopiętrowe dziedzictwo. Kolejnym nieplanowanym osiągnięciem tej epoki są pierwsze kroki w kierunku bardziej bezpiecznego posiadania przestrzeni życiowej. Sama liczba mieszkań wydanych obywatelom doprowadziła do większej autonomii jednostki - nie można śledzić dziesiątek milionów. Po nakazie mieszkania rzadko pojawiał się nakaz aresztowania. Najemca stał się bardziej jak właściciel.

 

W latach przed Putinem zwłaszcza w Moskwie za burmistrza Jurija Łużkowa, przedstawicieli elity politycznej i służących jej ludzi może otrzymać tanie mieszkania od władz miejskich

Nakaz Stalina nie należy do przeszłości - ani jako estetyka, ani jako dokument. Porządek w sensie architektonicznym żyje dzięki długowieczności budynków. Popyt na nieruchomości w starych domach nomenklatury jest nadal obecny, chociaż stopniowo ulega erozji przez nową „elitarną” estetykę, która albo imituje stalinowską (jak na przykład dzielnica mieszkaniowa o charakterystycznej „dominującej i dominującej” nazwie Dominium za Uniwersytetem Worobiłych Gór w Moskwie) lub dąży do podkreślenia minimalistycznego i podobnego do współczesnego (np. Golden Mile w Moskwie na szlakach między nabrzeżem Ostożenka i Kropotkinskaya). Zauważ, że nie jest już tylko inżynieria lądowa, jest architektura.

Ale era Putina nie zrodziła jego estetyki - nie można wyróżnić „nakazu Putina”. Przynajmniej do połowy 2010 roku czas nie stworzył własnego dużego stylu. Obfitość elitarnych i generalnie drogich mieszkań zbudowanych w stylu „neo-stalinowskim” nie wydaje się świadomym projektem estetycznym. To tylko przejaw efektu koleiny. Wciąż nie ma innego świetnego stylu, więc jeśli chcesz sprzedawać nieruchomości drogo, jedną z opcji jest zbudowanie repliki drapacza chmur lub jednego z mieszkalnych pałaców Zholtovsky'ego. Jednak „nakaz” w zakresie przyjęcia i w sensie nakazu aresztowania oczywiście nie stracił znaczenia. Elitarne apartamenty rzadko się tak rozdają, pieniądze są za nie płacone, ale te ceny są niższe niż ceny rynkowe.

W latach przed Putinem, zwłaszcza w Moskwie pod burmistrzem Jurija Łużkowa, przedstawiciele elity politycznej i obsługujący ją ludzie mogli otrzymywać mieszkania od władz miejskich po niskich cenach.Był to gest dobrej woli ze strony państwa, zbudowany na niepisanej umowie z Moskwą - Moskwa w ten sposób zapłaciła za swobody. Praktyka ochrony wysokich rangą urzędników przed brutalnymi siłami rynkowymi trwa do dziś. Podczas kampanii wyborczej w Moskwie w 2013 r. Okazało się, że Siergiej Sobianin, który zastąpił Łużkowa na stanowisku burmistrza, zdołał sprywatyzować otrzymane mieszkanie biurowe po cenie wyraźnie niższej niż cena rynkowa. W 2013 r. Mieszkanie o powierzchni nieco ponad 300 metrów kwadratowych kosztowało około 5,3 miliona dolarów. Według polityka opozycji i walczącego z korupcją Aleksieja Nawalnego wartość rynkowa mieszkania stanowi sześciokrotność dochodu rodziny urzędnika przez dziesięć lat.

Książka została wydana w „Nowym wydawnictwie”

Obejrzyj wideo: KUR, CHU, ŚMIECIU, CZYLI UCIĄŻLIWY SĄSIEDZKI PROBLEM (Listopad 2019).

Popularne Wiadomości

Kategoria Książka tygodnia, Następny Artykuł

Apple Day, odrestaurowany „Brother”, festiwal jazzowy w Sestroretsk i kolejne 13 weekendowych wydarzeń
Weekend

Apple Day, odrestaurowany „Brother”, festiwal jazzowy w Sestroretsk i kolejne 13 weekendowych wydarzeń

Piątek, 11 września, 16:00 Klasa mistrzowska na temat tworzenia mebli miejskich Dzieci w wieku 6-14 lat i ich rodzice są zapraszani na lekcje mistrzowskie w ramach projektu dotyczącego sztuki publicznej o krytycznym znaczeniu. Wydarzenie poprowadzi niemieckie biuro architektoniczno-projektowe raumlabor. Uczestnicy zaprojektują i zbudują swoją wersję projektu Emma - jest to wielofunkcyjna drewniana konstrukcja składająca się z modułów mobilnych i, w rzeczywistości, platforma do komunikacji między sąsiadami.
Czytaj Więcej