Przemysł

Twórca Włoskiego Tygodnia - o przyszłości moskiewskich festiwali gastronomicznych

Ekaterina Antoshkina organizuje festiwal Tygodnia Włoskiego od 2012 roku. Jej zespół rozpoczął od wystawy fotograficznej w Afimall, a teraz kilka razy w roku organizuje duże włoskie targi. Kolejny odbędzie się w dniach 15–17 grudnia w piekarni. Przedsiębiorca opowiadał Life wokół, w jaki sposób udało jej się utrzymać zainteresowanie mieszkańców projektem, gdy festiwale gastronomiczne były już zmęczone wszystkimi.

Ekaterina Antoshkina

organizator tygodnia włoskiego


Dlaczego przestarzały format burgera i piwa?

Kiedy twórcy Stay Hungry opublikowali swój manifest, tytuł, że festiwale żywności były przestarzałym gatunkiem, zniekształcił wielu. Jesteśmy szczególnie, ponieważ od pięciu lat organizujemy nasz festiwal, od 15 do 25 tysięcy osób przyjeżdża na nasze targi, niedawno zmieniliśmy witrynę i przeniosliśmy się z „Butelki” do „Fabryki chleba”, dzięki czemu strona mogła jeszcze bardziej zwiększyć ruch.

Ogólnie rzecz biorąc, festiwale kulinarne organizowane są na całym świecie i z powodzeniem. Można z całą pewnością stwierdzić, że gatunek festiwali nie jest przestarzały, moskiewski format burgera i piwa jest przestarzały, gdzie zawsze jest taki sam: street food, rzemieślnicze piwo i jakiś DJ. I ludzie chcą różnorodności. Jak to zapewnić?

Włoski tydzień wydedukował formułę: łączymy kulturę i gastronomię. Festiwale jednoczą ludzi zgodnie z ich zainteresowaniami. Nasz jest poświęcony Włochom i gromadzi ludzi, którzy kochają ten kraj: uwielbiają tam podróżować, kochają kuchnię, modę i samochody. To kolejna kwestia, że ​​nie możemy sprzedawać ferrari na targach, ale możemy oferować włoskie przysmaki, jedzenie, pizzę i makaron, organizować wykłady o sztuce, kulturze, pokazy filmów i warsztaty - jest to dla ludzi dostępne i przyjemne.

Jak wymyśliliśmy włoski festiwal

Próby organizowania innych włoskich festiwali są teraz podejmowane regularnie, pięć lat temu byliśmy pierwsi i jedyni. Nie od razu wymyślono połączenie chleba i cyrków na jednej platformie, teraz wydaje się to dość oczywiste. Zaczęło się od tego, że zakochałem się we Włoszech, kiedy tam mieszkałem i odwiedzałem miejsca inne niż turystyczne, widziałem, jak odnoszą się one do ich gastronomii. Postanowiono zrobić projekt fotograficzny i wystawę o nim, po sfilmowaniu całej produkcji produktów. Zwykle nikomu nie wolno wpuszczać do dobrych fabryk we Włoszech, chyba że jesteś Włochem lub jeśli miejscowi o to nie prosili. Miałem szczęście, że poszedłem do przedstawicieli administracji bolońskiej i dali nam zielone światło, dając fotografowi prawie pełny dostęp do najlepszych fabryk. Możliwe było wykonanie nie tylko projektu fotograficznego, ale także uzyskanie niezbędnych połączeń.

Pierwszy tydzień włoski odbył się w 2012 r. W centrum handlowym Afimall. Teraz nie organizuję festiwalu w centrach handlowych, choć ciągle do mnie dzwonią. Teraz wiem, że miejsce festiwalu jest numerem jeden. Następnie szukaliśmy kontaktów, zgodziliśmy się, zapytaliśmy Afimall, ponieważ wtedy właśnie się otworzyli i potrzebowali aktywności, ogólnie dowolnej. Posunęli się naprzód, bardzo pomogli i dali stronie, światło, instalację, media reklamowe, wszystko za darmo.

Stworzyliśmy stronę na Facebooku, która nazywała się Festiwalem Tygodnia Włoskiego, narysowaliśmy piękne logo, sami stworzyliśmy witrynę na jakimś darmowym silniku. Zaczęliśmy PR cały ten czas na długo przed startem, ponieważ bardzo się bałem, że nikt nie przyjdzie, w wyniku czego było wielu ludzi. Oprócz Facebooka wysłaliśmy komunikaty prasowe do wszystkich możliwych mediów, spotkaliśmy się z wieloma osobiście i poprosiliśmy nas o wsparcie. I działało - wiele osób pisało o nas, były w telewizji historie, były tłumy ludzi.

Jak zrobiliśmy festiwal bez pieniędzy

Pierwszy festiwal odbyliśmy przez około trzy miesiące, nie robiąc nic innego. Nie było budżetu, prawdopodobnie zainwestowaliśmy około 150 tysięcy (które zaoszczędziłem, pracując wcześniej, ciągle podejmowałem kilka pobocznych prac), które poszły na wydruk wystaw i zdjęć we Włoszech, a wszystko inne zostało wymienione. W nocy sami nawet założyliśmy zdjęcia do lekkiego, kosztownego marmuru ścian w Afimall. Nie mieliśmy pojęcia o handlu, festiwal był bardziej poświęcony kulturze i trwał 18 dni, odbyła się ogromna liczba wydarzeń: kursy mistrzowskie, lekcje włoskiego, 50 wykładów w pojedynkę, a każdy, kto był gospodarzem imprezy, uczestniczył na zasadzie dobrowolności. Wstęp był bezpłatny.

Przybyła do nas cała delegacja z Emilii-Romagny, i to także kwestia przypadku: znalazłem ich na LinkedIn. Na każde wydarzenie przybywało 50 osób, 250 - w zależności od tematu. My sami nosiliśmy pufy, krzesła, odpowiadaliśmy na pytania. Na otwarciu, które zrobiliśmy w hali z gniazdującymi lalkami, podeszła do mnie kobieta z Bolonii z delegacji i zapytała, kto jest organizatorem imprezy i czy mogę mu ją przedstawić. Nie wierzyła, że ​​w wieku 25 lat może to zrobić sama.

Jak skalowaliśmy projekt

Po wielkim festiwalu szybko zrozumieliśmy rdzeń naszej publiczności i że go mamy, utworzyło się krąg podobnie myślących ludzi i postanowiliśmy dalej rozwijać ten pomysł. Następnie, z naszymi partnerami, pojawił się punkt z produktami na Chistye Prudy, nie było jeszcze sankcji. Zaczęliśmy robić jarmarki w domu, były małe, prawie tysiąc osób przyszło do nich w ciągu trzech dni. Raz na sześć miesięcy robiliśmy wielki Tydzień Włoski, ale znowu nie chodziło o handel - nalegaliśmy na edukację i wykłady. Sprzedawali nawet bilety, ustalali niewielką cenę biletu, na przykład 150 rubli, aby ludzie przychodzili, płacili za nie i wypełniali swoje obowiązki wobec mówcy i organizatorów. Sprzedawali miejsca za 10-15 i zawsze byli chętniejsi. Czasami wykłady odbywały się we włoskich restauracjach i kawiarniach, nawet gdy turyści zostali zabrani na wycieczkę po nieturystycznych Włoszech i otwarto szkołę gotowania. Kiedyś zrobił to z miejskimi Dniami Włoch na Moście Kuznetsk.

A potem wszystko to było strasznie zmęczone, ponieważ nie było dochodu, chciałem nowych formatów i skali. Ale jakimś cudem spotkaliśmy się z zespołem „Bottle”, a współpraca z nimi pomogła festiwalowej skali. W rzeczywistości jest bardzo niewiele miejsc na festiwale w Moskwie, szczególnie jeśli nie masz sponsora tytularnego, który da co najmniej 2 miliony na organizację. Zmieniliśmy kilka punktów: na „Butelce”, na podwórku zrobiliśmy trzy duże letnie imprezy, zrobiliśmy festiwal na całym terytorium, co ogólnie dało nam nowe życie. W rezultacie z tego wyrosliśmy, a teraz mamy już drugie wydarzenie w Fabryce Chleba, gdzie zajmujemy około 450 metrów kwadratowych, to duży projekt.

Jak sankcje pomogły nam przetrwać

Ważne jest dla nas zachowanie naszych włoskich korzeni i nie zabieramy wszystkich na targi, naprawdę dbamy o jakość naszych produktów. Wzywają mnie pierogi, pierogi, suszone ryby i orzeszki piniowe. Jeśli robicie bzdury, gotujcie falafel w swojej kuchni, to do nas nie dojdziecie.

Sankcje oczywiście dotknęły wszystkich, ale znaleźliśmy w tym zysk. Po pierwsze, nie wszystkie włoskie produkty podlegają sankcjom. Masło, oliwki, makaron, desery, różne sosy makaronowe, produkty z truflami. A Włosi nie mają sankcji - co za błogosławieństwo! Mogą na przykład wykorzystywać swoje umiejętności do robienia cannoli. Zgodnie z oczekiwaniami mamy ich na Sycylii. Lub, na przykład, możesz umieścić prawdziwe pizzę na pizzę, ponieważ prosciutto, relatywnie rzecz biorąc, przyniosło naszego producenta pizzy na pizzę w walizce - nie jest to prawnie zabronione. I sami Włosi, którzy zajmują się gotowaniem, nadal robią to dobrze, więc wszyscy się tu dostroili.

Oczywiście duża liczba Włochów opuściła Moskwę z kraju podczas sankcji. Euro stało się drogie i utrzymanie rodziny stało się nieopłacalne. Straciliśmy także kilku członków. Ale naszym zasadniczym stanowiskiem nie jest zabieranie rosyjskich serów zwanych włoskimi nazwami na nasze targi. Tylko Unagrande działa dla nas, ponieważ są dobrej jakości, osobiście znam właściciela i wiem, że pod tym względem jest słusznie szalony. Nie można wnieść świeżych serów, takich jak ricotta, burrata lub mozzarella, do walizki, niezależnie od jakichkolwiek sankcji. Ale kiedy mówią do mnie „robimy parmezan” - och, proszę, nie. Parmezan powstaje tylko w Emilii-Romanii, a to, co próbujemy powtórzyć, próbując zarabiać pieniądze, nie jest dla nas interesujące. Kiedyś próbowaliśmy wszystkich tych parmezanów, Szkotów, Przegrzebków, przynosiliśmy zestawy do degustacji ... Cóż, nie, chłopaki.

Zamknęliśmy to pytanie dla siebie i wolelibyśmy przestrzegać ścisłej diety. Poczekamy, aż ten cały chwyt dobiegnie końca iz przyjemnością jako pierwsi zaoferujemy dobre produkty, ponieważ znamy całą ofertę. Uczestnicy każdego targu od 30 do 65 lat, zależy to od strony, formatu i sezonu. W lutym zrobimy festiwal, bardzo mocno pompujemy tam część wykładową, już zaczęliśmy ją zbierać. Nie będzie tylu uczestników, ile zabierzemy na letnie festiwale, gdy sam zakres jest większy.

Jak konkurenci kopiują nasze pomysły i dlaczego nie walczymy z tym

Uważny mieszkaniec miasta musiał zauważyć, że ostatnio koncentracja włoskich festiwali przekroczyła standardy dozwolone przez Ministerstwo Zdrowia. Wypompowaliśmy temat Włoch tak bardzo, że wielu chciało go powtórzyć. Z jakiegoś powodu francuski festiwal jest wciąż tylko jeden, wciąż jest Finlandia lub, na przykład, Wietnam, ale to wszystko jest wspierane przez ambasady.

Nie mam żadnego wyjątkowego prawa do festiwalu o Włoszech, ale kiedy tydzień wcześniej ktoś zadeklaruje Włochy bez jednego osobistego opracowania w strukturze wydarzenia i zaprasza wielu naszych uczestników, nie jest to zbyt etyczne. Najciekawsze jest to, że odwiedzający, którzy nie muszą zagłębiać się w organizatora, który urządził imprezę po wyjściu na festiwal, piszą do nas swoje gniewne posty w PM. O niektórych otrzymujemy pakiety takich wiadomości, a następnie mówimy, że mimo wszystko nie jesteśmy wszędzie organizatorami.

Myślę, że można zrobić włoski festiwal, nie znając różnicy między pecorino romano i pecorino di pienza, opierając się tylko na najbardziej znanych danych kulturowych, takich jak makaron, pizza i krzywa wieża w Pizie, i je wykorzystać. Ale, robiąc każdy festiwal, musisz docenić publiczność, poznać poziom jej kompetencji i szkolenia, poprawnie obliczyć liczbę uczestników i produktów w odniesieniu do ruchu, aby ludzie nie stali na makaronie przez sześć godzin. Chociaż, szczerze mówiąc, mamy również pchli targ, i do tego możemy również uzyskać gniewne komentarze od publiczności.

Dlaczego będzie mniej festiwali kulinarnych?

W pewnym momencie festiwale żywności hodowane były pod każdym krzakiem, latem w każdym parku przez cały weekend w domach festiwalowych sprzedawano uliczne jedzenie, ale często po prostu szczerze niejadalne śmieci. Trzeba też to zrozumieć - gotuję smacznie lub bez smaku, czy nie jest wstydem dawać je ludziom.

Szczerze starałem się jeździć na te festiwale, pamiętam arcydzieło: gumowy kurczak jest owinięty suszonym chlebem pita i kosztuje 450 rubli. Tak, mamy ogromną porcję cannoli na targach kosztuje 250 rubli! Może to snobizm, ale generalnie jestem za takim snobizmem. Ludzie powinni zrozumieć, że wbijają się w brzuch. Uwielbiam także street food, ale street food jest inny.

Wybieramy uczestników na podstawie ich kompetencji i podejścia do procesu gotowania. Jeśli producent pizzy ma milion regali, to świetnie. Jeśli cukiernik obawia się, że krem ​​nie uzyska pożądanej konsystencji z powodu nieudanej ricotty, i wyrzucił go - to prawda. Sprzedajemy nie tyle gotowej żywności, ale ogólnie typowe włoskie produkty i rzeczy kosmetyczne są inne. Po drodze spotykają nas mikro dostawcy, którzy przynoszą rzadkie słoiki, pasty lub przynajmniej zapachy do domu. Istnieją również duże firmy, które mogą zaoferować korzystniejsze ceny niż w sprzedaży detalicznej. Chociaż jedzenie oczywiście rządzi naszymi targami.

Chciałbym myśleć, że temat złej jakości jedzenia na festiwalach wygasł, ponieważ ludzie rozumieją, kiedy są oszukiwani. Ale trudność związana z festiwalami polega na tym, że w pewnym momencie wszystkim wydawało się, że to bardzo proste. Z jakiegoś powodu istnieje iluzja, którą możesz łatwo zarobić tutaj. To wcale nie jest prawda, przynajmniej dla mnie tak nie jest. Dzieje się tak oczywiście, gdy organizatorzy nie przejmują się tym, co dzieje się na stronie, po prostu zbierają pieniądze od uczestników. Ale można to zrobić tylko raz. Dochód z festiwalu jest możliwy tylko w jednym przypadku - gdy jest duży sponsor tytułu, a po kryzysie sponsorzy tytułu są bardzo zubożali i wszyscy chcą się wymieniać. Co mogę powiedzieć, moja korporacja prosi o rabat w wysokości 3 tysięcy rubli za udział.

Dlaczego nie można zarabiać na małym festiwalu

Jaki jest dochód festiwalu? To jest sprzedaż miejsc dla uczestników. Nasze miejsce kosztuje od 15 do 70 tysięcy rubli, mamy taką gradację, wow. 100% uczestników prosi o zniżkę. Niektórych uczestników udostępniam za darmo, po prostu dlatego, że są bardzo fajni, ale jak dotąd bardzo mali. Na festiwalu nie ma już magicznych pieniędzy. Czasami sponsorujemy, przychodzi do nas latem lub na bardzo duże imprezy sezonowe. Często wiąże się to z markami alkoholowymi, ale nie we wszystkich miejscach można to zaaranżować. Albo jakaś duża firma zainteresuje się naszą publicznością. Nie mamy działu sprzedaży, może to jest problem: nikt nie wysyła prezentacji sponsorowanych przez fanów.

Największym wydatkiem jest wsparcie techniczne imprezy, rozwój i wynajem witryny. Tak, mam 830 listów, kiedy dzwonimy za darmo, ale nadal wybieramy witryny, których potrzebujemy, a nie to, czego potrzebujemy. A potem musimy zapłacić czynsz. Nigdy więcej nie zorganizujemy festiwalu w centrum handlowym, ponieważ teraz jest to już niemożliwe - zmienił się także format naszego wydarzenia. Witryna, którą jesteśmy zainteresowani, oczywiście na to zarabia i, oczywiście, nie odpuści za darmo, mają swój własny biznesplan. Naszym problemem jest to, że festiwale są zwykle jednodniowe, a my mamy trzy dni, a do instalacji potrzebujemy czwartku, czyli za czynsz trzeba zapłacić cztery dni. W sumie jest to kilkaset tysięcy, w zależności od naszej daty, sezonu, sezonowości i innej zbroi na stronie. Czasami możemy obniżyć czwartek, dzięki wszystkim stronom za ich wsparcie. Ale nawet trzy dni sprawiają, że festiwal jest drogi.

Bardzo poważną pozycją wydatków jest rozwój i komunikacja. Zimą wykonujemy własny budynek, za każdym razem, gdy montujemy, demontujemy pod koniec imprezy i wyjmujemy. W lecie bierzemy kostki do wynajęcia: kosztuje to 8-10, następnie 12, a następnie 15 tysięcy za dom, w zależności od liczby domów, sezonu, daty, a także jest instalacja, demontaż, dostawa. Energia elektryczna kosztuje kosmiczne pieniądze. Ponieważ jeśli strona nie ma połączenia punktowego, musisz gdzieś znaleźć 200-300, a nawet 500 metrów przewodów wysokiego napięcia i elektryka, który wszystko połączy. I samochód, który przyniesie ten kabel. A wszystko powinno być wodoodporne: nawet gdy deszcz wlewa się do gniazdek w ciągu nocy, nie należy ich znokautować. Dyrektor techniczny jest bogiem. Nigdy nie byliśmy znokautowani, a to kosztuje dużo zaoszczędzonych nerwów. Bezpieczeństwo, reklama, druk, ludzie, dostawa, sprzątanie, wszelkiego rodzaju drobiazgi ... Ogólnie rzecz biorąc, ponad milion wydatków pędzi.

Oszczędzamy na dekorowaniu. Być może ktoś przemalowałby, względnie mówiąc, hangar, w którym już organizujemy drugie wydarzenie w Piekarni. Jest nawet bardzo włoski: każdy z najfajniejszych produktów artystycznych, czyli ręcznie robiony produkt, jest wykonany bardzo prosto i bez ozdób. Jeśli inwestujemy, to w szczegóły: drukujemy śmieszne banery, aby ludzie robili zdjęcia, wydajemy na kulturalną część programu, ponieważ dobry wykładowca kosztuje, a na każdy wykład przychodzi 50-150 studentów.

Jakie problemy napotkaliśmy?

Ogólnie rzecz biorąc, wytrwałość, z jaką nasz zespół sprawia, że ​​ten projekt można zazdrościć. Oczywiście mamy historie: na przykład trzy tygodnie przed naszym wydarzeniem ogłaszany jest podobny festiwal o tej samej tematyce, który odbędzie się przed nami. Zazwyczaj dzwonię do takich organizatorów i mówię: Czy znasz tydzień włoski? Tak, oczywiście Dlaczego wstałeś w ciągu tygodnia? Cóż, co tam powiedzą - okazało się, że nie leży to w naszej mocy?

Lub, na przykład, inni wspaniali faceci praktycznie ukradli nasze imię i powiedzieli na moje wezwanie: cóż, jedna litera jest inna. Lub na przykład deszcz, który przelewa twoje wydarzenie przez cztery godziny, a wydarzenie zawiesza się, a niektórzy uczestnicy uważają to za twoją osobistą winę. W tym roku rekord makaronu nie powiódł się na letnim festiwalu: chcieliśmy zrobić więcej niż w zeszłym roku, około 300 osób przybyło, aby długo utrzymać ten arkusz. Ciasto topiło się w rękach ludzi i prawie spłynęło na asfalt - był to jedyny gorący dzień w roku. Słońce miało 40 stopni. Nic się nie stało. Albo przybywam do instalacji w czwartek o 10 rano, wychodzę o drugiej w nocy, czasem zamarzam, ao 05:45 rano w piątek znów jestem na boisku, bo zaczyna się poranny wyścig i jestem kluczową osobą, nikt bez mnie nie rozumie gdzie iść i co robić. Oczywiście nie mamy wystarczającej liczby rąk, ale przy tak dużej inicjatywie jest to kompensowane. Moim największym problemem jest niekończąca się dokumentacja naszego festiwalu, która pojawia się tu i tam i muszę o tym pomyśleć, chronić moją markę.

Dlaczego ciągle to robimy?

Nikt nie rozumie, dlaczego to robimy, ponieważ tak naprawdę niewiele zarabiamy, podejrzewając mnie o ukryte dodatkowe zyski. Zwykle mówię po instalacji: pół roku wciąż nie ma żadnych wydarzeń! Ale w niedzielę przy demontażu prawie wszyscy uczestnicy pytali: „Katya, kiedy następnym razem?” Mamy mały sklep internetowy z włoskimi produktami i inną firmą związaną z PR. Ale spędzam ogromną ilość energii na Włoskim Tygodniu. Można powiedzieć, że to bardzo drogie hobby. Ktoś kocha golfa, ktoś zbiera konie, moją pasją jest ten projekt. Przy organizacji wydarzenia nie byliśmy w stanie zarobić ani razu, wszystko, co otrzymujemy, to sprzedaż z naszego punktu widzenia.

Udało nam się rozwinąć markę dzięki naszej miłości do niej. Próbuję zmusić się do spojrzenia na to jak na biznes, już czas. Na przykład teraz planujemy robić inne kraje - już razem z ambasadami. Oczywiście powinniśmy zintensyfikować relacje z ambasadą Włoch i wszystkimi oficjalnymi instytucjami. Pochwalono osoby związane z różnymi oficjalnymi instytucjami na pierwszej imprezie motoryzacyjnej, a na pierwszym festiwalu otrzymaliśmy bezpłatne broszury na temat Włoch. Pamiętam, jak sam do nich poszedłem do jakiegoś wielkiego magazynu. Ale marzę o współpracy z wykładowcami, prelegentami, na których nas nie stać. Możesz bardzo ochłodzić program, jeśli masz zasoby administracyjne. Nie mam tego Ale na szczęście nie wpływa to na jakość włoskich produktów. Angażujemy się w dyplomację publiczną i, nawiasem mówiąc, znajdujemy odpowiedź w sercach zwykłych Włochów mieszkających w Moskwie, a ludzie z włoskiej ambasady w Kanadzie (jak to się stało przez przypadek) są regularnie zainteresowani naszym projektem, a kilka lat temu sporządzili listę najfajniejszych festiwali o Włoszech na świecie, skąd mamy z Rosji.

Popularne Wiadomości

Kategoria Przemysł, Następny Artykuł

Po raz pierwszy w Moskwie festiwal gastronomiczny „Oda! Jedzenie!”
Ciekawe

Po raz pierwszy w Moskwie festiwal gastronomiczny „Oda! Jedzenie!”

W dniach 26 i 27 lipca w parku Krasnaya Presnya odbędzie się festiwal gastronomiczny „Oda! Food!”. Organizatorzy wydarzenia napisali o tym na Facebooku. W festiwalu wezmą udział restauracja rybna Oyster Bar, bistro United Kitchen szefa kuchni Andrei Ryvkina, sieć fast foodów Puff Point, skandynawski bar spożywczy Enebaer, bar Martinez, Q-tab Lab, Dippin Dots, De Puta Carne, Eaton i Save. Projekty gastronomiczne Smak, a także marki Schweppes, Nestle, Movenpick, Mistral, Perrier i San Pellegrino.
Czytaj Więcej
W kawiarni Bolshaya Dmitrovka „Varenichnaya nr 1” otwarto
Ciekawe

W kawiarni Bolshaya Dmitrovka „Varenichnaya nr 1” otwarto

Na ulicy Bolszaja Dmitrovka otwarta została czwarta kawiarnia sieci Varenichnaya nr 1. O tym życiu wokół opowiedzieli przedstawiciele instytucji. Varenichnaya nr 1 została otwarta przez właścicieli restauracji Tarantino, baru burgerowego Lucky Luciano kraft oraz sieci włoskich kawiarni Rukkola. Instytucja oferuje 12 rodzajów pierogów: z ziemniakami, cielęciną, jagnięciną, kapustą, kurczakiem, pieczarkami i innymi nadzieniami.
Czytaj Więcej
Otwarto kawiarnię Петpetit po stronie Piotrogrodu
Ciekawe

Otwarto kawiarnię Петpetit po stronie Piotrogrodu

Ulica Blokлицеpetit, która specjalizuje się w francuskich deserach, otworzyła się na ulicy Blokhina. O tym życiu wokół opowiedzieli przedstawiciele instytucji. Projekt został uruchomiony trzy lata temu. Początkowo cukiernia produkowała desery na zamówienie, później otworzono mały stacjonarny punkt w Pasażu, a teraz pełnoprawną kawiarnię.
Czytaj Więcej