Osobiste doświadczenie

Polski urbanista Kuba Snopek - około pięciu lat życia w Moskwie i wyjazdu z Rosji

Zdjęcia

Konstantin Mitrokhov

Miniony pięcioletni plan to znaczący czas dla Moskwy: w latach 2010-2015 Moskwa przeżyła rewolucję kulturalną, odnowę parków i pojawienie się nowych przestrzeni publicznych, rozwój kariery i rezygnację Siergieja Kapkowa - ogólnie okres świetności i upadek Sobyaninsky'ego. Jednym z jej świadków była mimowolnie polska urbanistka Kuba Snopek, która przyjechała na rok do Moskwy, aby zostać jednym z pierwszych uczniów Strelki, ale skończyła uczyć, napisała książkę Belyaevo Forever (o tym, co może być wyjątkowym miejscem do spania ), a nawet pojechałem z przyjaciółmi z Moskwy do Władywostoku. Zanim Kuba Snopeck opuścił Rosję, Life wokół rozmawiało z nim o tym, jak wygląda rosyjska rzeczywistość oczami obcokrajowca i jak skuteczne były moskiewskie innowacje z ostatnich pięciu lat.

Jak skończyłem w Moskwie

Nie podoba mi się popularne słowo „urbanista”, więc powiem, że jestem planistą miasta poprzez szkolenie. Nadal chcę czuć się właścicielem elitarnej wiedzy, a teraz co druga osoba jest zainteresowana urbanistyką. Niedawno spotkałem fryzjera, który miał wcześniej fryzurę, a nawet on powiedział mi, że lubi studia miejskie.

Ukończyłem Instytut Urbanistyki we Wrocławiu, następnie studiowałem na Wydziale Architektury w Walencji, ale Kopenhaga była moim marzeniem. Miałem zamiar znaleźć pracę w BIG(Bjarke Ingels Group - biuro architektoniczne Bjarke Ingels, autor przestrzeni publicznej Superkilen w Kopenhadze. - wyd.), i jakimś cudem udało mi się tam dotrzeć. Pamiętam, jak przybyłem do Kopenhagi z pięknego Paryża i zamiast snu miałem koszmarną pogodę i bardzo nudne miasto, w którym nic się nigdy nie dzieje, a wszystko wokół zamyka się nawet o 18, ale o 17. Ale kiedy przyszedłem do biura, wszyscy rozmawiali o walce z lokalną mafią. Jedna grupa zaczęła obcinać głowy innym, a jedna z nich została odcięta w dniu mojego przybycia tuż przed BIG Biurze.

Kopenhaga jest bardzo droga i niezbyt nadająca się do zamieszkania. Jest również bardzo przyjazny dla środowiska: jeśli przyniesiesz butelkę wina do supermarketu, otrzymasz zwrot części kosztów. Kiedyś razem z przyjacielem zauważyliśmy, że gruzińskie wino, którego cena była datowana po wojnie w 2008 r., Jest tańsze niż przyniesione opakowanie. Płaciliśmy niewiele, a aby zaoszczędzić pieniądze, wymyśliliśmy jeden żeton - kolacje narodowe. Kupiliśmy wino, a wieczorem zaprosiliśmy kolegów. W biurze było blisko 30 różnych narodów, więc pewnego wieczoru zjedliśmy włoską kolację, jedną chińską i tak dalej. Gruzińskie wino jest z nami, jedzenie jest z gośćmi. Ale za każdym razem o określonej godzinie policja przychodziła do nas i zamykała przyjęcie. Goście wyszli, a my zostaliśmy na kilka dni z zapasem żywności i pustymi butelkami, które rozdaliśmy i otrzymaliśmy pieniądze.

Nasze biuro było oszałamiająco piękną przestrzenią, która zgromadziła bardzo utalentowanych ludzi z całego świata. A sam Bjarke Ingels jest po prostu szalonym człowiekiem z dużą energią do różnych niezwykłych wynalazków. To Bjarca zaprowadził mnie do Strelki na Biennale Architektury w Wenecji. Kiedyś wrócił z imprezy Strelka w dziwnej koszulce i od razu zdałem sobie sprawę, że wakacje były udane. Poradził mi, żebym pojechał do Moskwy i zobaczył instytut na własne oczy. Sam Rem Koolhaas miał tam uczyć, więc zgodziłem się - musiałem przejść przez selekcję.

W tym czasie wszystko było zorganizowane losowo w Strelce. Pewnej nocy, kiedy właśnie wróciłem po imprezie, otrzymałem list: mówią, że dziś rano Ilya Oskolkov-Tsentsiper chce przeprowadzić z tobą wywiad na Skype. Rano obudziłem się z bardzo silnym kacem, nie wiedząc, co robić, a potem „kadzielnica” z Moskwy naprawdę do mnie zadzwoniła. Potem na pełnym ekranie zobaczyłem bardzo dużą twarz, która z bardzo silnym karykaturalnym akcentem powiedziała: „Dzień dobry”. I tak zaczęła się moja przygoda, a Ilya była jedną z najwspanialszych i inspirujących osób, które spotkałem w Moskwie.

Pełny ekran Widziałem bardzo dużą twarz który wymawiał z bardzo silnym akcentem karykaturalnym: Dzień dobry

Język rosyjski

Studiowałem w trzech szkołach architektonicznych - w Polsce, Hiszpanii i Moskwie. Naprawdę podobało mi się, że dla wszystkich ludzi wokół mnie Strelka była czystym eksperymentem. Wszyscy chcieliśmy stworzyć coś, czego tam nie było, więc teraz jestem pewien, że czas spędzony w tym instytucie to najlepszy czas moich studiów. Ale w 2010 roku u mnie nikt nie rozumiał, dlaczego w ogóle jeżdżę do Moskwy.

Rosja wśród Polaków jest bardzo niepopularnym kierunkiem. Pamiętam, że w drodze na lotnisko taksówkarz, który mnie odwiózł, postanowił na następnych światłach zapytać, gdzie lecę. Odpowiedziałem: „Do Moskwy”. Puścił koło, zwrócił się całkowicie do mnie i powiedział: „Tak, ty ***(ogłuszony. - ok. wyd.)czy coś takiego? ”Faktem jest, że Polska i Rosja istniały w tak zwanych„ przyjaznych stosunkach ”od pół wieku, co doprowadziło nas do bardzo trudnego kryzysu gospodarczego. Po przystąpieniu do Unii Europejskiej stało się możliwe udanie się do dowolnego kraju: jeśli chcesz, studiuj, jeśli chcesz - praca. ”Wszyscy zainteresowani i wykorzystali: mówią, że około miliona Polaków przeprowadziło się do samej Wielkiej Brytanii.

Pierwszą rzeczą, jaką zobaczyłem w Moskwie po wyjściu z Aeroexpress, był kolosalny bałagan. W latach 90. Polska miała również wiele reklam, niejasnych projektów budowlanych i samochodów zaparkowanych na placach, ale okazało się, że to tylko wersja demonstracyjna tego, co działo się na Białorusi. W przeciwnym razie wszystko - zachowanie ludzi, poruszające się samochody, samo miasto - było nawet zbyt znajome. Wszystko oprócz języka.

Do końca komunizmu język rosyjski był obowiązkowo nauczany w polskich szkołach. Pierwszą rzeczą, jaką nowy rząd zrobił w systemie edukacji, było zastąpienie rosyjskiego studium religii (chociaż kultura rosyjska wciąż znajduje swoich kochanków: na przykład najpopularniejszą książką w Polsce jest „Mistrz i Małgorzata”). W rezultacie miałem tylko rok rosyjskiego w szkole podstawowej, z którym przyjechałem, aby wysłuchać wykładów w Strelce. Znałem alfabet i jeśli usłyszałem jakieś nieznane słowo, po prostu napisałem je w zeszycie. A moja przyjaciółka Dasha pomogła przetłumaczyć powstałe listy na literacki rosyjski.

Pewnego dnia przez cały wieczór w Simaczewie Rozmawiałem z przyjacielem po hiszpańsku - na pewno okazało się namacalnym plusem wśród dziewcząt

Na początku było to zabawne: często zapisywałem niektóre pasożytnicze słowa. Przez długi i bolesny czas nie mogłem poprawnie przeliterować słowa „tak samo”, aby Dasha mogła zrozumieć, co dokładnie mi wyjaśnić. Wyszły albo dwa słowa, albo jakoś się ze sobą utknęły. Kiedy w końcu to się stało, zapytałem Dashę, co to znaczy. Myśląc, powiedziała tylko: „Zapomnij”. Nawet Dasha nie wiedziała, co znaczy „w końcu”.

W rezultacie nauczyłem się rosyjskiego w ciągu roku. Ogólnie wiele zabawnych historii związanych jest z rosyjskim. Okazało się na przykład, że Moskale mają hierarchię. Twoja sytuacja w dużej mierze zależy od tego, jakim językiem mówisz: angielski natychmiast dodaje ci wiele bonusów, a raz przez cały wieczór w „Simaczewie” rozmawiałem z moim przyjacielem po hiszpańsku - to zdecydowanie okazało się namacalnym plusem wśród dziewcząt. A jeśli mówisz po polsku, nikt nie zwróci na to uwagi. Nawiasem mówiąc, prawie każde słowo, które brzmi podobnie w języku polskim i rosyjskim, w rzeczywistości oznacza coś zupełnie przeciwnego lub ma konotację seksualną. I przez większość czasu w Moskwie takie zbiegi okoliczności były dla mnie stałym źródłem żartów.

Moskwa

Powiem wam: Moskwa to piękne miasto, zwłaszcza ludzie. Pamiętam, że w 2012 roku wiosna w Moskwie trwała kilka rekordowych dni: początkowo było bardzo zimno, a potem zrobiło się bardzo gorąco. Szedłem bulwarem wzdłuż stawu, który się nie topił, a nogami czułem chłód dochodzący z dołu, mimo że było już około 24 stopni. Szedłem, próbując zrozumieć te dziwne odczucia, a potem przejechał obok mnie konwój samochodów, z którego wyskoczyły nagie dziewczyny i krzyknęły: „Wiosna, ***!”

Na poziomie wizualnym w Moskwie gromadzone jest wszystko, co kocham - prawie wszystkie style architektury XX wieku w jednym miejscu, a czasem w najbardziej radykalnych, prawie agresywnych kombinacjach. Okazało się, że bardzo duża część miasta została zniszczona nie przez wojnę, jak wiele europejskich miast, ale na mocy decyzji Stalina. A w miejscach tych kombinacji z jednej strony można poczuć historię, az drugiej absurdalność decyzji architektonicznych, które bardzo mi się podobają.

Moskwa to najczystsze i najbardziej niezawodne metro, jakie odwiedziłem. Ma dużo powietrza i przestrzeni, jest bardzo wygodny i nie odczuwasz tam ataku klaustrofobii, jak w londyńskim metrze, które niejako zbudowano nie dla ludzi, ale dla szczurów. Ale transport naziemny w Moskwie nie jest tak dobry. Na przykład tramwaj jest całkowicie głupi: ciągle stoi, ponieważ szyny są zablokowane przez samochody, i nigdy nie możesz być pewien, że wsiadając do tramwaju, dotrzesz do pracy na czas.

Raz wsiadłem do tramwaju na Chistye Prudy - tam, gdzie jest pętla. W Polsce tramwaj jest głównym środkiem transportu. Mamy harmonogram, który mówi: tramwaj odjeżdża o 12:02 i przyjeżdża o 12:05 na następnym przystanku. Czasami zdarza się, że kierowca jest niesprawny, a minuty na dwa tramwaje mogą być opóźnione. Ale w Rosji kryje się za tym zupełnie inna logika. Siedzę w tramwaju, stoi, czas płynie - w końcu nie mogę go znieść i pytam: „A kiedy odjedziemy?” Potem kierowca mówi: „Kiedy jest pełna”.

Bardzo ważne jest dla mnie, że tam, gdzie mieszkam, jest dobra architektura, aw domu - przemyślana przestrzeń mieszkalna. W Moskwie najpierw mieszkałem w Kitaj-Gorodzie, a następnie przeniosłem się do nieprzyjemnego stalina na Twerskiej ze znakiem dla marszałka Rokossowskiego - w Rosji jest uważany za bohatera, aw Polsce strasznego przestępcę. Ale po napisaniu książki o części sypialnej Belyaevo wielu zaczęło mnie straszyć Chruszczowem: mówią, że jeśli mieszkam trochę w domu z panelami, zrozumiem, co to za bzdury. Przed wyjazdem mieszkałem w zoo w dziewięciopiętrowym budynku zbudowanym w 1961 roku i miałem najpiękniejsze z apartamentów. Został przebudowany ze standardowej wersji, ale okazał się bardzo piękny i funkcjonalny - nie mogę powiedzieć nic złego. Chruszczowowie są tak elastyczni, że można dokonać cudów. I to mieszkanie było jednym z nich.

Ogólnie rzecz biorąc, w wynajętych mieszkaniach w Moskwie wszystko jest bardzo skomplikowane - jest po prostu okropne. Można powiedzieć, że oglądanie CIAN jest jak oglądanie złej komedii. Patrzysz na zdjęcia wnętrza i nie rozumiesz - czy to żart czy co? Kto zaprojektował to łóżko z dwoma łabędziami i czerwoną ścianą, a co najważniejsze, kto kupił je później? Ale nawet dywany na ścianach nie są tak przerażające. Eurorepary są jedną z najbardziej śmiercionośnych rzeczy wymyślonych w rosyjskiej kulturze. Istnieje również tak zwane „europejskie” centrum handlowe, w którym, podobnie jak w „naprawie o europejskiej jakości”, nie ma nic europejskiego - jakieś śmieszne kombinacje.

Nawiasem mówiąc, w Moskwie jest też miejsce, w którym się zakochałem właśnie ze względu na zabawne wnętrze - są to „Sanduny”. Interesujące jest to, że to cudzoziemcy lubią brać te kąpiele specjalnie, a poza nimi gromadzą się tam tylko niejasne grupy, które omawiają niektóre ze swoich spraw. Najwyraźniej dla nich jest sala wykonana w stylu „drogo bogatych” - z basenami i rzymskimi kolumnami. Ale aby się tam dostać, musisz otworzyć plastikowe drzwi z garderoby, obciążone tanimi plastikowymi krzesłami, a wcześniej - przejść wąskim ciemnym korytarzem.

Parki i tereny rekreacyjne

Wydaje mi się, że 2010-2015 był właśnie czasem Moskwy, kiedy okno eksperymentów właśnie się otworzyło i jeszcze się nie zamknęło. A teraz wszystko stało się mniej lub bardziej jasne.

Naprawdę podoba mi się uczucie niekompletności, gdy wszystko jest w trakcie finalizacji. Ale do 2016 r. Bardzo niewiele z tego pozostało w Moskwie - można by powiedzieć, że w centrum miasta była „gentryfikacja a la rus”. Oznacza to, że Sobyanin jest kimś takim jak rosyjski Bloomberg, ale tylko Moskwa nie jest Nowym Jorkiem. Zamiast starego życia na ulicy - puste naprawione fasady, zamiast wielu reklam - może chaotycznych i brzydkich, ale żywych - neon dużej korporacji, którą z pewnością posiada jakiś „własny” oligarcha. Wieczorem jeździsz promenadą i rozumiesz, że w okolicy znajduje się miasto naftowców. Przez pięć lat równowaga między chaosem a porządkiem zmieniała się: proporcje poszły zbyt daleko w kierunku uporządkowanego, a wiele przestrzeni stało się nudnych wizualnie i funkcjonalnie. Wszystko jest podświetlone, wszystko jest takie samo, ale jednocześnie - w celu takiego „Związku Radzieckiego plus ekranów LCD”.

Ma to swoje oczywiste zalety - nie ma chaosu, nie ma brudu - ale wydaje mi się, że wielowarstwowe ciekawe życie, które było wcześniej, jest teraz martwe. Wielu śmieje się z Łużkowa - twierdzą, że projektował wieżyczki na budynkach - ale esencja miasta nie została zniszczona. I pod obecnym rządem wydaje mi się, że dużo życia z centrum zostało przeniesione w inne miejsca i wiele zostało straconych.

Solianka jest jednym z przykładów. Ciągle tam chodziłem i nie podobało mi się to niekoniecznie jako miejsce niekończącej się imprezy, ale jako miejsce, w którym można usiąść i pracować. W tej samej Polsce, jeśli taka przestrzeń się pojawi, władze robią wszystko, aby ją zachować. Władze oferują: obniżmy czynsz, a my udowodnimy pieniądze - po prostu nie odchodź. A tutaj, z Solyanką, jak to się stało? Zamknięte i zamknięte, do widzenia.

Myślę o wiele ważniejsze dla rozwiązania problemów mieszkaniowych i usług komunalnych oraz gospodarstw domowych, i dopiero wtedy nasypy i strefy dla pieszych

Oczywiście wspaniale, że nasyp krymski okazał się tak piękny, a ludzie chętnie tam chodzą. Ale głównym problemem Moskwy nie jest w takich miejscach publicznych. Problem tkwi we wspólnych przestrzeniach życiowych, przez które przechodzisz każdego dnia. W końcu jak wygląda typowe rosyjskie miasto? Rosyjskie miasto wygląda tak: ma bardzo piękny park, z którego wracasz do domu na okropnej ulicy, przechodzisz przez dziedziniec, gdzie nie można ominąć bagna z powodu w jakiś sposób zaparkowanych samochodów, a następnie przedostajesz się przez brudne wejście i wreszcie idziesz do swojego czystego wspaniałe mieszkanie.

Wydaje mi się, że znacznie ważniejsze jest rozwiązywanie problemów mieszkalnictwa, usług komunalnych i dziedzińców, a dopiero potem wały i strefy dla pieszych. Oczywiście w Moskwie jest wiele obszarów, a pozytywnym trendem jest to, że starają się dać je pieszym - tak jak to zrobili na przykład z Placem Triumfalnym. Ale chociaż 99,9% powierzchni Moskwy jest nadal przeznaczone na samochody, a dla ludzi jest bardzo mała.

Nie chodzi o to, jak aranżacja Parku Gorkiego wpłynęła na życie mieszkańców miasta: wszyscy wiedzą, na czym polega główny problem. Tak długo, jak Rosja ma nowoczesny, scentralizowany system, tak długo, jak w miastach praktycznie nie ma samorządu, dopóki gminy nie mają wystarczającej władzy i nie ma wystarczającego budżetu, rosyjskie miasta nie będą się rozwijać.

Jest jeszcze jedna rzecz, o której w Rosji nikt nie mówi, ale w międzyczasie ma ona najbardziej tragiczny wpływ na życie ludzi. Nie znam dokładnych statystyk, ale wypadki samochodowe są raczej rzadkie w Europie, to znaczy nie znasz ludzi, którzy zmarli osobiście. I przez pięć lat w Moskwie zmarły w ten sposób dwie osoby całkiem mi bliskie. Rząd mógłby zająć się poziomem bezpieczeństwa obywateli.

Rosja

Pierwszy raz byłem w Rosji przez pomyłkę: w 2000 roku wraz z przyjaciółmi pojechałem autostopem wzdłuż wschodniej części Polski i jakoś przekroczyłem granicę. Nie pamiętam, co zrobiliśmy, aby uzyskać wizę i jak ją uzyskać, ale spędziłem kilka dni w Kaliningradzie. To było coś: miasto w ruinach, którego cała populacja zdawała się żyć tylko przez to, że przewoził papierosy do sąsiedniej Polski w czarnych samochodach z przyciemnionymi szybami. Pełna cyny, ale wtedy wszystko wydało mi się niezwykle interesujące i piękne.

Po przeprowadzce do Moskwy dużo podróżowałem po Rosji.Tam, gdzie mnie po prostu nie było - na przykład dwa lata temu zorganizowałem grupę na Facebooku, w której założyłem firmę na wycieczki do auto-trasy gdzieś poza Moskwą. Aby to zrobić, trzeba było wstać wcześnie rano w sobotę, co było bardzo trudne, ale czasami nadal można było zmontować kilka samochodów i jechać w jak najszerszym kierunku z miasta. Przybywasz do Kalyazin - tam jest zalany klasztor, tylko wieża wystaje z jeziora. Gdzieś w pobliżu - Rybinsk, piękne miasto (a raczej piękne ruiny) lub Volokolamsk, gdzie na pustkowiu znajdują się gigantyczne kamienne „Panfilovites”. Nawiasem mówiąc, słyszałem, że historia o Panfiłowie była zniekształcona i wszyscy wiedzą, że pomniki wciąż tam są, stojąc i gratulując komuś czegoś bez niczego.

W ramach projektu Wołga-Wołga-Wołga w Strelce zorganizowaliśmy badania dotyczące miast Wołgi, a każda grupa miała własną grupę studentów. Wołga jest prawie główną rzeką w rosyjskiej kulturze, ale okazało się, że miasta Wołgi są paradoksalnie najbiedniejsze w Rosji. Co więcej, gdy region Wołgi stał się jedną z najbardziej imponujących inwestycji Związku Radzieckiego, była to nie tylko kwestia dużych pieniędzy, ale także ofiara ogromnych zasobów ludzkich. Miasta Wołgi są w znacznie gorszej kondycji niż na przykład syberyjskie. Oczywiście przy obecnej strukturze rosyjskiej gospodarki opartej na pompowaniu ropy i gazu z Syberii ten sam Krasnojarsk wygląda bardzo dobrze.

W 2014 roku uczestniczyłem w wyprawie: osiem osób siedziało w dwóch samochodach i jechałem z Moskwy do Władywostoku przez trzy tygodnie. Podczas jazdy przez Syberię Zachodnią wszystko wokół wygląda jak krowa: las, pole, las, pole, las, pole, biały samochód, czerwony samochód, biały samochód, czerwony samochód. Z centrum do Nowosybirska jest tylko jedna autostrada i jedna linia kolejowa. Ale jeśli jedziesz samochodem, będziesz ciągle przekraczać tę linię kolejową. W pewnym momencie staje się to nawet zabawne, ponieważ zawsze zatrzymujesz się przed barierą i czekasz, aż pociąg minie.

Władywostok wydawał mi się najbardziej niesamowitym miastem w Rosji. Ma absolutnie europejski sensację, ale jest zbudowany ze zwykłych Chruszczowa, które są tutaj na wzgórzach, a nawet schodzą do samego morza. Korea, Chiny i Japonia są w zasięgu ręki. Jednocześnie ludzie mieszkający we Władywostoku są bardzo podobni mentalnie do tych, których stale widzę w Polsce i Europie.

W pewnym momencie jest to nawet zabawne, ponieważ zatrzymujesz się na zawsze przed barierą i czekasz podczas gdy pociąg mija

Ludzie

Polacy często mówią, że Rosja to wspaniały naród i kiepskie państwo. Podczas wyprawy przemyślałem wiele z tego powiedzenia. W Rosji wiele rzeczy dzieje się całkowicie przypadkowo i zupełnie nieoczekiwanie, ale największą niespodzianką są sami ludzie. Chętnie zabraliśmy towarzyszy podróży w podróż, a nawet sami ich szukaliśmy. Jest taka książka - Kolęda Dickensa, w której pojawiają się trzy duchy, a każda z nich jest surowsza niż poprzednia. Wszyscy nasi towarzysze podróży byli jak te trzy duchy.

Jako pierwsi zabraliśmy chłopaków z Białorusi - bardzo miłych młodych ludzi, którzy z Mińska w ciągu sześciu dni podróżowali autostopem nad jezioro Bajkał. Nie rozumiem, jak można dostać się z Bajkału z Mińska do takiego okresu. Czy masz szczęście

Potem znaleźliśmy faceta w kamuflażu z gitarą. Wzięliśmy go, ale usiadł i milczał. Jedziemy - on milczy. Jeździmy nocą, jest ciemno, on wciąż milczy. Jedziemy albo w Irkucku, albo w Angarsku, a on nagle mówi: „A czy mogę grać na gitarze?” Oczywiście, że możesz. Potem wziął gitarę i zaczął pięknie śpiewać po białorusku. Potem przeszedł na ukraiński, a piosenka stała się jeszcze piękniejsza. W końcu nagle przeszedł na rosyjski - i ciągnął dalej o „naszym przyjacielu Stalinie”. Lepiej byłoby kontynuować po ukraińsku lub białorusku - przynajmniej znaczenie byłoby niezrozumiałe.

W Krasnojarsku facet wysiadł i tam zabraliśmy dziewczynę. Przyjechała z Irkucka do Krasnojarska po psa dosłownie tego wieczoru, zabrała psa i natychmiast wróciła do Irkucka. Widzisz, z łatwością poszła za psem tysiąc kilometrów od domu - jak gdyby nie było odległości dla tych ludzi z Syberii - a następnie spokojnie dołączyła do towarzystwa ośmiu mężczyzn w dwóch samochodach. Bez strachu - mimo że musiała nocować w naszym namiocie na środku Syberii.

Ogólnie podoba mi się, że w Rosji ludzie mają wyobraźnię. Za każdym razem, gdy proponowałem projekt, byłem gotów odpowiedzieć, że to niemożliwe - często odpowiadają w Polsce. W Rosji wręcz przeciwnie, często mi mówili: „Och, spoko! Chodź! Nikt nigdy tego nie zrobił”. Może właśnie dostałem się do swojego środowiska, ale wydaje mi się, że powód jest głębszy. Tragedia, która wydarzyła się w Rosji w XX wieku, pozbawiła ogromną część populacji tradycji i korzeni. Dlatego być może Rosjanie są gotowi na niekończące się eksperymenty. Jest w tym trochę szaleństwa, nie ma czegoś takiego w Europie.

Na przykład najbardziej typową polską frazą jest „nie da się”, to znaczy „to jest niemożliwe”. Wszyscy jesteśmy już zmęczeni śmiechem: bez względu na to, co chcesz zrobić - „nie da się”. Dotyczy to zwłaszcza odwołań do wszelkich instytucji państwowych. Ostatnią rzeczą pozostawioną w Polsce były koleje. Mój przyjaciel opowiedział, jak poznał w Katowicach dwóch turystów, którzy zamierzali zmienić bilet z drugiej klasy na pierwszą, i poprosił o przetłumaczenie swojego życzenia - kobieta w kasie nie mówiła po angielsku. Znajoma wyraziła prośbę od turystów, a ona odpowiedziała: „Nie da się”. Turyści zaczęli wyjaśniać, że zmienili już jeden bilet w Warszawie i po prostu chcą zrobić to samo z drugim. Kasjer mówi im: „Nie można zmienić biletu. Widzisz, osoba w Warszawie, która to zrobiła, była po prostu niekompetentna, ponieważ nie wiedziała, że ​​to niemożliwe”.

Problemy

W Moskwie przytrafiło mi się kilka nieprzyjemnych rzeczy. Na przykład spotkanie z systemem opieki zdrowotnej. Raz spotkałem rosyjską medycynę: na pierwszym roku studiów w Strelce poważnie zachorowałem, a potem postanowiłem już nigdy nie zachorować w Rosji. Miałem ubezpieczenie i do tego ubezpieczenia miał przyjechać lekarz. On naprawdę przyszedł - każdego dnia i za każdym razem inny. Nowy lekarz znowu zaczął rozwiązywać mój problem. Przyjaciele, którzy ze mną mieszkali, opiekowali się mną, ale po dwóch tygodniach temperatura czterdziestki nadal się utrzymywała. Rodzice postanowili pilnie mnie stąd ewakuować. Leciałem do Berlina, a stamtąd do Polski, gdzie zabrano mnie do szpitala i wyleczono za dwa dni.

Po pierwszych dwóch latach mojego życia w Moskwie zdałem sobie sprawę, że czas tu przyjechać samochodem i od tego czasu podróżowałem do polskich pokoi. Bardzo często zatrzymywali mnie po prostu sprawdzając dokumenty. Były to nieszkodliwe kontrole, w których wszystko zaczynało się od wyrażenia: „Och, a ty jesteś z Polski”, a kontynuowane było historią o bliskim lub dalekim krewnym „także z Polski”. Jak miło było.

Ale były mniej przyjemne historie. Z własnego doświadczenia dowiedziałem się, że w Moskwie istnieje zorganizowana mafia, która kradnie zagraniczne numery. Moje numery zostały skradzione pięć lub sześć razy - zwykle są przekręcone, a na kartce pozostaje napis „zadzwoń na ten numer, zapłać taką i taką liczbę rubli, a my powiemy ci, gdzie go schowaliśmy”. Kiedy to zrobiono po raz pierwszy, byłem bardzo zły: spacerowałem po okolicy, szukałem pokoi i znalazłem je ukryte w szczelinach między dwoma budynkami. Następnym razem nie miałem czasu i ochoty długo szukać - po prostu zapłaciłem okup. Po raz trzeci się nudziłem, zrobiłem kopię pokoi za 500 rubli i włożyłem prawdziwe do bagażnika.

Ale kiedy ukradli moje pokoje po raz piąty w rejonie Tverskaya, zdecydowałem, że sam tego nie rozwiążę i nie pójdę na policję. To okazało się złym pomysłem. Było to tuż po krymskich wydarzeniach. Policjant wpisał moje imię na komputerze przez około piętnaście minut, ponieważ szukał każdego listu, klikając tylko jednym palcem. Jednocześnie zapytał: „A co popierasz faszystów na Ukrainie? Absolutnie ***(ogłuszony. - ok. wyd.), czy coś w tym jego Polsce? Próbujemy przywrócić porządek na Ukrainie, próbujemy. ”Odpowiedziałem mu tak spokojnie, jak to możliwe:„ Słuchaj, 500 metrów od Kremla, ukradli mi numery. Może zaczniesz porządkować tutaj, a potem pojedziesz na Ukrainę, żeby to uporządkować? ”Po kilku tygodniach potwierdzili, że nie znajdą liczb.

Sprawdź

Mogę bardzo jasno zdefiniować moment, w którym zmieniła się atmosfera, kiedy stosunek do mnie jako obcokrajowca i ogólnie wszystkich w mieście zmienił się radykalnie: stało się to po igrzyskach olimpijskich w Soczi. Ćwiczyła zbyt dobrze i wszyscy dosłownie oszaleli na myśl, jak fajni są. Kiedy Majdan rozpoczął się w Kijowie, nikt w Rosji (i na świecie) nie myślał, że Rosja wkrótce dołączy do Krymu i faktycznie rozpocznie wojnę. Wszystko stało się nieoczekiwanie, a nawet proste spojrzenia na ulicę stały się mniej przyjazne.

Ostatnio wiele osób opuściło Rosję, w tym moi przyjaciele. Nie chodzi o kryzys: ludzie po prostu wstydzili się tego, co się działo, i nie chcieli mieć z tym związku. Możesz znaleźć wiele różnych motywacji, ale bez względu na to, czym są, wielu zebrało się i opuściło. Ja też wyjeżdżam - nigdy nie postawiłem sobie za cel pozostania tutaj i zostania moskiewskim.

Przez pięć lat pracowałem w Strelce, czytałem, poznawałem ludzi, podróżowałem. I w pewnym momencie fakt, że byłem w Rosji, ostatecznie pomógł mi spojrzeć z boku na moją ojczyznę i dostrzec rzeczy, których nikt wcześniej nie widział. Kiedy jesteś w jakimś środowisku, nie rozumiesz, że może być w nim coś zaskakującego, a jest to szczególnie ważne, jeśli twoje zainteresowania zawodowe są skoncentrowane w tym środowisku. Teraz rozpocząłem nowy projekt poświęcony kościołom w Polsce. Nigdy bym tego nie zrobił, gdyby nie ten czas w Moskwie: poza Polską widziałbym, jak ciekawy jest ten temat.

Przybywając do Moskwy na rok, zostałem przez pięć lat, zdobyłem bezcenne doświadczenie i - co najważniejsze - znalazłem tutaj moją dziewczynę. To były cudowne lata, ale czuję, że nadszedł czas, aby przejść dalej. Oczywiście trochę smutno, ale wydaje mi się, że ukończyłem ciekawy i ważny okres w moim życiu. To koniec, i przed następnym.

Uwaga: W 2015 r. Cuba Snopeck działał w ramach wielu projektów redakcyjnychŻycie wokół.

Obejrzyj wideo: Salon NH+ o Architekturze Nowej Huty (Marzec 2020).

Popularne Wiadomości

Kategoria Osobiste doświadczenie, Następny Artykuł

Jak oszczędzać za pomocą kart bankowych
Hack życia

Jak oszczędzać za pomocą kart bankowych

Życie wokół członków społeczności z entuzjazmem omawia tajemnice oszczędzania. Wśród ogłaszanych hacków na życie jest wykorzystanie premii, które banki dają za płacenie kartą. Takie programy bonusowe są bardzo zróżnicowane: pozwalają ci zjeść za darmo, uzyskać ekspres do kawy, ubezpieczenie podróżne, a także wiele zniżek.
Czytaj Więcej
Jak zorganizować imprezę domową
Hack życia

Jak zorganizować imprezę domową

Życie wokół wciąż zbiera porady ekspertów, które mogą być przydatne dla obywateli. Wraz z chłodzeniem cała rozrywka została przeniesiona do ogrzewanych pomieszczeń, Halloween odbędzie się 31 października, a za kilka miesięcy będziemy mieli główne święto domowe - Nowy Rok. Aby wydarzenie, które zaplanowano jako zabawne przyjęcie, nie przerodziło się w nudne spotkanie przy stole z sałatkami lub niekontrolowanym upijaniem się, trzeba wcześniej przemyśleć rozrywkę i wybrać odpowiednie napoje.
Czytaj Więcej
Programiści - jak dbać o kondycję
Hack życia

Programiści - jak dbać o kondycję

Życie wokół jest kontynuacją serii materiałów, w których eksperci z różnych dziedzin dają użyteczne wskazówki na temat tego, w czym są bardzo dobrzy. W nowej wersji - programiści. W pracy zmuszeni są spędzać dużo czasu przy komputerze, a aby zachować swój kształt i zdrowie, muszą szukać sposobów i motywacji do rozgrzania się w ciągu dnia.
Czytaj Więcej
Jak nauczyć się języka, dobrze go wydawać i dobrze się odżywiać
Hack życia

Jak nauczyć się języka, dobrze go wydawać i dobrze się odżywiać

W ubiegłym roku Life around nauczyło się od przedstawicieli różnych zawodów, jak nauczyć się robić to, co wiedzą. Interesowały nas praktyczne umiejętności, które mogą być przydatne dla wszystkich: jak wyczyścić pliki, nauczyć się języka obcego lub pokonać nieśmiałość. Przywołujemy najciekawsze materiały. Osobisty asystent O tym, jak zrobić wszystko Osobiści asystenci pomagają w organizacji pracy bardzo zapracowanych ludzi, ustalają harmonogramy i upewniają się, że wszystko idzie zgodnie z planem.
Czytaj Więcej