Fotoreportaż

Jak przebiegał festiwal „O tak! Jedzenie!”

W ostatni weekend w parku Krasnaja Presnia po raz pierwszy w Moskwie odbył się festiwal gastronomiczny „O tak! Jedzenie!” Wzięło w nim udział około 60 restauracji, kawiarni i projektów kulinarnych. Aby spróbować jedzenia uczestników, trzeba było zapłacić nie tylko za to, ale także za wejście na festiwal: 500 rubli w dniu imprezy lub 350 z góry. Oprócz kawiarni istniała część edukacyjna - napięty harmonogram lekcji mistrzowskich prowadzonych przez metropolitalnych szefów kuchni i autorów książek kucharskich.

60

uczestnicy - restauracje, kawiarnie, projekty kulinarne

500

ruble koszt wstępu na festiwal

Geograficznie festiwal został podzielony na trzy główne strefy: „Wyspa z 1812 r.”, „Rynek” przy alei centralnej i „Duża wyspa”. Najbardziej skromny i spokojny był na „Wyspie 1812 roku”. Tutaj znajduje się kawiarnia „AC / DC w Tbilisi”, kiełbasa Ess-Thetik i kawiarnia-piekarnia „Bulka”.

W AC / DC w Tbilisi, projekt nieprofesjonalnych kucharzy, zapoczątkowany w zeszłym roku na targu Lambada, a teraz z letnią kawiarnią w parku Gorky, przygotowali specjalność Gogi-Burger, w której sucha kotlet trafiła do pięknego sera Suluguni i bułka, która nie pasuje do ogólnego smaku. Ludzie lubią tego burgera, sądząc po moich pytaniach od przyjaciół i przechodniów na festiwalu. Wydaje mi się, że w 2014 roku w Moskwie, kiedy hamburgery nie są już modnym trendem, ale wspólnym miejscem, na rynku powinni pozostać tylko idealni przedstawiciele tego gatunku. Hamburgery są idealne od góry bułki do dołu.



Ess-Thetik podzieliła się jednym festiwalem z Street Chef, nowym, autorskim projektem C. M. Yellow Group, odpowiedzialnym za PR i rozwój kiełbasy na Patriarchach. Dlatego wraz z kiełbaskami przygotowano tutaj kolejne danie - Szef Kuchni - wybrane przez ciebie kotlety wołowe lub z kurczaka, w chlebie pita z sosem, świeżymi pomidorami, kapustą, ogórkiem i cebulą. Oba dania to więcej jedzenia na zwykłą imprezę na świeżym powietrzu niż festiwal gastronomiczny. Bardzo proste. Ale przynajmniej jakość i ogromne porcje. Nawiasem mówiąc, nalali soku z arbuza.


O drugiej po południu na blacie w „Bulce” leżał burger i hot dog zmęczony upałem i czasem, wśród zespołu nie było gwałtownego ruchu. Oczywiście można było złożyć zamówienie i poczekać na świeżo przygotowane dania, ale gdy na festiwalu jest ponad pięćdziesięciu uczestników, prawdopodobnie tylko oddani fani kawiarni mogą okazywać taki heroizm. Ale chleb był pięknie ułożony, można go było kupić w domu.

Dalej jest duży obszar z „Cafe dla kotów”, organizowanym przez producenta karmy Gourmet. Sami zauważyliśmy kilka kotów, ale jedzenie było regularnie przekazywane do przechodniów. Nieliczne obecne koty były karmione na miejscu, a obok niego w dużym namiocie Jurij Rozhkov, współprowadzący program Ask the Cook w kanale telewizyjnym Domashny, prowadził lekcje gotowania dla gospodarzy. Było zatłoczone z jednego prostego powodu - baldachimu. Ta strefa była prawdziwą oazą wśród moskiewskiego piekła w ciągu dnia. Byłoby lepiej, gdyby baldachim znajdował się w pobliżu strefy z prawdziwymi klasami mistrzowskimi.

Po strefie kota, przechodząc przez most, możesz dostać się do strefy „Market”. Wbrew nazwie byli nie tylko przedstawiciele sklepów i produktów, ale także kawiarni. Poniżej na zdjęciu pączki z „Ponchomań”. Przyjemni młodzi ludzie robili pączki, posypane cukrem pudrem i posypane czekoladą lub syropem karmelowym, jak mówią, „według sowieckich standardów jakości, ale z nowoczesną porcją”. Zgadzam się z drugim, ale nie jestem pewien co do pierwszego stwierdzenia. Albo radzieckie pączki były takie sobie, albo faceci gdzieś oszukani. 15 pączków kosztuje 500 rubli, pięć - 200.

Tutaj znaleźliśmy kilka kawiarni uczestników City Food Market: Shrimp Happens, Bellissimo, Pestruccio! i Barbara Ann. Wszystkie trzy ugotowały tak samo jak zwykle. Barbara Ann - Szybko mrożone banany w belgijskiej czekoladzie i opcjonalne dodatki. Krewetki Happens - krewetki z grillowanymi warzywami. Pomimo tego, że gotowanie krewetek w Moskwie wydaje mi się szalonym szaleństwem, cały projekt ma większe wrażenie: pieczona dynia w naczyniu topi się w ustach.

Zespół Bellissimo, Pestruccio! Przyjechałem z moją jedyną potrawą z arancini - kulkami ryżowymi z trzema rodzajami nadzień. Te Arancini, należy zauważyć, są naprawdę bardzo, bardzo dobre.


Po raz pierwszy zespół ChocoLab zrobił truskawki w czekoladzie na festiwal i nie był jeszcze widziany na innych imprezach w mieście.

Jeśli wyobrażasz sobie, że festiwal gastronomiczny wciąż zawiera przegląd trendów, oto jeden z najbardziej uderzających, nazwijmy go „Dobry dla nerek”. Dwa stragany z miodem - „miód z tajgi” i „miód z Ałtaju”. Oba mają duży wybór, wszystko można skosztować, sami producenci sprzedają, w najlepszych tradycjach Lavka Lavka. Na przykład w „Taiga” matka z synem. Syn szczegółowo odpowiada na nasze pytania dotyczące smaku tego lub innego rodzaju miodu, a gdy niektóre są gotowe na mały słoik, zauważamy napisy: „Piękno i zdrowie”, „Silne serce, naczynia krwionośne”, „Dobry dla nerek”. Zasadniczo producenci promują dobry i interesujący produkt ze względu na absurdalne mistyfikacje, przyciągają konsumentów do głupców.

Lub inny kiosk - „Życie”. Trzy słodkie szklane słoiki z płynem o różnych kolorach w środku, napis „Living Vitamin Biotonic”. Próbowaliśmy, ciekawe. Kobieta za ladą mówi: „Wynalazł ją laureat Nagrody Nobla Ilja Miecznikow, a my jesteśmy jego dziećmi. To napój z probiotykami, całkowicie naturalny produkt. Wyleczą wszystkie choroby, twoja odporność w końcu zacznie działać”. To za to, możesz już pozwać.



Stoisko Amgum sprzedające gumę z 12 krajów; Miód Peroni z miodem sufletowym z różnymi dodatkami i Dippin'Dots z lodami, które są traktowane ciekłym azotem, dlatego ma kształt małych kulek.


Mini-kawiarnia restauracji Enebaer również znajdowała się na rynku. I to niestety spowodowało prawdziwą litość. Bez dynamiki, nudna wizytówka pod szkłem, w której były słodycze, dwa smutne hamburgery i kilka rodzajów currywortu. Nawet ja, umiejąc gotować w restauracji, zacząłem wątpić, czy warto tu zjeść. Niemniej jednak zdecydowałem się na kanapkę, która nie musiała czekać na przygotowania. Nic z tego nie wyszło: za dużo chleba, ale ryba na wierzchu, która jest gromadzona w kuchni restauracji, jest dobra. Sądzę, że hamburgery z dziczyzny również byłyby do przyjęcia. Wątpię jednak, czy nawet ta kawiarnia mogłaby przyciągnąć wielu, gdyby prezentowała się w ten sposób.

Zwykłe kiełbasy i kiełbaski. Na festiwalu było ich dość.


Gdzie było fajnie na „O tak! Jedzenie!”, Więc jest blisko kawiarni Q-tab Lab. Trzy dziewczyny ugotowały kutabę z różnymi nadzieniami, nalały ayranu. Po pierwsze było pyszne. Po drugie, wreszcie nie hamburgery i falafel. I tylko po trzecie, nie najmilszy - drogi. Jeden kutab kosztuje 150 rubli, ale jest cienki i mały, chcę co najmniej dwóch, a nawet trzech. Drogie, pod warunkiem, że jest to format żywności ulicznej, a urządzenie kuchenne dla dziewcząt z Q-tab Lab jest dalekie od norm poważnej restauracji.



Lody Truskawkowe, o których krzyczeli ci, którzy je przygotowali: „To nie są lody, to jest frice!” Wokół kiosku przebywało na stałe wiele osób. Nic dziwnego, ponieważ mili faceci gotowali na oczach wszystkich, a to jest interesujące, a jednocześnie udało im się porozmawiać o produkcie, odpowiedzieć na pytania i żartować.

Niedaleko od siebie znajdują się dwa wspaniałe miejsca z kawą: Camera Obscura Coffee Microroasters i Double Bee. Zimna i gorąca kawa. Wszystko jest w porządku, od smaków po obsługę.



Główna scena, strefa „Big Island”.

To zdjęcie zostało zrobione w sobotę około 16:00 podczas przemówienia szefa kuchni Ugolki Michaiła Gerashchenko. Następnym miał być Andrei Ryvkin (United Kitchen), warsztaty odbyły się z niewielkim opóźnieniem w harmonogramie. Ale to nadal jest w porządku, ale do czasu, gdy połowa zapowiedzianych uczestników już wystąpiła, nadal było niewielu widzów siedzących w słońcu. I można je zrozumieć, ale kucharze nadal żałują.

Nawet konkurs na jedzenie kiełbasek w kawiarni „Dymov”, nędznej kopii legendarnego wydarzenia Nathan's Famous, zgromadził większą liczbę widzów.


Nie wspominając już o tym, że fotobudka wywołała największe emocje. Nawiasem mówiąc, jest to kolejny wyraźny trend. W tym roku możesz zrobić zdjęcie w furgonetce lub stoisku na każdym festiwalu i targach w mieście.

Sąd gastronomiczny na Big Island. Tutaj niespodziewanie w przyjemnym świetle wystąpił zespół restauracji FF Restaurant & Bar. W programie stwierdzono, że w tymczasowej kawiarni restauracji z kuchnią Odessy na festiwalu gotują nie tylko kucharze, ale także kierownictwo restauracji: współwłaścicielka Ilya Likhtenfeld, menedżer Michaił Semenowicz i wraz z nimi „Miss Odessa - 2011” Marina Priyomova. Tak było, przynajmniej Lichtenfeld w pracy, na pewno widzieliśmy, energicznie pracując przy głośnym brzmieniu współczesnej rosyjskiej muzyki pop. Zespół postanowił wysłać wszystkie wpływy do fundacji charytatywnej Doctor Lisa.


Tradycyjne menu festiwalowe Fermy zawiera kukurydzę z grilla i burgera, tym razem w czarnej bułce. Nie próbowałem, cienki kotlet wyglądał jak ten z burgera „AC / DC w Tbilisi” i nie zapowiadał radości z soczystości produktu, tak pożądanego dla zjadacza mięsa.


Ostrygi w barze z ostrygami.

Stoisko z produktami marki Jamie Oliver. Nawiasem mówiąc, krążą pogłoski, że prędzej czy później otworzy ją moskiewska restauracja szefa kuchni Ginzy.

Ludzie przy stołach, na leżakach i w pobliżu kawiarni.


Przedstawiciele festiwalu „O tak! Jedzenie!” powiedzieli, że będzie to bardzo dobry festiwal, prawie najlepszy w mieście, porównując korzystnie z podobnymi już istniejącymi. W praktyce okazało się, że to „Festiwal Żywności”, z jedynie mniej interesującą listą uczestniczących restauracji i szerszą reklamą. Nie wydarzył się żaden cud, w Moskwie wciąż nie ma przyzwoitego festiwalu gastronomicznego, który byłby interesujący, aby odwiedzić lokalnych smakoszy, specjalistów z branży i ich kolegów z całego świata.

Na tle znaczenia tematu gastronomii, faktu, że można na niego uzyskać budżet, coraz więcej ludzi i firm pasożytuje w Moskwie. Tymczasem miasto i jego mieszkańcy potrzebują jednego, ale naprawdę dobrego, festiwalu żywności. Gdzie uczestniczyli najlepsi z najlepszych restauratorów i kucharzy. Kto urządziłby prawdziwy występ, oddałby wszystko dla siebie, dla gości, a nawet dla siebie nawzajem. A sposób, w jaki teraz działają dla nas festiwale, to strata czasu, zasobów i pieniędzy. Dla wszystkich stron.

Zdjęcia: Alexey Kalabin

Obejrzyj wideo: KOLOROWE WŁOSY REAKCJA EKIPY (Listopad 2019).

Popularne Wiadomości

Kategoria Fotoreportaż, Następny Artykuł

Voskhod: Jak agencja reklamowa z Jekaterynburga otrzymała Cannes Lions
Wykonane przeze mnie

Voskhod: Jak agencja reklamowa z Jekaterynburga otrzymała Cannes Lions

Na początku lata agencja reklamowa Voskhod z Jekaterynburga otrzymała siedem nagród na międzynarodowym festiwalu reklamowym w Cannes Lions za projekt społeczny „Make Officials Work”. Dla niego doły na drogach zostały zaprojektowane jako portrety urzędników miejskich. Współzałożyciel agencji i dyrektor kreatywny Andrei Gubaidullin opowiedział o historii firmy, jej najbardziej znaczącym sukcesie i planach na przyszłość.
Czytaj Więcej
Jak Petersburger uruchomił usługę szybkiej sprzedaży samochodów
Wykonane przeze mnie

Jak Petersburger uruchomił usługę szybkiej sprzedaży samochodów

Najpopularniejszym sposobem sprzedaży używanego samochodu jest umieszczenie reklamy na Auto.ru, Avito lub innej tablicy ogłoszeń. W pierwszej połowie 2014 r. W Rosji sprzedano 2,89 mln samochodów. Usługa Carprice działa jako pośrednik między właścicielem samochodu a sprzedawcą. Rozpoczęło się w lipcu, od tego czasu podłączyło do systemu ponad 500 dealerów i osiągnęło obrót w wysokości 1,5 miliona dolarów miesięcznie.
Czytaj Więcej
Krawiectwo niezależne: Getwear i jego internetowy projektant dżinsów
Wykonane przeze mnie

Krawiectwo niezależne: Getwear i jego internetowy projektant dżinsów

Jacob Karda, jego żona i partnerzy popełnili trzy błędy, tworząc własny projekt - internetowy projektant dżinsów. Najpierw przy wyborze biura projektowego, a potem przy zatrudnianiu programistów. Przedłużyło to uruchomienie projektu o dwa i pół roku i zwiększyło koszty dziesięciokrotnie. Partnerzy popełnili trzeci błąd, już zaczynając: rynek amerykański nie był zainteresowany ich ofertą.
Czytaj Więcej