Przemysł

Jak otworzył się portugalski pojemnik na słodycze w Petersburgu

Zdjęcia

WIKTOR JULIW

W lutym Bica Pastelaria została otwarta na Container Street w Loft Project Floors. Instytucję specjalizującą się w tradycyjnym portugalskim pastelowym deserze otworzyło małżeństwo - Joana Montbaron i Vladimir Sazhin.

Vladimir był kucharzem od dawna, Joan jest krytykiem sztuki, dorastała w Genewie, a ostatecznie przeniosła się do Petersburga w 2013 r. Jako pracownik działu edukacyjnego Manifestów. Dla obu cukiernia jest pierwszym doświadczeniem ich własnej firmy i prowadzą ją w sposób rodzinny: sami wypiekają desery i służą gościom. Życie wokół rozmawiało z Joaną i Vladimirem o pracy w kontenerze, historii pasteli, różnicach między portugalskimi i rosyjskimi produktami oraz cechach życia w Rosji.

Pastelaria bica

Adres: Ligovsky Prospect, 74

Czas pracy: 12:00-20:00

instagram

Średnia kontrola: 150 rubli

O przeprowadzce do Rosji

Joan: Urodziłem się i wychowałem w Genewie, moja matka przeprowadziła się tam z Lizbony w młodości, a nadal w Portugalii mam wielu krewnych i przyjaciół. Dlatego często spędzam tam wakacje.

Pierwszy raz byłem w Petersburgu w 2011 roku. Z wykształcenia jestem krytykiem sztuki, specjalizuję się w rosyjskiej awangardzie i otrzymałem grant. Przybyłem na pół roku, mieszkałem w schronisku i zajmowałem się badaniami w Muzeum Rosyjskim. Potem spotkaliśmy mojego przyszłego męża i zacząłem często przychodzić, a kiedy okazało się, że Manifesta się tu odbędzie, znalazłem pracę w dziale edukacyjnym i pracowałem przez półtora roku na Biennale. Właściwie nadal angażuję się w sztukę współczesną, koordynuję różne festiwale: na przykład uczestniczyłem w organizacji ostatniego Cyberfestu, wchodzę również do zespołu kuratorów projektu Art Prospect, a wraz z moim kolegą Saszą Iwanowem realizujemy projekt badawczy w neuropsychiatrycznej szkole z internatem - współpracujemy z mieszkającymi tam artystami.

O cukierni

Joan: W rzeczywistości cukiernia to przede wszystkim projekt mojego męża. Wołodia jest z wykształcenia kucharzem. Trzy lata temu pojechaliśmy z nim do Portugalii, skosztowaliśmy lokalnych potraw, a kiedy wróciliśmy, zaczęliśmy myśleć o zrobieniu czegoś własnego.

Vladimir: Potem stało się dla mnie interesujące, a kiedy wróciłem do Petersburga, okazało się, że prawie nie ma zakładów portugalskiej kuchni. Powiedziałem to Joan i wpadliśmy na pomysł, aby coś odkryć. Długo zastanawialiśmy się nad formatem, nie byliśmy pewni, co robić, było kilka opcji: jedzenie z ulicy, zupa, ale ostatecznie zdecydowaliśmy, że potrzebujemy pasztetu.

Pastel w Portugalii jest znaczącą częścią kultury. W XIX wieku w pobliżu klasztoru w mieście Belen znajdował się port, w którym płótno było przetwarzane białkiem jaja, a żółtka były wyrzucane. Zakonnice z klasztoru wzięły te żółtka i wykorzystały je do jedzenia. A pastel był jednym z deserów, które przygotowali. Był tak popularny, że szybko rozprzestrzenił się po całym kraju.

O deserach i portugalskiej kawie

Joan: Przed wybraniem konkretnego przepisu rozmawialiśmy ze wszystkimi ciotkami, które gotują w domu. Kłócą się także między sobą o składniki, liczbę jaj i wszystko inne. Najczęściej same nie robią ciasta, kupują gotowe. Ale Wołodia chciał ugotować wszystko sam, w tym ciasto, i dlatego odbył staż w jednej z lizbońskich piekarni.

Ale mimo to przepis musiał zostać dostosowany, ponieważ produkty tutaj są różne, trzeba było znaleźć odpowiednie jajka, mąkę. Testowaliśmy wszystko w domu. Nie wyszło od razu. Do gotowania naprawdę potrzebujesz profesjonalnego piekarnika, który może utrzymać stałą temperaturę 300 stopni, bez której trudno jest uzyskać idealny wynik. Nawiasem mówiąc, mój udział w tym etapie był minimalny. Ja sam nie gotuję, mogę tylko próbować powiedzieć: w domu czy nie w domu.

Vladimir: Przygotowujemy kolejny deser - „Maria Louise”. To rodzinny przepis Joany; przedstawiła mi go. Tutaj wszystko było znacznie prostsze, zmieniłem tylko ilość cukru. I wciąż trzeba było znaleźć dobrą czekoladę. Kupujemy belgijskie, ponieważ mamy do niego dostęp.

Przygotowujemy również kawę po portugalsku. Różnica między tradycyjnym espresso a kawą portugalską polega na prażeniu ziaren. Włosi stosują bardziej agresywne pieczenie, temperatura jest wyższa. Kawa jest mocna, ale jednocześnie ma zauważalną gorycz lub kwaskowatość. Portugalczycy dłużej zużywają mniej ciepła i palą ziarna. Smak kawy z tego powodu staje się bardziej miękki.

O podłogach

Joan: Po zakończeniu stażu Wołodia zaczęliśmy szukać odpowiedniego miejsca. W zeszłym roku, w kwietniu, przyjechała do nas moja młodsza siostra i pojechaliśmy na „Podłogi”, gdzie nie byliśmy sto lat wcześniej. Potem zobaczyliśmy „Container Street” i postanowiliśmy wziąć udział. Główną trudnością było to, że nie można było wybrać konkretnego pojemnika lub miejsca, organizatorzy sami decydują, gdzie będzie. Czekaliśmy bardzo długo, pojemnik dostaliśmy dopiero pod koniec stycznia, ale w tym czasie udało nam się uczestniczyć w dniach restauracji - zobaczyliśmy, że jest jakaś publiczność, zainteresowanie. Dało to pewność siebie.

Sami pracowaliśmy nad projektem. Pojemnik był pierwotnie pusty ze ścianami ze sklejki. Nasz przyjaciel zrobił dla nas meble, użył materiałów, które można było znaleźć na miejscu. Rezultat był bardzo prosty i nowoczesny. Wykorzystaliśmy niektóre portugalskie detale: serwetki z tramwajami lizbońskimi, kogut z Barcelos, potrawy, które specjalnie przyniosłem ze sobą. Ale jednocześnie starali się unikać klisz. Niektórzy odwiedzający Portugalię, kiedy do nas przyszli, pytali: „Dlaczego nie grasz w fado?” I nie wiedziałem, co odpowiedzieć, wydaje mi się, że to byłoby za dużo.

O odwiedzających

Joan: Monofood jako kierunek nie jest jeszcze bardzo powszechny w Rosji. My sami wątpiliśmy, czy to zadziała: mamy tylko dwa desery i portugalską paloną kawę. W lutym, kiedy zaczynaliśmy, ulica miała minus 20. To było trudne, a my oczywiście byliśmy zagubieni, nie wiedzieliśmy, czy trzymać się koncepcji, czy wprowadzić gorących potraw, na przykład zupy. Ale potem przymrozki się skończyły i wszystko poszło całkiem pomyślnie.

Większość ludzi przychodzi do nas celowo, ale są tacy, którzy wychodzą z ciekawości. Niektórzy odwiedzający z początku myślą, że są to przekąski z sera, inni próbowali już pasteli: w Buszu i piekarniach teraz czasami sprzedają podobne rzeczy. Nawiasem mówiąc, niedawno mieliśmy Portugalczyka, był szczęśliwy i robił zdjęcia wszystkiego. Myślę, że był zadowolony.

Do tej pory jednak przetrwaliśmy głównie dzięki rozkazom. Współpracujemy z projektem edukacyjnym Grass i szkołą języka portugalskiego. Jeśli mamy co najmniej kilka zamówień w ciągu jednego dnia, to już się opłacamy. Pracuje nad nami zakład fryzjerski, jesteśmy z nimi przyjaciółmi i nadal komunikujemy się z chłopakami z książki „Fakel”. Niedawno opublikowano na przykład książkę Fernando Pessoa, a my zastanawiamy się nad jakimś rabatem dla kupujących literaturę portugalską lub potraktować je deserami za darmo.

O życiu w Rosji

Joan: Lubię mieszkać w Rosji, choć zdaję sobie sprawę z mojej nieco uprzywilejowanej pozycji. Wiesz, że w najgorszym przypadku zawsze możesz wrócić do Genewy lub Lizbony. Mówię o tym, ponieważ jestem również legalnym migrantem; mam wszystkie niezbędne dokumenty. Kiedy rozmawiasz z innymi ludźmi, widzisz, że wszystko jest w porządku w porównaniu do nich. Rozumiem to dobrze i jestem krytyczny wobec otaczającego mnie świata, nie mówię, że w Rosji wszyscy są dobrzy.

Ale ja sam lubię tu mieszkać: znalazłem krąg podobnie myślących ludzi, mam wielu bliskich przyjaciół, z którymi bardzo miło jest rozmawiać i pracować, chociaż jest tu także osobliwość - to jest Petersburg. Podróżowałem po Rosji i rozumiem, że Petersburg jest również wyjątkiem. Najprawdopodobniej nie mogłem mieszkać w żadnym innym mieście. Wydaje mi się, że w Rosji, pomimo pewnych trudnych kwestii, w tym związanych z życiem politycznym, panujący wokół chaos daje pewną swobodę. W każdym razie mam wrażenie, że tutaj możesz rozwiązać niektóre problemy szybciej: zawsze jest jakieś rozwiązanie, na okrągło. Interesujące jest również podejście do samej młodzieży: tutaj mam całkiem sporo przyjaciół, którzy już coś osiągnęli lub coś zrobili, mogą nawet zajmować ważne stanowiska. A w Szwajcarii, do 30 roku życia, osoba po prostu nie jest traktowana poważnie, często musisz wykonać pracę asystenta w jakimś nieciekawym miejscu, dopóki nie skończysz 30-35 lat i tylko wtedy możesz na coś liczyć.

O planach na przyszłość:

Vladimir: Teraz w cukierni pracują tylko trzy osoby: oprócz mnie i Joan jest asystentka Ilya. Często sami pracujemy przy kasie, zdecydowaliśmy, że na pierwszym etapie będzie to najbardziej poprawne: ważne jest, abyśmy mogli odpowiedzieć na wszystkie pytania, powiedzieć coś. Myślimy o jakiejś ekspansji w przyszłości - być może małej kawiarni, w której można podać przekąski. W końcu w Portugalii jest ciekawe jedzenie uliczne, zupy. Ale jednocześnie chcielibyśmy zachować format pashtelaria, aby mieć miejsce, w którym przygotowujemy pashtel de nata.

Obejrzyj wideo: CZY LASER ROZWALI BALON?! (Listopad 2019).

Popularne Wiadomości

Kategoria Przemysł, Następny Artykuł

Voskhod: Jak agencja reklamowa z Jekaterynburga otrzymała Cannes Lions
Wykonane przeze mnie

Voskhod: Jak agencja reklamowa z Jekaterynburga otrzymała Cannes Lions

Na początku lata agencja reklamowa Voskhod z Jekaterynburga otrzymała siedem nagród na międzynarodowym festiwalu reklamowym w Cannes Lions za projekt społeczny „Make Officials Work”. Dla niego doły na drogach zostały zaprojektowane jako portrety urzędników miejskich. Współzałożyciel agencji i dyrektor kreatywny Andrei Gubaidullin opowiedział o historii firmy, jej najbardziej znaczącym sukcesie i planach na przyszłość.
Czytaj Więcej
Jak Petersburger uruchomił usługę szybkiej sprzedaży samochodów
Wykonane przeze mnie

Jak Petersburger uruchomił usługę szybkiej sprzedaży samochodów

Najpopularniejszym sposobem sprzedaży używanego samochodu jest umieszczenie reklamy na Auto.ru, Avito lub innej tablicy ogłoszeń. W pierwszej połowie 2014 r. W Rosji sprzedano 2,89 mln samochodów. Usługa Carprice działa jako pośrednik między właścicielem samochodu a sprzedawcą. Rozpoczęło się w lipcu, od tego czasu podłączyło do systemu ponad 500 dealerów i osiągnęło obrót w wysokości 1,5 miliona dolarów miesięcznie.
Czytaj Więcej
Krawiectwo niezależne: Getwear i jego internetowy projektant dżinsów
Wykonane przeze mnie

Krawiectwo niezależne: Getwear i jego internetowy projektant dżinsów

Jacob Karda, jego żona i partnerzy popełnili trzy błędy, tworząc własny projekt - internetowy projektant dżinsów. Najpierw przy wyborze biura projektowego, a potem przy zatrudnianiu programistów. Przedłużyło to uruchomienie projektu o dwa i pół roku i zwiększyło koszty dziesięciokrotnie. Partnerzy popełnili trzeci błąd, już zaczynając: rynek amerykański nie był zainteresowany ich ofertą.
Czytaj Więcej