Wywiad

Alexander Rappoport: „Najważniejsze jest zrobić wrażenie”

Alexander Rappoport to odnoszący sukcesy rosyjski prawnik i nie mniej skuteczny restaurator: ma ponad tuzin lokali w obu stolicach, aw październiku otworzył jeszcze dwa nowe w Żariadym, głównym parku kraju. Centrum gastronomiczne i Woskhod połączyły idee kuchni rosyjskiej, w pierwszej kolejności wszystko związane jest z lokalnymi produktami: nawet ostrygi są rodzime, w drugiej temat imperium gra się inaczej - z wyraźną tęsknotą za epoką Gagarina i potrawami ludów ZSRR w ich najbardziej pełnej wersji.

Życie wokół umówiło się na spotkanie w Sunrise, które właśnie się otworzyło. Można powiedzieć, że wywiad z założycielem restauracji stał się ciężką artylerią, która pomogła dostać się do środka i zrobić zdjęcia przestrzeni i jedzenia legalnie: wcześniej administratorzy zatrzymali telefon zastrzelony nawet przez telefon.

Rappoport przyszedł na wywiad bezpośrednio ze stacji, wracając z Petersburga, gdzie osobiście otrzymał nagrodę magazynu Dog w nominacji do Najlepszej Nowej Restauracji w Petersburgu - wygrał jego Chiński List. Ma na sobie garnitur i koszulę bez krawata - pełen szacunku, ale zrelaksowany mundur. Mówi spokojnie, nawet cicho, starannie dobiera słowa. Często powtarzał, że jego główną pracą jest rzecznictwo, a restauracje były dla duszy. Stąd bierze się szczególna zazdrość: oferuje z uprzedzeniem wypróbowanie każdego elementu menu, który całkowicie wymyślił. On sam szczegółowo opowiada o każdym daniu, pokazuje, skąd wziął się ten lub inny szczegół w restauracji.

O akmeizmie w menu

- Zawsze masz bardzo duże menu w restauracjach, dlaczego? W końcu jest o wiele trudniej utrzymać, to jest dodatkowa logistyka ...

- Naprawdę uwielbiam rosyjską poezję początku XX wieku, symbolikę, acmeizm. Wtedy ważne było, jak brzmi to słowo. I dla mnie jest to bardzo ważne w menu. Mamy kilka potraw, które pierwotnie wymyśliłem jako frazę, a potem zadziałało. „Kasza jaglana ze skorupką” - czy to brzmi pysznie? „Faszerowana kapusta z homarami” jest piękna. W branży restauracyjnej najważniejsze jest zrobić wrażenie. Można to zrobić na wiele sposobów: piękny design, pyszne jedzenie, niedrogie jedzenie - ale jednocześnie osoba ma pierwsze wrażenie jedzenia wraz z menu. Ważne jest, co jest napisane w menu i jak jest napisane.

Jeśli zapytasz mnie, czy małe menu może być dobre, interesujące, seksowne, odpowiem: oczywiście tak. Prawidłowo wykonane małe menu jest bardzo subtelne, wyrafinowane i skomplikowane. Czy mogę to zrobić Nie, nie mogę. I każdy powinien robić, co może. Myślę, że nam się to udaje, a to część koncepcji. Czy to logistycznie trudne? Nie, nie trudne. Nadal mamy dobrze rozwinięty system biznesowy. W małej, rodzinnej restauracji byłoby to prawie niemożliwe. I mamy komfort z dużymi menu.

- A ty sam piszesz wszystkie menu?

- Wszystkie menu, począwszy od Ginger, a kończąc na ostatniej restauracji, zawsze piszę sam. To jest dla mnie łatwiejsze. Wtedy kucharz może z tym zrobić wszystko. Zamiast wyjaśniać przez długi czas, wydaje mi się o wiele wygodniejsze po prostu pisać i pokazywać. To jest jak temat, a potem w nim może być dowolna improwizacja.

- Wiele restauracji idzie po szefa kuchni, a wszystkie restauracje odbywają się przede wszystkim w twoim imieniu.

- Posłuchaj, w każdej restauracji powinien być lider biznesu, każdy dobry aktor powinien mieć menedżera - talent nie może istnieć bez impresario. Czy szef kuchni może sam być menedżerem? Tak, może. Ale potem przestaje być szefem kuchni i zostaje restauratorem - to kolejny zawód. Jeśli chodzi o słynnego szefa kuchni, który ze względu na swoje nazwisko jest zabrany do restauracji, nie znam żadnego udanego takiego projektu w Rosji. Weźmy tego samego Mukhina, nie został on już uznany za sławnego, on i Zarkov wspólnie wykonali projekt i stworzyli wszystko razem.

- A jak szukasz szefa kuchni do tak dużego menu, które również wymyśliłeś?

- Szukamy szefa w taki sam sposób, jak dyrektor generalny, kelner i każda inna osoba. Korzystanie ze wszystkich możliwych metod: randki, komunikacja, rynek, headhunterzy. Cóż, w branży jest jeden bardzo aktywny sposób: staramy się na wszystkich stanowiskach, w tym szefa kuchni, uważnie przyjrzeć się ludziom, którzy rosną w naszym systemie. Kto pracował jako kucharze, sous-szefowie kuchni - z reguły są to pierwsi ludzie, na których zwracamy uwagę. Chodzi tylko o to, że staramy się nie kraść innym, dopóki się nie okaże.

O „Zaryadye” i rosyjskiej pamiątce

- Zbudowali więc główny park kraju, park Żaryady, ale okazało się, że w parku masz wszystko, co związane z jedzeniem. Jak do tego doszło?

- Mamy partnerów - programistów „Kievskaya Ploshchad”, wygrali konkurs na zarządzanie operacyjne restauracją w parku i zaprosili nas. I dobrze zrozumieliśmy, co tu robić. To bardzo trudny projekt, ale bardzo ambitny i interesujący, dlatego przyjęliśmy to zaproszenie.

Zasadniczo gatunek taki jak restauracja w parku jest bardzo specyficzną formą. Ma swoje własne zasady, konwencje, ograniczenia, więc przy pozornym „wow” bardzo trudno jest znaleźć subtelności, w których można zrobić udaną restaurację z prostego cateringu.

- W jednym z wywiadów dla magazynu Interview powiedziałeś, że marzysz o „dużym azjatyckim klastrze mody. Ogromny pokój, w którym kuchnia azjatycka będzie się przeplatać. Może być jednocześnie smaczna i interesująca. I to nie jest kącik gastronomiczny, nie miejsce, w którym jest kilku restauratorów. Jeden właściciel, jedna koncepcja i ideologia ”. Czy to częściowo udało się zrealizować w centrum gastronomicznym w Żariadach, tylko na bazie kuchni rosyjskiej?

- To, co zrobiliśmy w centrum gastronomicznym, nazywa się rynkiem żywności. Nie można nazwać sądu żywnościowego tym, co znajduje się w Harrods lub KaDeWe w Berlinie. Centrum Gastronomiczne „Zaryadye” to rodzaj symbiozy i połączenia kilku punktów z dokładną i sztywną koncepcją. I sklepy, które sami nazwaliśmy pamiątkami spożywczymi. Nasza koncepcja w centrum gastronomicznym to nowoczesna kuchnia rosyjska, ale nie przepis. Nie wzięliśmy rosyjskich przepisów, wzięliśmy rosyjskie produkty: wszystkie ostrygi, które mamy, są rosyjskie. Czy to rosyjski produkt? Tak Czy ostrygi są tradycyjne w kuchni rosyjskiej? Jeszcze nie

Mamy najsmaczniejsze jeżowce, to nie ma żadnego patriotyzmu, tylko produkt morski na północy, smaczniejszy. Każda ryba żyjąca w zimnym morzu przeżyje z powodu tłuszczu, a tłuszcz jest koncentracją smaku. W centrum gastronomicznym mamy osiem punktów - osiem kół Federacji Rosyjskiej, nie można tego nazwać jednym produktem: w punkcie „Mięso i Mięso” - kilka rodzajów mięsa, w „Szaszłyku” - gęsi, kaczki, przepiórki, w Lepilnym - kilkanaście rodzajów ravioli. Wszystko jest tam zbudowane wokół produktów z różnych regionów Rosji. To samo dotyczy pamiątek po jedzeniu. Idea centrum gastronomicznego narodziła się, gdy zaczęliśmy myśleć o Zaryadye, i wydawało mi się, że to odpowiednia koncepcja - zrobić dwie restauracje, z jednej strony, coś podobnego, z drugiej, zupełnie inną. „Sunrise” i centrum gastronomiczne. W Woskhod mówimy o menu receptur i kuchni narodów ZSRR. Ponieważ mieliśmy wyjątkową sytuację: weźmy na przykład Francję i Włochy, między którymi formalnie nie ma granicy, ale z punktu widzenia gastronomii są to dwa różne światy. A w rosyjskiej gastronomii pilaw, kebab i czurek nie są wcale zagranicznymi produktami ani ciekawostką. A nasza przestrzeń kulinarna jest bardziej zjednoczona niż polityczna.

O kuchni rosyjskiej

- A zanim rozpoczniesz pracę nad projektem, czy masz już koncepcję restauracji?

- Zdarza się, że koncepcja żyje w głowie przez wiele lat i dopiero wtedy zostaje wdrożona. Tak było na przykład z „chińską literą” i nazwą, która pojawiła się osiem lat przed restauracją. Lub z doktorem Zhivago, którego pomysł zrodził się za pięć lub sześć lat, spojrzeliśmy na kilka różnych pokoi, gdzieś nawet narysowaliśmy projekt, próbowaliśmy wejść, a potem znaleźliśmy to, czego szukaliśmy. I dzieje się wręcz przeciwnie, jak w „Sunrise”. Koncepcja kuchni narodów ZSRR zrodziła się po tym, jak zobaczyłem pokój i zdałem sobie sprawę, że ten pomysł może dotyczyć tylko tego miejsca. W każdym razie początkowo nie mieliśmy żadnych myśli ani pomysłów.

- Sankcje wpłynęły na rozwój kuchni rosyjskiej? Ponieważ restauracje musiały współpracować z rosyjskimi, lokalnymi produktami, z których wcześniej nie korzystały.

- Pytanie jest złożone i nie ma na nie jednoznacznej odpowiedzi. Nawet przed sankcjami istniał ogólny trend, jak mi się wydawało, zainteresowanie kuchnią rosyjską i lokalnymi produktami. Otworzyliśmy Zhivago na rok przed zakazami i nawet wtedy zrozumieliśmy, że trzy restauracje rosyjskiej kuchni w Sadovoye były nonsensem. A potem wszystko zaczęło się pokrywać. Czy to był jakiś impuls do rozwoju niektórych branż? Prawdopodobnie tak. Trudno mi nazwać to zastąpieniem importu, ale raczej przywróceniem historycznej zmiany, która miała miejsce w naszym kraju. Rosja, w której zaczęli uprawiać normalne mięso, jest po prostu normalnym procesem historycznym. W takim kraju normalna produkcja mięsa nie mogła pomóc. Inna sprawa, czy historycznie jesteśmy zobowiązani do wytwarzania burrata i mozzarelli? Prawdopodobnie nadal nie, ale jednocześnie nie mogę teraz odróżnić rosyjskiej burraty od włoskiej. A ponieważ w Rosji każdy profesjonalizm staje się obsesją, bardzo często nasz przeciętny produkt staje się lepszy i ciekawszy niż ten sam odpowiednik. Czy to dobrze? Oczywiście dobrze. Istnieje wiele innych możliwości rozwoju różnych branż. W kraju tak dużym jak nasz dwóch lub trzech dobrych producentów mięsa nie wystarczy.

- Zimą odbędzie się drugi festiwal IKRA, którego główną tezą było to, że nowoczesna kuchnia rosyjska prawdopodobnie stanie się nowym światowym trendem. Jak na to patrzysz

- Jeśli tak się stanie, będę tylko szczęśliwy. Ale nie widzę w tym bezpośrednich przesłanek. Raczej dziwna sytuacja miała miejsce w Rosji: jeśli przyjedziesz do Włoch, prawdopodobnie 90% restauracji będzie włoskich, podobnie we Francji, Grecji, Portugalii ... W Moskwie sytuacja jest zupełnie inna. Dla Rosji jest to rzeczywiście logiczna kontynuacja, ale jeśli mamy dzisiaj wystarczającą koncentrację naszej wyjątkowości, aby wszyscy na świecie zaczęli przygotowywać naszą kuchnię, nie jestem pewien. Ale czy we wszystkich stolicach może być popularna rosyjska restauracja? Tak, może. Ale jaki jest trend? Trend jest taki, że rosyjskie restauracje otworzą się gdzieś na odludziu w Anglii, myślę, że minie trochę czasu.

Prawnik z Wall Street ma obsesję na punkcie jedzenia

- Poznałeś prawnika w Rosji, służyłeś w wojsku, w prokuraturze wojskowej, a potem wyjechałeś do Ameryki i zacząłeś pracować na Wall Street. To bardzo nieoczekiwana kariera. Zawsze było ciekawe, jak to się stało.

- To był koniec lat 80., wtedy wiele osób zostało. Byłem wystarczająco młody, miałem burzliwą karierę i pewną iluzję, że możesz spróbować od nowa. Jeśli wszystko się tutaj ułożyło, to powinno tam działać. Z punktu widzenia sukcesu wszystkie sowieckie klisze zostały już spełnione: podróżowałem za granicę, byłem prawnikiem Mosfilm i broniłem sławnych ludzi. Wydawało mi się, że sufit został już osiągnięty i trudno byłoby go przeskoczyć, aby można było spróbować czegoś nowego. Najpierw przed Ameryką wyjechaliśmy do Izraela, gdzie kontynuowałem praktykę prawniczą. W tym momencie rozpoczęła się aktywna interakcja z Rosją, zaczęły się możliwości i zaczęliśmy zajmować się wsparciem prawnym rosyjskiego biznesu na Zachodzie. Potem otrzymałem już zaproszenie do Ameryki, gdzie przez dziesięć lat aktywnie kontynuowałem karierę na Wall Street.

- A kiedy dałeś się ponieść jedzeniu?

- Nazwij to jak chcesz, istnieje dokładnie taki termin - „sen idioty”, teraz istniał od samego początku. Wszystko związane z jedzeniem było zawsze interesujące, pociągało mnie. Nawet we wczesnych latach, kiedy miałem około 20 lat, podekscytowały mnie wyjazdy służbowe do Gruzji. Ponieważ w obliczu poważnego deficytu nagle zdałem sobie sprawę, że dzięki wiedzy i technologii możesz robić zupełnie nieoczekiwane rzeczy, a tym samym robić wrażenie na innych. Potem, kiedy byłem w Ameryce, ta pasja przybrała bardziej zaniedbaną formę: zacząłem podróżować do szkół kulinarnych i aktywnie zanurzać się w tym świecie.

- Pracowałeś nawet w kuchni w restauracji w Hongkongu - jak się tam dostałeś i, co najważniejsze, dlaczego?

„Mieliśmy umowę i mieszkaliśmy w Hongkongu przez trzy tygodnie”. Zgadzałem się z naszymi partnerami, którzy tam gotowali, i każdego wieczoru po spotkaniach biznesowych stałem w kuchni.

Jest zupełnie inna filozofia, inny sposób myślenia, kuchnia chińskiej restauracji bardzo różni się od naszej - jak chińska medycyna różni się od tradycyjnej. Aby po prostu zrozumieć: w kuchni chińskiej - 12 stacji, są to 12 etapów rozwoju kucharza; w małych kuchniach może być ich osiem lub sześć. Każdy cykl trwa trzy lata, czyli potencjalnie możesz zostać szefem kuchni dopiero po 36 latach. Najbardziej uderzyło mnie to, że pierwszy wok, właściwie uczeń, wykonuje większość pracy - tnie wszystkie produkty. To znaczy, naszym zdaniem, właściwie skończył gotować, a oni mają tylko pierwszą stację, pierwszy etap.

O pierwszej panazjatyckiej restauracji w Moskwie i konkurencji

- Jak otworzyłeś pierwszą restaurację w Moskwie?

„Wszyscy moi przyjaciele wiedzieli o moim pragnieniu jedzenia”. Dlatego kiedy pojawiło się to miejsce, zaproponowano mi partnerstwo. To była legendarna przesłanka dawnej kawiarni Okhotnik. Potem specjalnie do tego przyjechałem z Nowego Jorku, ponieważ w tamtym czasie nadal aktywnie prowadziłem interesy.

- Otworzyliście swoją pierwszą restaurację w 2002 roku, była to restauracja Ginger z potrawami kuchni panazjatyckiej ...

- Tak, po nas Vertinsky też się otworzył. Wtedy kuchnia panazjatycka jako taka była czymś zupełnie nowym, takie restauracje dopiero zaczynały się otwierać na świecie, w Nowym Jorku i wydaje się, że nawet w Londynie ich tam nie było. „Ginger” było nie tylko panazjatyckie, ale wymyśliliśmy następującą historię: podróż francuskiej dziewczyny, która przyjeżdża na wakacje w Hanoi. To znaczy, Wietnam, zajęty przez Francję, cała ta mieszanka, to była historia jeszcze bardziej niszowa niż tylko kuchnia panazjatycka.

- Czy twój drugi projekt był już z Novikovem?

- „Imbir” trwał półtora roku, a drugi projekt pojawił się znacznie później, zaledwie siedem lat później. Współpracowaliśmy z Arkadym, byłem jego prawnikiem, a on wiedział o mojej niestabilności psychiatrycznej związanej z jedzeniem. Kiedy restauracja Biscuit została zamknięta, Novikov szukał nowego pomysłu i zaproponował mi partnerstwo. Zgodziłem się i otworzyliśmy „Meat Club”, który trwał sześć lat. Tutaj też wpadłem na pomysł, napisałem menu.

- Novikov prawdopodobnie nie wiedział, że tworzy dla siebie głównego konkurenta.

- Dziękuję za głównego konkurenta, ale, wiesz, działalność restauracji jest bardzo specyficzna. Jest to biznes, który sam w próżni nie może istnieć. Dlatego wszędzie na świecie są ulice restauracyjne, obszary restauracyjne. Również w Moskwie są już takie ulice, słynna ulica Rubinstein w Petersburgu ... Wygodne jest, aby restauracje były obok siebie. Konkurencję w każdej innej branży można postrzegać jako negatywną, ale w branży restauracyjnej - w zupełnie inny sposób. Dlatego nie sądzę, aby było dobre czy złe, to tylko środowisko, bez którego nie można istnieć.

- Ale mamy dość młody przemysł, agresywne środowisko, a publiczność restauracji nie jest taka wspaniała.

„Nie chciałbym się z tobą kłócić, ale będę się z tobą kłócił.” Masz rację, tutaj jest dopiero w powijakach. Ale nie można porównywać ludzi, którzy dziś chodzą do restauracji, z tymi, którzy poszli dziesięć lat temu. Chociaż dziś kryzys szaleje, a potem wydawało się, że pieniądze nigdy się nie skończy. Stosunek konsumentów do restauracji staje się zupełnie inny.Gdyby 20 lat temu restauracje były miejscem uroczystości, jakiejś imprezy, dziś dziś coraz więcej ludzi chodzi do restauracji tylko po to, aby coś zjeść. Młodzi ludzie coraz częściej chodzą do restauracji: po co gotować, jeśli można iść do instytucji.

Wszyscy wiemy o stosunku dolara, o kryzysie, ale restauracja stała się rodzajem cen rezerwowych. Jeśli spojrzysz na menu restauracji osiem lat temu, 80% potraw będzie dokładnie poniżej skali tysiąca rubli, dziś zakres jest taki sam. Wiele restauracji otwiera się w Moskwie, a większość z nich jest zatłoczona ludźmi. To kolejna strona kryzysu: człowiek wciąż potrzebuje czegoś, aby się zrelaksować, czegoś, na co go stać. Rzeczy stają się niedostępne, trudniej jest podróżować za granicę, kupować drogie samochody, a chodzenie do restauracji pozostaje publicznym luksusem.

- Mówisz, że wcześniej, kiedy ludzie chodzili do restauracji, zawsze było to z jakiegoś powodu, ale jednocześnie twoje restauracje są zawsze bardzo eleganckie, zawsze czują się jak na wakacjach.

- Najważniejszą rzeczą w restauracji jest koncepcja. Powinien być dokładny, twardy, odpowiedni, pożądane jest przebywanie w niszy, w której nikogo nie ma. Nie tylko projektujemy, staramy się przestrzegać ogólnej koncepcji. Dotyczy to muzyki, strojów kelnerów, menu, potraw i setek innych rzeczy, których możesz nie zauważyć. Ta sama „chińska litera” nie jest miejscem, w którym przybywa się z okazji urodzin lub księżycowego Nowego Roku. Jeśli tak, oznacza to, że zrobiliśmy coś złego. Prawie wszystkie nasze siedzenia są zaprojektowane tak, aby były swobodne. „Doktor Zhivago”, w którym można coś świętować, powstaje, abyś mógł przyjść wieczorem, aby napić się wódki, zjeść 20 odmian śledzia. Jego pomysłem jest wyciągnięcie naszego kodu genowego i pokazanie, co jest dla nas prawdziwym świętem, a nie jest to foie gras i sushi.

- A do jakich restauracji chodzisz?

- Nie zadzwonię. Działalność restauracyjna to działalność konkurencyjna. Dzisiaj w Rosji otwiera się wiele jasnych, solidnych, interesujących projektów i staram się odwiedzać wszystko, co jest interesujące, wyciągać wnioski, rozumieć trendy, rozumieć, co jest dobre, a co złe, gdzie jest białe, gdzie jest czarne. Z boku jest zawsze bardziej widoczny. Za granicą zawsze staram się specjalnie jeść, oglądać, ponieważ jesteśmy częścią globalnej przestrzeni. Jesteśmy raczej wyjątkową społecznością, ale ważne jest również, aby zrozumieć, co dzieje się na zewnątrz.

- Zawsze mówiłeś, że jesteś przede wszystkim prawnikiem, a dopiero potem restauratorem. Ale masz coraz więcej restauracji, powinno to zająć coraz więcej czasu. Czy jesteś przede wszystkim prawnikiem czy restauratorem?

„Głównie prawnik”. A wielkość firmy tak naprawdę na to nie wpływa. Jeśli zbierasz znaczki, masz pięć znaczków lub pięćset, to wciąż hobby. To samo dotyczy restauracji. Czy spędzam więcej czasu? Tak, ale nasza działalność jest tak zorganizowana, że ​​cały czas spędzam w restauracji, kiedy ją uruchamiamy. Nie zajmuję się zarządzaniem operacyjnym restauracją, tylko udoskonalaniem punktowym: dostosowuję menu, eliminuję szorstkość. Jeśli restauracja działa dobrze, nie chodzę tam codziennie. Dlatego przede wszystkim nadal jestem prawnikiem.

Obejrzyj wideo: RAPPOPORT ALEXANDER, DR, ACTOR, SINGER NEW PROJECT AB (Listopad 2019).

Popularne Wiadomości

Kategoria Wywiad, Następny Artykuł

W pięciu kinach ulicznych filmy o Moskwie zostaną pokazane w City Day
Ciekawe

W pięciu kinach ulicznych filmy o Moskwie zostaną pokazane w City Day

Pięć namiotów kinowych zostanie otwartych w Moskwie przy ulicy Twerskiej w Dniu Miasta, pokazując rzadkie filmy festiwalowe, filmy krótkometrażowe, filmy animowane i filmy o Moskwie. O tym poinformowała służba prasowa komitetu organizacyjnego cyklu miejskich wydarzeń ulicznych „Pory roku w Moskwie”, informuje TASS. „Moskale i goście stolicy będą mogli oglądać około 100 godzin kina, w tym rzadkie filmy festiwalowe, filmy krótkometrażowe, filmy animowane i filmy o Moskwie, a także rozmawiać z ulubionymi filmowcami, aktorami i filmowcami.
Czytaj Więcej
Mieszkanie tygodnia (Moskwa)
Ciekawe

Mieszkanie tygodnia (Moskwa)

Igor i Natalia kupili mieszkanie w domu na Begovaya na etapie budowy w 2011 roku: podobał im się bezpłatny układ, panoramiczne okna, widoki i dogodna lokalizacja w obrębie Trzeciego Pierścienia. Gospodarze bardzo lubią słońce i plażową estetykę. Po ślubie na Bali postanowili nadać swojemu domowi słoneczny nastrój.
Czytaj Więcej
Przewodnik po 100 najlepszych restauracjach Moscow Spoon 2016 wydany
Ciekawe

Przewodnik po 100 najlepszych restauracjach Moscow Spoon 2016 wydany

Roczny przewodnik po 100 najlepszych restauracjach stolicy Spoon 2016 został opublikowany w Moskwie. Przedstawiciele opowiedzieli o tym Life. Ocena łyżki 2016 nosi nazwę „Rosyjski Michelin”. „Gromadzi przede wszystkim miejsca premium. Ta ocena dotyczy nie tylko gastronomii, ale także określonego stylu życia” - wyjaśniają przedstawiciele Spoon 2016 wokół Life.
Czytaj Więcej
Plany weekendowe: 4-6 października
Ciekawe

Plany weekendowe: 4-6 października

4 października, piątek, 5 października, sobota, 6 października, niedziela, piątek, 4 października, 11:00 „0 Performance - Skromny urok kryzysu” Ostatni dzień wystawy. Projekt poświęcony jest wydajności, a nazwa opiera się na grze słów, opartej na podwójnym znaczeniu pojęcia „wydajności”, co można interpretować jako termin ekonomiczny „wydajność”.
Czytaj Więcej