Wywiad

Dyrektor Danilovsky Market Maxim Popov: „Rynek za 50 milionów dolarów to droga przyjemność”

Zmiany na rynku Daniłowskiego rozpoczęły się w 2011 roku. Maxim Popov, który wówczas pracował w Ginza Project, został powołany na stanowisko dyrektora rynku. Rynek nie był zamknięty, ale przebudowany w dzień i w nocy. W ciągu kilku miesięcy zmieniło się: pomieszczenia zostały nieco umyte i odbudowane, sprzedawcy otrzymali mundur, półki przykryto markowym papierem, rozpoczęli dostawę produktów, a przestępstwo zostało wyrzucone. W 2012 r. Miasto postanowiło sprzedać rynek, ale od czasu do czasu handel był odkładany z powodu braku wniosków od kupujących. Eksperci twierdzili, że powodem tego była zawyżona cena i obciążenie związane z obowiązkiem utrzymania profilu przedsiębiorstwa - handel produktami rolnymi przez 49 lat.

Przez cały ten czas rynek działał jak zwykle, co dzieje się do tej pory. Ponadto w zeszłym tygodniu w Daniłowskim jednocześnie otwarto dwa nowe miejsca - piekarnię Baton oraz sklep spożywczy Camera Obscura i kawiarnia. I wkrótce otworzy się pierwsza kawiarnia. Życie wokół postanowiło porozmawiać z Maximem Popowem na temat tego, co myśli o sprzedaży rynku i jego możliwym zamknięciu, o jego własnych planach dotyczących różnych opcji rozwoju sytuacji, o negocjacjach i znaczeniu osobistego podejścia.

zagraniczne doświadczenie

Jak zorganizowane są rynki?w Barcelonie

- Czy zaoferowano ci stanowisko dyrektora rynku, czy masz własne ambicje, aby stworzyć fajny rynek? Przed Daniłowskim byłeś zaangażowany w restauracje w Ginza Project.

„Nigdy nie miałem takich ambicji”. W końcu restauracje to zupełnie inna dziedzina. Dlatego kiedy złożono mi ofertę, byłem trochę, delikatnie mówiąc, zaskoczony. Nie wyobrażałem sobie siebie jako dyrektora rynku. Jeden z moich przywódców powiedział mi kiedyś o drugiej w nocy: „Wierzę, że tylko ty możesz to znieść. Patrzyłem, myślałem, wybrałem przez długi czas i zdałem sobie sprawę, że to ty”. Odpowiadam: „Czy mogę myśleć?” „Tak, oczywiście. O dziewiątej rano daj mi odpowiedź.” Ten człowiek był na tyle twardy, że odmówiłem.

- Zarządzasz rynkiem Daniłowskiego od ponad dwóch lat. W ubiegłym tygodniu otwarto tu piekarnię Baton i Camera Obscura, wkrótce otworzy się pierwsza kawiarnia na rynku, to znaczy zmiany następują pomimo faktu, że miasto stara się bezskutecznie sprzedawać ten rynek od dwóch lat i pomimo najnowszych wiadomości na temat ponownej rejestracji dokumentów na cel rynkowy. Dlaczego

- Zostałem powołany właśnie do tego, co zrobiłem z rynkiem: do czyszczenia, mycia, porządkowania, usuwania wszystkich przestępstw stąd, aby było to, jeśli nie przykładowe, to przynajmniej dobre przedsięwzięcie. Tak naprawdę robimy do dziś.

Ale, szczerze mówiąc, projekt, który wykonaliśmy, niestety nie jest jeszcze w pełni wdrożony, ponieważ wymaga to inwestycji. A biorąc pod uwagę fakt, że rynek jest przedmiotem aukcji od dwóch lat, jasne jest, że nikt nie będzie w niego teraz inwestował. Najpierw musisz kupić rynek. Zakup rynku rolnego za 50 milionów dolarów jest zdecydowanie zbyt drogi. To jest bardzo drogie. Myślę, że miasto już to zrozumiało. Teraz zmienią GPU, aw innym formacie może się okazać, że jest to realizowane. Z całą pewnością nie był to rynek rolny. W rzeczywistości może pozostać na tym rynku.

Kup rynek rolny za 50 milionów dolarów zbyt droga przyjemność

- Zatem tutaj, gdzie teraz siedzimy, może pojawić się nowe centrum handlowe, prawda?

- Wszyscy się tego boją. Ponieważ jeśli zostanie sprzedany, nie jest całkowicie jasne, co się tutaj stanie. Oczywiście Danilovsky jest centrum handlowym smaczniejsze i słodsze. To jest bardziej marginalna historia. Co więcej, można go zbudować na pięciu piętrach, jeśli pozwala na to geo-baza. Samo miejsce jest bardzo dobre pod względem terytorialnym.

- Czy chcesz, aby rynek pozostał?

- Chcę, aby rynek pozostał, ponieważ rozumiem, że jest potrzebny. Ludzie go potrzebują. Widzę, ilu ludzi tu przychodzi. Widzę, jak oceniają, co się tutaj dzieje, jak to się dzieje. Świetny kontakt. Są ludzie, którzy nie lubią absolutnie wszystkiego, co tutaj robimy. Są ludzie, którzy to lubią. Z tymi i innymi wiemy, jak rozmawiać. Najważniejszy jest bezpośredni kontakt, ponieważ niektórych rzeczy nie można inaczej rozumieć. Są chwile, na które możemy wpływać administracyjnie i są chwile, na które nie możemy wpływać administracyjnie. A najbardziej nieprzyjemną historią są ceny. Nie wpływamy na nich. To zasadnicze stanowisko. Nie mamy prawa.





- Czyli sprzedający wynajmują miejsce i robią, co chcą? Mogą zrobić opakowanie na 1000% i nikt nie będzie interweniować?

- nie Przez minutę nie robią tego, co chcą, ustalają cenę, którą uważają za akceptowalną. Zgodnie z ich zrozumieniem. Uważają, że pęczek zieleni może kosztować 100 rubli. Nie ma znaczenia, że ​​na innych rynkach jest sprzedawany za 80 lub 70 rubli. Uważają, że 100 jest normalne, ponieważ mają rynek sprzedaży w postaci stałych klientów.

W pierwszym miesiącu, kiedy myliśmy, sprzątaliśmy i czesaliśmy rynek, zwiększyliśmy ruch ludzi o 20%. I ci ludzie na początku powiedzieli: „Chłopaki, jesteście świetni, wszystko zrobiliście fajnie. Wszystko stało się dla was inne. Wszystko jest czyste, czyste w pełnym tego słowa znaczeniu”. Nie tylko dlatego, że podłogi zostały umyte, ale ponieważ wszystko zaczęło wyglądać na całe, rynek otrzymał rozwiązanie kolorystyczne: drewno, pastelowe kolory, a jednocześnie mocną kolorystykę ze względu na owoce i warzywa na półkach. Okazuje się, że ogólny obraz jest dobry. Ale kiedy później ci ludzie pojawili się w euforii przy ladach, kontynuowali w ten sposób: „Chłopaki, wszystko w porządku, ale przepraszam, jest bardzo drogie”.

- Jak myślisz, czy ceny są uzasadnione?

- Wiesz, dla czegoś są wyższe niż gdzieś, dla czegoś są normalne. Słuchaj, to jest rynek, tutaj musisz mieć możliwość nawiązania dialogu z traderami. To jest najważniejsze. Wiesz, jak rozmawiać, wiesz, jak pokonać własne preferencje i najlepsze warunki - to wszystko, jesteś mistrzem. Otrzymasz najlepsze produkty w najlepszych cenach właśnie dlatego, że wiesz, jak rozmawiać. Są znudzeni, sprzedawcy. I pojawił się mężczyzna, przemówił do nich, powiedział coś - i to wszystko, da ci wszystko, w stu procentach. Dlaczego wszyscy się śmieją, kiedy to mówię? To prawda.

- Jaki Twoim zdaniem powinien być idealny rynek?

- Czas płynie do przodu. Wszyscy podróżowaliśmy za granicę, wszyscy wyglądaliśmy, wąchaliśmy, próbowaliśmy. Nie można fizycznie być w 2014 roku i patrzeć na ceraty, na kupców, którzy są w brudnych ubraniach, na zepsute blaty. Więc nie da się żyć. Dlatego początkowo mieliśmy pomysł, aby zrobić wszystko pięknie, ale z tymi samymi traderami, ponieważ bez nich nie byłoby rynku. Ale żeby było pięknie. Stwórz duże pawilony handlowe. Mieliśmy cały plan. To znaczy nie było, ale jest nadal. Po prostu jest trochę odsunięty na bok, globalnie jeszcze nic nie robimy, ale lokalnie robimy wszystko, aby był porządek. Chcę cywilizacji. Nie chcę brudu, tępoty, gangsterskich twarzy. Te słowa są nadal kojarzone z rynkiem w naszym kraju. Podobnie jak rynek, to taka stuprocentowa historia kryminalna. Walczyliśmy dziesięć rozdań, aby to wszystko usunąć. Peeling Brak handlu narkotykami ...

Chcę cywilizacji. Nie chcę brudu, nudy, twarze gangstera

„Jak to zrobiłeś?”

- Próbowaliśmy.

- A okazało się, że poprzedni reżyserzy nie próbowali?

- Najwyraźniej to nie było zadanie. Przede mną były absolutnie jasne zadania.

- Czy przewidziałeś także pojawienie się kawiarni na rynku?

- Zgadza się. Chciałbym zaoferować szerszy zakres usług niż tylko przyjazd-odkup-urlop. Chcę, żeby ludzie nie wychodzili. Przybyli, jedli, pili, spacerowali. Podczas gdy dorośli jedzą, dziecko może rysować, odpoczywać. Nie próbujemy kopiować centrów handlowych, nie o to chodzi. Faktem jest, że chcemy, aby ludzie pozostali na rynku dłużej, aby ostatecznie kupowali więcej.

- Czy korzystałeś z doświadczenia Tsvetnoy? Tak działa rynek Ginza.

- Nie, nie. Jakie jest doświadczenie? Targ rolny jest miejscem, gdzie ludzie sprzedają swoje produkty lub przynajmniej wynajmują miejsca do handlu i pracy dla siebie. „Farmer Bazaar” to nieco inna, ale bardzo piękna koncepcja, która została pomyślnie wdrożona i działa w wielu krajach, w tym w Ameryce. Jest to sklep, w którym znajduje się kawiarnia, można kupić ryby, a tam będziesz przygotowany. To miłe, ale niestety jest to piąte piętro.

„A co z piątym piętrem?”

- Rynek jest zjawiskiem stereotypowym. Jaki jest rynek Dlaczego ludzie idą na rynek? Odpowiedz mi Jesteś konsumentem Po co ludzie tam idą?

- Dla świeżości i dla tego, czego nigdzie nie można znaleźć.

- Słowo kluczowe „świeże”! Piąte piętro. Gdzie jest świeżość? To wszystko. Wszystko się z tym psuje. Pierwsze piętro - tak, świeże, a piąte piętro - niewiele. Czy znasz przynajmniej jeden sklep w Moskwie, który nie działa na parterze? Nie można iść na artykuły spożywcze na piąte piętro. Możesz iść po usługę na piątym piętrze.





- Przy okazji, jak sprawdzasz jakość sprzedawanych tutaj produktów? Lavka jest oczywiście droga, ale pochodzenie produktu jest całkowicie przezroczyste.

- Sprawdzamy wszystkie produkty w laboratorium weterynaryjnym. Przede wszystkim dokonaliśmy przeglądu po raz pierwszy tutaj. Wyposażony w niezbędny sprzęt, wyczyszczony, wylizany po prostu. Ministrowie federalni przyszli i spojrzeli tymi oczami i powiedzieli: „Spotkamy się z tobą!”

To prawda, to wszystko. Na żadnym rynku nie ma takich laboratoriów. Wydaje się, że dla nas nie jest to historia profilowa. To jest laboratorium miejskie, nie nasze, ale to nasz pokój.

- A w jaki sposób weryfikujesz, że to ci ludzie, którzy wytwarzali produkty, które sprzedają na rynku?

- Wszystkie mają, jeśli są producentami, certyfikat od producenta. Sami przynoszą towary. I już sprawdzamy jakość.

- Dlaczego mówisz „arbuz”, „pomidor” w swoim sklepie internetowym, ale nie mówi, skąd pochodzą? Istnieje wiele sklepów, są pomidory produkowane w różnych gospodarstwach, nawet w różnych krajach.

„Wytłumaczę ci.” Możesz namalować piękną historię, jak na przykład LavkaLavka, ale ostatecznie zdobyć trochę śmieci. Pochodzimy z innego. Mamy Aidę, która zajmuje się dostawą. Codziennie rano idzie i szuka, wącha i próbuje tego, co każdy ma, wybiera najlepsze produkty na dziś i składa zamówienia. Dlatego piszemy: „Pomidor” - i to wszystko. Nie bierzemy w jednym miejscu, zawsze wybieramy najlepsze i odbieramy od różnych sprzedawców.

- Czyli kiedy zamawiasz produkty z rynku Daniłowskiego, okazuje się, że szczególnie ufasz Aidzie?

„Nie, szczególnie mi ufasz”. Od razu powiedziałem, że rozwijam tę dostawę jako usługę z osobistą odpowiedzialnością. Rozumiem, że teraz odszedł czas anonimowych rzeczy. Oferujesz jakąś usługę, oferujesz jakiś produkt - odpowiedz na to osobiście.

- Tak, inaczej nie ma zaufania.

- Właśnie Kupowanie produktów z rynku w Internecie za duże pieniądze nie jest łatwe. Ale zrobiliśmy to i wszystko działa dobrze. Jestem naprawdę w kontakcie z klientami. Przez Facebook, telefon, cokolwiek. Sam spotykam wielu, którzy przychodzą tutaj, aby wybrać, co zamówią później.

- Prawdopodobnie doradzasz ludziom swoje ulubione produkty i sprzedawców?

- Zdecydowanie.

Nie wybieramy osobywybieramy jego produkt. Człowiek może nie być bardzo dobryale może mieć fantastyczny produkt

- Doradzę co kupić?

- Jakiego rodzaju produktu chcesz? W przypadku każdego z nich powiem ci, gdzie musisz kupić. Oczywiście Żadnych pytań. Łatwe Gdzie jest mięso, gdzie kupić mleko, gdzie lepiej wziąć ryby i owoce morza, gdzie kupić czarny budyń. To moja praca. We wszystkich miejscach poprowadzę po wywiadzie.

- Reszta nie jest obrażona?

- Jest jeden. Ale co mnie obraża? Mam prawo wybrać to, co najlepsze.

- Czy dostawa się powiodła?

- Średnio od ośmiu do dziesięciu zamówień dziennie. To nie jest złe. Niosą wszystkich facetów w ramionach, to znaczy w metrze. Przyszło zamówienie, a dwie godziny później jest u ciebie. Oznacza to, że nie dostarczamy tam w ciągu dnia. Jaki dzień Zebrane, wysłane, wszystko jest świeże.

- Twoja witryna ma sekcję „Bestsellery”, a są tylko dwie osoby. Dlaczego

- Tak, dwie osoby. Ale okresowo je zmieniamy. Wołodia Chołodow, która teraz tam mieszka, ma najlepszą jagnięcinę w Moskwie. Jak pracuje z mięsem, nikt nie wie jak. Pracował w Tsvetnoy, centralnym rynku w latach osiemdziesiątych, legendarnej osobie. Komunikowany z Nixonem, z takimi towarzyszami. Myślę, że ma najdroższą jagnięcinę w Moskwie, ale warto, robi to doskonale.

- Ile z nich jesteś legendą?

- Nie wybieramy osoby, wybieramy jej produkt. Osoba może nie być bardzo dobra, ale jej produkt może być fantastyczny. Dlatego przede wszystkim jakość produktu. Mamy takich ludzi, których mógłbym polecić, prawdopodobnie około 15 osób, już więcej.

„Masz sklep halal.” Brak koszerności?

- nie

- dlaczego

„Nie wiem” To bardzo trudne. Zawsze powinna tam być specjalna osoba. Są koszerne restauracje, ale nie działają zbyt dobrze.

Podchodzi do nas stały klient rynku i zaczyna pytać Maxima o zamknięcie Daniłowskiego. Mówi, że podpisała na papierze jednego ze sprzedawców przeciwko zamknięciu.

- Zbierasz podpisy. Myślisz, że to pomoże?

- W ogóle nic nie zbieram, to inicjatywa samych sprzedawców. Przychodzą do mnie i mówią: „Dlaczego zamykasz nasz rynek?” Mówię: „Słuchaj. Chwileczkę. Nic nie zamykam. Jeśli masz jakieś życzenia i opinie, przedyskutuj. Nie ukrywam niczego. Jestem zatrudnionym pracownikiem, tak jak wielu innych. To nie jest mój pomysł na sprzedaż na rynku „ Zdecydowali, że w ten sposób będą dochodzić swoich praw. Niech to zrobią, na miłość boską, nie mogę tego zabronić.

Teraz dam ci przykład. Masz dom we wsi. Dałeś je (no, nie chęć poradzenia sobie z tym) swojej babci, która trzyma tam krowę, krowa daje mleko, a babcia sprzedaje to mleko całej wiosce. Chcesz poprawić swoje warunki życia i kupić więcej mieszkań. Ale nie masz pieniędzy. Musisz sprzedać dom. Co będziesz robić

- Sprzedaj.

- A co powiesz na? Czy babcia tam pracuje? Babcia sprzedaje mleko całej wiosce. Sprzedajesz dom i zarabiasz. Przychodzi inna osoba, która nie potrzebuje tego domu. Widzi to w zupełnie inny sposób. On to zdejmuje. Babcia jedzie w inne miejsce. Oznacza to, że wieś pozostaje bez mleka. Fajny przykład? Istnieje 50 milionów dolarów, które ludzie chcą otrzymywać i przekierowywać na projekty infrastrukturalne. Muszą sprzedać dom.

- Nie wyobrażam sobie, że taka sytuacja miałaby miejsce w Barcelonie.

- To jest zupełnie inne. Wszystko jest tam obsługiwane przez gminy. Jest odwrotnie. To nie jest główny temat dla naszego miasta; nie potrzebują rynku. Co więcej, stoi w tak słodkim miejscu. Chcą to sprzedać. Ale chcą odejść z funkcji społecznej. Jak oni to łączą, nie wiem, ponieważ tutaj możesz zbudować kilka pięter, to będzie dobra historia biznesowa.

- Jeśli rynek pozostanie, to co dalej?

- Zrobimy to samo, co zaczęliśmy. Myślę, że teraz będzie strzelać zdrowo jak. Chcę, żeby ludzie mogli tu przyjechać i jeść, pić coś ciekawego. Chcę pokazać energię jedzenia, pokazać proces gotowania produktów. W końcu wiesz, jak w filmach, które pokazują: szef kuchni przychodzi rano na rynek, wybiera produkty, zastanawia się, co ugotuje. Tutaj można go wdrażać codziennie.







- Tylko restauracje i szefowie kuchni muszą wtedy sprzedawać produkty po niższych kosztach.

- Oczywiście. I ludzie tu przyjdą. Jak w Nowym Jorku w Eataly, na Chelsea Market.

- Chelsea Market jest zupełnie inna. Nie ma takiego rynku, wiele kawiarni i sklepów z artykułami spożywczymi, książkami kucharskimi, daniami dla restauracji.

„Ale pod względem architektury jest to świetne miejsce”. W Eataly ten sam proces. Gotują tam, ludzie piją - ruch.

- Czy słyszałeś, że Moskwa otworzy Eataly?

„Nawet ich spotkałem”. Chcieli się spotkać, poprosili o spotkanie.I mówię: „Pozwól mi z wielką przyjemnością, ponieważ naprawdę podoba mi się twój projekt w Nowym Jorku”. W rzeczywistości właściciele Eataly przybyli tu już dwa lata temu na rynek. Patrzyliśmy, ale nie decydowaliśmy. W rezultacie otwórz „Kijów”. Piętnaścieset metrów kwadratowych, ale moim zdaniem znów piąte piętro.

- Dorogomilovsky jest w pobliżu.

- Ale Dorogomilovsky to inna historia. Eataly ma na celu uzyskanie lokalnego produktu tylko 20%, reszta to ten sam supermarket, ale z ogromnym wyborem, mogą to zrobić. A jednak nie mają żadnych ograniczeń dotyczących napojów alkoholowych. Naprawdę chciałbym to zrobić sam: szampan, ostrygi. Aby ludzie przyszli na rynek i jedli tutaj. I ostrygowego szampana, och, jak dobrze. Ale nie tylko nie możemy sprzedawać alkoholu, ale nie możemy go pić. To jest jeden duży problem. Nie chodzi o to, żeby sprzedawać ogromną ilość alkoholu, chcę to robić w jakościowy sposób. Wziął szklankę, wypił, ugryzł. Chciałbym, ale nie.

„I nic nie można na to poradzić?”

- Konieczna jest zmiana celu. Aby de jure było to centrum handlowe, centrum biznesowe, cokolwiek, żeby nie było nazwy „rynek rolny”, to możesz. Istnieje jednak niebezpieczeństwo: gdy tylko rynek opuści tę jurysdykcję, właściciel będzie mógł się odwrócić i powiedzieć: „Zabrali stąd wszystko z FIG, robię tutaj salon samochodowy”.

Stanie się to nie tylko wtedy, gdy uzgodnimy koncepcyjnie: „OK, de jure zmieniamy wszystko, ale de facto powinien to być rynek. Czy da się to zrobić?” - „Ręce do przodu”. Ale to nie działa dla nas. Działa ze mną. Tylko u mnie jest to możliwe. Jestem przyzwoitą osobą. Jestem człowiekiem świata. I tak jest z królestwa fikcji.

Działa ze mną. Tylko ze mną tak
i jest to możliwe. Jestem przyzwoitą osobą. Jestem człowiekiem świata

- Co sądzisz o planach „sklepu”, aby stworzyć rynek?

- Nie wejdą na rynek. To jest utopia. Być może mają oni inne postrzeganie rynku. Moje postrzeganie rynku jest proste. Osoba handlująca musi handlować swoimi produktami. Ludzie, którzy je dostarczają, nie mogą stać i handlować. Zasadniczo budowali swoją firmę w inny sposób. Stworzyli dobry, wysokiej jakości produkt po szalonych cenach, nie jest jasne, jak je uzasadniają. Nie rozumiem tego. Dlaczego kaczka kosztuje od 500 do 600 rubli, a ma 900? Jaki jest tego powód? Fakt, że Iwan Iwanowicz Iwanow w regionie Riazań w pozycji „lochy” głaska ją? To są teksty. Cóż, kto w końcu tego potrzebuje? Niemniej jednak jakoś istnieją.

- Jeśli Twoja praca na rynku dobiegnie końca, czy chcesz wrócić do restauracji?

- Po takich globalnych projektach nie chodzi się do restauracji. Chociaż Bóg go zna. Jesteśmy teraz bardzo aktywni w produkcji. Wynajęliśmy ziemię pod Ryazanem, mamy farmę.

- „My” - kto to jest?

- Ja i mój zastępca. Jest ze mną od dłuższego czasu, pracujemy od dziewięciu lat. Testowane przez wszystko, co jest możliwe: zarówno czas, jak i pieniądze. To na ogół inna historia, tutaj na rynku ludzie są tak łatwo sprawdzić! Niedawno nasz szef działu ekonomicznego otrzymał pieniądze na rozbicie miejsca na ulicy. Za 70 tysięcy rubli. Mógł to wziąć i powiedzieć: „Nic ci nie obiecuję, spróbuję”. Następnie powiedz: „Cóż, nie wyszło”. I to wszystko. Dlatego mogę powiedzieć na pewno: nasz zespół tutaj jest doskonały.

- Już coś produkujesz?

- Teraz będziemy zajęci królikami. Króliki, barany, drób, byki, angus - to już jest.

- Świetna robota.

- Duże inwestycje, duża praca. Przywieziono tu całe tusze, tu rzeźono.

- To znaczy, jest tu nawet sprzedawane na Daniłowskim?

- Oczywiście. W rzeczywistości jesteśmy prawdziwymi rolnikami, w przeciwieństwie do wielu.

- Ty sam witasz się z krowami?

- nie Jestem partnerem inwestycyjnym w tym procesie. Dotarcie tam zajmuje cztery godziny, rzadko jestem. Ale i tak pójdę, ponieważ będziemy tam organizować wycieczki gastronomiczne. Powiedziałem już, że zaczęli budować mini-domy, uporządkowali wszystko, czesali włosy. Zabierzemy tam kogoś. Dlaczego nie

Zdjęcia: Michaił Loskutov

Popularne Wiadomości

Kategoria Wywiad, Następny Artykuł

Jak zrobić neapolitańską pizzę w domu
Tak jak powinno

Jak zrobić neapolitańską pizzę w domu

Wygląda na to, że jeśli potrafisz znaleźć obojętność na burgery, to wszyscy uwielbiają pizzę. W ciągu ostatnich kilku lat pojawiło się w mieście wiele nowych odmian pizzy: oprócz zwykłej opcji na cienkiej skórce, pizza rzymska (lub pizza), pizza w amerykańskim stylu, którą szczególnie uwielbia Dmitrij Zotov, i oczywiście pizza neapolitańska, były szczególnie popularne.
Czytaj Więcej
Jak wybrać kawior na świąteczny stół?
Tak jak powinno

Jak wybrać kawior na świąteczny stół?

Na tradycyjnym rosyjskim stole noworocznym musi być kawior. Jednak wybór dobrego kawioru nie jest łatwym zadaniem, ponieważ nie chcesz zepsuć wakacji fałszywym lub niskiej jakości produktem. Dowiedzieliśmy się od szefa kuchni restauracji Sumosan Dmitry Kim i partnera zarządzającego sieci restauracji Torro Grill oraz Boston Seafood & Bar Kirill Martynenko, jak wybrać kawior, a nie spieprzyć.
Czytaj Więcej
Jak wlać piwo do szklanki
Tak jak powinno

Jak wlać piwo do szklanki

Życie wokół kontynuuje rubryka z fachowymi poradami, jak poprawić codzienne sprawy kuchenne. Każdego tygodnia wyjaśniamy, jak gotować lub konserwować szeroką gamę produktów, i rozmawiamy o prostych sztuczkach, które ułatwią i uatrakcyjnią przebywanie w kuchni.
Czytaj Więcej