Osobiste doświadczenie

Jestem hipochondriakiem

Grafika

Andrzej Pokojowy

Lekarze często narzekają, że współcześni ludzie źle dbają o swoje zdrowie. Rzeczywiście, wielu z nas nie pójdzie ponownie do recepcji: szpitale i kliniki stanowe pozostawiają wiele do życzenia, a każdy katar lub kaszel można wyleczyć samodzielnie. Ale są przeciwne sytuacje: kiedy ludzie martwią się zbytnio swoim zdrowiem, nazywani są hipochondrykami. Są częstymi klientami lekarzy, którzy podejrzewają, że mają wiele śmiertelnych chorób. Czasami hipochondrycy nawet nie zdają sobie sprawy, że ich zaburzenie jest bardziej związane z problemami psychologicznymi i można je leczyć. Jeden z tych świadomych zdrowia ludzi powiedział Lifeowi o strachu przed śmiercią i walce z nim.

Jak to się wszystko zaczęło

Czasy, gdy żarty o raku mózgu wydawały mi się absurdalne, nagle skończyły się latem, rokiem ukończenia studiów. Miałem 22 lata, w ostatniej chwili skończyłem dyplom, dużo pracowałem i wyzdrowiałem z nieudanej powieści. Pamiętam, że tak bardzo chciałem spać, że przed pracą osuszyłem głowę, leżąc i wypełniając się procesem. Ostatni punkt w dyplomie postawiłem na dzień przed obroną podczas przerwy w pracy, a następnie pobiegłem przez Moskwę, aby pokazać tekst przeciwnikowi. Ogólnie czasy były napięte. Kilka miesięcy wcześniej w końcu wyprowadziłem się z akademika uniwersyteckiego do małej i raczej nędznej odnushki na obrzeżach Moskwy - naprawdę chciałem być sam. To była zła decyzja.

Pewnego gorącego czerwcowego dnia wróciłem wcześnie z pracy, by kontynuować męczarnię dyplomową. Pamiętam, jak kupiłem gotowane mleko skondensowane w sklepie i zjadłem je bezpośrednio z puszki przed komputerem. I w pewnym momencie nagle nie miałem już oddychać, więc podszedłem do okna i postanowiłem spojrzeć w lustro na gardło. Wydawało mi się, że jest spuchnięty. „To obrzęk Quinckego, umrę teraz” - pomyślałam w panice, po której oddychanie stało się jeszcze trudniejsze. Trzymałem się za gardło. Wydawało się, że z każdą sekundą robi się coraz większy. Nie wiedząc, co robić, postanowiłem poprosić sąsiadów o pomoc - wtedy wydawało mi się to jedynym rozsądnym rozwiązaniem. Zadzwoniłem do mieszkania za brązowymi drzwiami, obitymi tanią skóropodobną skórą, w pobliżu których zawsze znajdowało się kilkanaście par butów. Wydaje się, że wcześniej nie widziałem sąsiadów, ale słyszałem szczekanie ich ogromnego psa. Muszę powiedzieć, że strasznie boję się psów, ale strach mnie nie powstrzymał i nacisnąłem przycisk połączenia.

Drzwi otworzyła mała młoda kobieta, obok niej stało około pięcioletnie dziecko. Natychmiast powiedziałem im, że umieram i że muszę wezwać karetkę pogotowia i wstrzyknąć lek przeciwhistaminowy. Kobieta bardzo szybko się orientowała i wezwała karetkę pogotowia, po czym powiedziała mi, że ma ampułki na alergię. Zastrzyk został wykonany bezpośrednio w kuchni na stojąco.

Karetka przyjechała za około piętnaście minut. Powolni i obojętni lekarze badali mnie, mierzyli ciśnienie, sprawdzali dokument pobytowy i, ku mojemu zdziwieniu, stwierdzili, że u mnie wszystko w porządku - nie mam obrzęku Quinckego. Dla mojego spokoju oficerowie pogotowia zaproponowali, że zabiorą mnie na pogotowie i zgodziłem się. Tam zostałem przebadany przez kolejnych pięciu lub siedmiu specjalistów, w tym zabawnego łysego laryngologa. Wszystko, jak się mówi: „Dziewczyno, u ciebie wszystko w porządku, idź do domu”.

Tego wieczoru przyszedł do mnie przyjaciel, a ja, wyczerpany, zapadłem w głęboki sen. Ten nerwowy, nieszczęśliwy epizod był początkiem moich hipochondriów, ale sam w sobie zakończył się dość komicznie. Dzień po incydencie postanowiłem podziękować mojemu sąsiadowi za „zbawienie”: kupiłem duże kremowe ciasto w sklepie i ponownie zadzwoniłem do drzwi. Otworzyła ją ta sama śliczna młoda kobieta - wręczyłem jej ciasto i dość chaotycznie wyraziłem moją wdzięczność. Ku mojemu zaskoczeniu nie był to koniec naszej rozmowy towarzyskiej: sąsiadka powiedziała, że ​​ona też ma dla mnie prezent. Weszła do jednego z pokoi i wróciła z cienką broszurą przedstawiającą entuzjastycznie brodatego mężczyznę z otwartymi ramionami pod nagłówkiem „Świadkowie Jehowy: kim są? W co wierzą?”.

Od czasu do czasu byłem sam w domu ciężko mi było oddychać. Potem zadzwoniłem do mamy który starał się jak najlepiej mnie uspokoić

Co stało się potem

To lato było dla mnie względnie spokojne, z wyjątkiem tego, że regularnie badałem gardło w lustrze. Od czasu do czasu, kiedy byłem sam w domu, ciężko mi było oddychać. Potem zadzwoniłem do matki, która próbowała mnie uspokoić. W pewnym momencie zaczęło się wydawać, że guz w gardle był stale - trudno było przełykać i oddychać, ale chęć pukania sąsiadów - świadkowie Jehowy całkowicie zniknęli. To trwałe uczucie wysłało mnie w moją pierwszą długą podróż przez pokoje medyczne. Chirurg, neuropatolog, dwukrotnie specjalista laryngologa, który zbadał moje gardło nie mniej niż ja. W końcu jeden z lekarzy wysłał mnie do gastroenterologa: powiedział, że uczucie guzka w gardle może być spowodowane problemami żołądkowymi. Po bolesnej gastroskopii przepisano mi garść tabletek - jak się okazało, burzliwe imprezy studenckie nie poszły na marne. Kilka miesięcy później ataki mi nie przeszkadzały i wydawało się, że w końcu znaleziono przyczynę dyskomfortu.

Do jesieni życie się poprawiło: spędziłem dwa tygodnie na morzu i przeprowadziłem się do mieszkania bliżej centrum, mój dyplom się skończył, pracowałem mniej i jeździłem rowerem więcej. Ale gdy wróciły ataki uduszenia: najczęściej miały miejsce w zatłoczonych miejscach (metro i centra handlowe), ale zdarzały się również w domu, kiedy byłem sam. W pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że z pewnym ciągiem myśli można uniknąć ataków. Na przykład często myślałem: jeśli coś mi się stanie w zatłoczonym miejscu, szanse, że mnie uratują, są wyższe, co oznacza, że ​​jestem bezpieczny w miejscach publicznych. Jednak w domu oczywiście znajdą martwe ciało. Co dziwne, te ponure myśli pomogły natychmiast nie wpaść w panikę.

Kiedyś powiedziałem mojemu przyjacielowi o moim stanie. Zwykle odpowiedzią na moją historię były bardzo standardowe słowa współczucia i wsparcia, ale Lesha przyjęła ją z nieoczekiwanym zrozumieniem. Okazało się, że kilka lat temu doświadczył czegoś podobnego. Pierwszy atak miał miejsce podczas podróży służbowej za granicę: czuł się tak źle, że poszedł do lekarza ze słowami „Wygląda na to, że umieram”. Po zapytaniu o objawy słodka kobieta w białym płaszczu dała mu krople na kaszel, co zniszczyło ideę wyższości medycyny europejskiej nad domową. W Moskwie Lesha dość szybko wyjaśniła, co się z nim stało. Strach, lęk, obsesyjne myśli o chorobach, silne bicie serca, niewydolność oddechowa - wszystko to objawy nerwicy lękowej. Zwykle prowadzi to do przeciążenia i stresu. Najwyraźniej taka była moja sprawa.

Z moim niefortunnym przyjacielem mieliśmy dość długą korespondencję w Google Talk. Skopiowałem nawet niektóre jego słowa z czatu, wydrukowałem je i zabrałem ze sobą - wydaje się, że ten zmięty i dość zużyty arkusz A4 leżał w mojej kieszeni przez rok. „To, co się z tobą dzieje, nie jest czymś strasznym i niezrozumiałym. Jest to specyficzne zaburzenie, które nawet w najcięższej postaci nie prowadzi do monstrualnych konsekwencji. Wszystko to zostało opisane i zbadane i przeminie. Po prostu nie ma przypadku w medycynie, kiedy nie zniknęło ”, napisała do mnie Lyosha.„ Ponadto tak zwane zaburzenie lękowe nie ma nic wspólnego z chorobami psychicznymi, to znaczy, prawdopodobnie będziesz wspinać się po ścianie z paniki, ale to nie grozi utratą osobowości, to nie jest początek schizofrenii. To tylko idiotyczne zachowanie twojego ciała. „matka, która nie ma z tobą nic wspólnego. Powinieneś to traktować jako bardzo nieprzyjemny, ale zewnętrzny czynnik”. Tej jesieni miałem dość amatorskiej psychoterapii na czacie i zmiętą kartkę papieru w kieszeni: uczucie uduszenia pojawiało się coraz mniej i nauczyłem się je kontrolować.

Raz Odwiedziłem dwóch terapeutów w ciągu jednego dnia: rano, ponieważ czułam się słaba, a wieczorem, ponieważ bolał mnie brzuch, - jak mi się wydawało, ze zbyt mocnych witamin, które mi przepisano rano

Jak to wszystko wróciło

Niepokój znów zaczął mnie niepokoić trzy lata później. Pamiętam, jak zacząłem czytać historię żony dziennikarza Romana Super, która zachorowała na raka i nie mogła dokończyć - stała się przerażająca. Wcześniej ta choroba wydawała mi się odległa, zdarzyło się niektórym nieznajomym z innego życia. I oto jest, straszne, dalej. Pamiętam, że w tej historii najbardziej zranił mnie fakt, że lekarze nie mogli natychmiast zdiagnozować: Julia zaczęła kaszleć i poczuła niewielki guz na lewym obojczyku, przepisano jej antybiotyki, ale nie pomogły. I tylko jeden lekarz był drobiazgowy i postanowił wykluczyć raka. „Więc jeśli coś mi się stanie, nadal nie będą w stanie mnie od razu zdiagnozować?” Myślałem z przerażeniem.

Po kilku miesiącach poczułem się źle i poszedłem do naszego doktora po pigułkę. Procedura standardowa: zmierzyli temperaturę, a termometr elektroniczny pokazał 35. Zmierzyli ją ponownie - bez zmian. Wcześniej, kiedy zaczynałem czuć się źle i mierzyłem temperaturę, często było poniżej 36. Ale mi to nie przeszkadzało - wszystko przypisywałem słabej odporności. Wygląda na to, że ciało nie podnosi temperatury, ponieważ nie walczy. Tym razem trochę się zmartwiłem i opublikowałem o tym na Facebooku. Komentarze tylko podsyciły moją paranoję: dobrzy przyjaciele i znajomi napisali, że niska temperatura może być oznaką poważnej choroby i że muszę pilnie wezwać karetkę pogotowia, w przeciwnym razie będzie za późno. I tak naprawdę, co może być lepszego niż straszenie hipochondryka szybkim, nieuchronnym zgonem? Zwykły termometr rtęciowy w domu również pokazywał 35, więc naprawdę zadzwoniłem po karetkę.

Tym razem przyszli do mnie zabawni mężczyźni w niebieskich garniturach. Uśmiechnąłem się nerwowo, trochę zawstydzony, co odwróciło ich uwagę od być może poważniejszych przypadków. Temperaturę zmierzono ponownie, już za pomocą termometrów z karetki - 36. Lekarze zaśmiali się, powiedzieli, że będę żyć, i spisali wszystko na temat wadliwego działania urządzeń. Następnego dnia lęk nie zniknął i postanowiłem pójść do terapeuty. W tym czasie miałem ubezpieczenie pracy w sieci płatnych klinik medycznych. Idealne warunki dla hipochondryków: możesz iść do lekarzy tyle, ile jest wolnego czasu.

Pod koniec dnia przyjęła mnie kobieta w średnim wieku - jak mi się wydawało, niezbyt zainteresowana rozwiązaniem mojego problemu. Mierzyli temperaturę za pomocą elektronicznego termometru - 35. Doktor była trochę zdziwiona i wydawała się być odciągnięta od swoich planów na wieczór. Termometr przesunięto pod drugą ręką - 35. Następnie terapeuta zdecydował, że konieczne jest użycie dwóch metrów jednocześnie - wynik nie zmienił się. Potem wyjęła zwykły termometr rtęciowy, ale on pokazał to samo. Następnie lekarz zrobił najgorsze, co można zrobić dla osoby z zaburzeniem lękowym: słowami „Nawet nie wiem, co jest z tobą nie tak”, przepisała mi tuzin testów i nowych badań. Pozostało około dwa tygodnie przed moimi długimi wakacjami na innym kontynencie iz przerażeniem wybrałem się na kolejną wycieczkę do gabinetów medycznych.

Codziennie chodziłem do lekarza. Kiedyś odwiedziłem dwóch terapeutów w ciągu dnia: rano, ponieważ czułem się słaby, a wieczorem, ponieważ bolał mnie brzuch, wydawało mi się, że zbyt mocne witaminy przepisano mi rano. Pamiętam zaskoczone spojrzenie doktora, który zobaczył w systemie elektronicznym, że to była moja druga wizyta w ciągu kilku godzin. Na szczęście po wynikach wszystkich badań trafiłem do innego specjalisty - spokojnej, niesympatycznej dziewczyny w wieku około 30 lat. Wtedy wydawało mi się, że właśnie tacy lekarze budzą zaufanie: istnieje wrażenie, że bada cię najlepszy student z instytutu medycznego. Była zaskoczona intensywnością mojej komunikacji z całą społecznością medyczną kliniki i powiedziała, że ​​niska temperatura jest normalną opcją. „Niektórzy nawet myślą, że osoby z tą osobliwością żyją dłużej - są lepiej zachowane” - zapewnił mnie lekarz.

Spokojne życie nie trwało długo - dokładnie dopóki nie obejrzałem odcinka serii Dziewczyny, w której bohaterka Hannah omawia test na HIV z ginekologiem. „Boże, nigdy go nie poddałem” - pomyślałem z przerażeniem. Prześladowała mnie myśl, że mogę być chora. Natychmiast odczytałem w Internecie niejasne objawy tej strasznej choroby, zacząłem przypominać sobie, że dość często choruję, mam też słabość, a tutaj jest też niska temperatura, wszystko pasuje do siebie! Dosłownie dwa dni później poszedłem oddać krew. Wstałem wcześnie, aby zdążyć przed pójściem do pracy do najbliższego laboratorium. Pamiętam, jak dreszcz przebiegł po moim kręgosłupie, kiedy zobaczyłem dokument stwierdzający, że w przypadku pozytywnego wyniku, osoba zarażona wirusem HIV zostanie zarejestrowana - niemożliwe będzie pozostawienie jej samej z jej chorobą, będzie musiała poradzić sobie z państwem.

O czym po prostu nie myślałem, czekając na wyniki: moje dni są policzone, teraz nie będzie normalnego życia, jaka nieodpowiedzialność; Prawdopodobnie jestem zarażony mojego chłopaka, nigdy nie będę w stanie urodzić dziecka. Przyjaciel, który opowiedział o swojej przyjaciółce zarażonej wirusem HIV, wrzucił drewno do ognia w mojej paranoi: prawie przypadkowo zdał test z powodu powiększonych węzłów chłonnych, a teraz regularnie odwiedza centrum leczenia AIDS. Straszne znowu było w pobliżu. List z wynikami analiz otworzyłem drżącymi rękami. Wynik był negatywny.

W tym momencie, pomiędzy atakami strachu przed zachorowaniem, zawsze z humorem przyznawałem: Jestem hipochondrykiem. Często żartowaliśmy z jedną z przyjaciół na ten temat: za każdym razem, gdy do mnie dzwoniła, albo byłem w drodze do lekarza, albo u lekarza, albo wracałem z kliniki, albo planowałem kolejną wizytę, więc nie mogliśmy się spotkać. Pamiętam do absurdu. Kiedyś jechałem skuterem, upadłem i zraniłem się w rękę. Poszedłem do szpitala, gdzie mnie zbadali i stwierdzili, że nie było złamania. Jednak zasłużyłem na otarcie i na wypadek, gdyby dostałem zastrzyk tężca. Wieczorem wspólnie z kolegami postanowiliśmy pić piwo. Po kilku łykach zacząłem myśleć: co jeśli piwo jest niezgodne z narkotykiem, który wstrzyknąłem? Co jeśli teraz mam szok anafilaktyczny? Natychmiast zaczęło mi się wydawać, że trudno mi oddychać, ale na szczęście do tego czasu nauczyłem się już radzić sobie z tym uczuciem. Niemniej zadzwoniłem do mojej mamy medycznej, aby dowiedzieć się, czy alkohol jest przeciwwskazany po zastrzyku tężca. W tym samym czasie zaczęła wyszukiwać w Google i natrafiła na stronę o szczepionkach: jedna z odwiedzających opowiedziała, jak pies został ugryziony przez psa, i aby zrozumieć, czy jest wściekła, czy nie, kobieta zabrała zwierzę do domu. „Cóż, przynajmniej nie osiągnęło jeszcze takiego absurdu” - pomyślałem. Wszystkie te myśli przemknęły mi przez głowę, podczas gdy moi koledzy wesoło pili piwo. Nerwowo opowiedziałem im zabawną historię o wściekłym psie i podzieliłem się swoimi obawami, odkładając piwo na bok. Jeden z nich powiedział ze śmiechem: „Nie masz tężca! Nadal rozumiem, czy spadłeś ze skutera bezpośrednio na strzykawkę w Lyubertsy, ale tak się nie stało!”

Myśląc, że szybko przechodzę do stanu osoby, która mogłaby sprowadzić potencjalnie wściekłego psa do domu, w końcu zadzwoniłam do psychologa. Do tego czasu nie miałem częstych ataków paniki, nie czułem, że duszę się w metrze lub w centrach handlowych i nie zadzwoniłem po karetkę bez powodu. Ale częstsze wizyty u lekarzy niż z przyjaciółmi były nieprzyjemne. Straszne jest okresowe wyszukiwanie objawów śmiertelnych chorób. Zrozumiałem, że istnieje problem i należy go rozwiązać.

O leczeniu

Aby mniej więcej wyzdrowieć, wystarczyło kilka konsultacji psychologa.W trakcie rozmowy doszliśmy do wniosku, że brak mi uwagi i za każdym razem, gdy zwracam się do lekarza, podświadomie go szukam. Nie wiem, jak poprawnie ten wniosek odzwierciedla sytuację, ale po uświadomieniu sobie tego faktu poczułem się lepiej. Wydawało się, że wszystko się układa: jest problem i jest powód tego problemu, uświadomienie sobie, że jest bardzo ważny. Nie mogę powiedzieć, że udało mi się pozbyć hipochondriów. Najprawdopodobniej terapia nie była wystarczająca i nadal musisz do niej wrócić. Strach, że dostanę coś strasznego i nieuleczalnego, czasami prześladuje mnie teraz, chociaż nie jest to już panika. Nie biegam wokół lekarzy tak aktywnie, mogę się kontrolować i, co najważniejsze, zdaję sobie sprawę z problemu.

Typowy przykład: za radą przyjaciela zacząłem czytać powieść, której głównemu bohaterowi zdiagnozowano czerniaka, podczas gdy objawy choroby są szczegółowo opisane w książce. Zacząłem badać moje pieprzyki - coś z nimi wydaje się nie tak! Spędź nieprzespaną noc. Dzielę się przemyśleniami z moją przyjaciółką Leshą: „Dlaczego bohater nie wykrył raka prostaty? W takim razie spałbym spokojnie!” W odpowiedzi Lesha opowiada, jak kiedyś znalazł miejsce na ramieniu i od razu przypomniał sobie, że w przypadku niektórych rodzajów raka ciągle pojawiają się nowe mole na ciele. Jego dziewczyna, lekarz, poradziła, aby zakreślić krety markerem i obserwować, czy powiększają się. Tak więc chciała jasno pokazać, że wszystko jest w porządku, ale jego pierwsza myśl była następująca: „Cholera, to wszystko jest poważne, to jest jak rak!” Krewni nadal mówią do Leshy: „Jeśli nagle poczujesz ból głowy, zakreśl znacznik i sprawdź, czy robi się coraz większy”.

Częste wizyty u lekarzy niż u przyjaciół to było nieprzyjemne. I okresowo szukać objawów śmiertelnych chorób - przerażające

Dmitrij Kovpak

psychoterapeuta, kandydat nauk medycznych, profesor nadzwyczajny Wydziału Psychologii i Pedagogiki Północno-Zachodniego Uniwersytetu Medycznego im. I. I. Mechnikova, wiceprezes Rosyjskiego Towarzystwa Psychoterapeutycznego

Hipochondria to zaburzenie neurotyczne, które bez uzasadnionego powodu przekłada się na nadmierną uwagę na własne zdrowie. Na przykład mężczyzna zdał testy, lekarz spojrzał na nie i powiedział: „Wszystko wydaje się być w porządku”. „Co oznacza„ lubić ”?” - myśl hipochondrykiem. Taka osoba chce mieć coś obiecanego, dać mu kartę gwarancyjną na zdrowie - na przykład samochód. Najmniejsze wątpliwości lekarza dla niego to okazja do podejrzenia jakiejś choroby. Są klienci, którzy wykonują testy kilka razy w roku, w tym dość skomplikowane - na przykład zdjęcie rentgenowskie lub MRI. Mogą to być drogie i bardzo poważne badania, których zdecydowanie nie należy nadużywać, ale ludzie podążają za swoimi obawami i podejmują je nie tylko niepotrzebne, ale także szkodliwe działania w przypadku ich nadmiaru.

Nie oznacza to, że osoba, która narzeka na pewne objawy, jest w rzeczywistości dobra i udaje. Ale to nie znaczy, że przyczyną tego zaburzenia są przyczyny biologiczne. Częściej dzieje się odwrotnie: hipochondria ma przyczyny psychologiczne, które wymagają głębszej analizy niż tylko porady, jak się zebrać. Takie zalecenie nie zadziała dla osoby niespokojnej z obsesyjnymi, opresyjnymi myślami.

Hipochondria nie jest chorobą. Stosuje się do niego termin „zaburzenie”, ale zwiększona uwaga na własne zdrowie bardzo rzadko jest objawem ciężkiej choroby psychicznej. Jest to raczej konsekwencja narastających problemów psychologicznych. Często ludzie, którym w dzieciństwie powiedziano, że są bolesni i zabrani do lekarzy, są hipochondrami. Ponadto zaburzenie to dotyka osoby, których bliscy w dzieciństwie wykazywali podobne wzorce zachowań. Często katalizatorem zaburzenia jest ostry stres lub chroniczne problemy, których dana osoba w większości przypadków nie zdaje sobie sprawy, ale kumuluje się. Zauważa tylko wierzchołek góry lodowej: coś mu się nie podoba, martwi się, przygnębia. Następnie, w odpowiedzi na stres wewnętrzny, może wystąpić utrwalenie zewnętrznych przejawów lęku.

Jak leczyć

Zwykły terapeuta jest w stanie zrozumieć, że przed nim jest hipochondriak, a nie chora osoba. Lekarze nie są pierwszego dnia w recepcji, znają wielu swoich hipochondraków wzrokiem, ponieważ tacy ludzie stają się obsesyjnymi klientami. Regularnie przychodzą i odciągają lekarzy od pracy, idą do kliniki, jakby pracowali, i wymagają nowych i nowych badań. Co więcej, jeśli terapeuta doradzi obsesyjnemu pacjentowi, aby udał się do psychologa, zostanie obrażony. Nie mamy kultury i tradycji zwracania się do psychoterapeutów. W rezultacie lekarz nie chce lub nie może wysłać takiego pacjenta nigdzie, a sam pacjent wydaje się uważany za niezdrowego psychicznie.

Walka z hipochondriami jest przede wszystkim przywilejem psychoterapii. Praca z psychoterapeutą pomaga zdać sobie sprawę z błędnego wyrywania nitek dla twojego zdrowia i, co najważniejsze, stworzyć źródło wewnętrznego napięcia. Rzeczywiście, niepokojące myśli są wynikiem przedłużających się wewnętrznych konfliktów. W niektórych zaawansowanych przypadkach może być konieczne leczenie. Jeśli dana osoba ma trudności ze zrozumieniem siebie i nie jest w stanie myśleć logicznie, lekarz może przepisać leki przeciwdepresyjne o działaniu przeciwlękowym, a nawet środki uspokajające. Niezależnie od tego, czy warto stosować leki, czy można się bez nich obejść, kombinacja czynników określi: starannie zebrany wywiad, obraz kliniczny i ciężkość stanu pacjenta.

W leczeniu ważna jest motywacja osoby: wielu z jednej strony cierpi z powodu frustracji, az drugiej strony nie przywiązuje do niej wystarczającej wagi, co staje się przewlekłym problemem. Leczenie trwa zwykle kilka miesięcy, chociaż każdy przypadek jest indywidualny. Jeśli plątanina problemów jest zbyt duża i kryje się za tym przewlekłe zaburzenie osobowości, leczenie może potrwać dłużej niż rok.

Hipochondria jest częstym zaburzeniem w naszym społeczeństwie i z tego powodu często nie kontaktuje się z psychoterapeutami. Niepokój społeczeństwa można ocenić na podstawie szybkiej reakcji: ludzie szybko reagują na określone wydarzenie transmitowane przez media. Powiedzieli taką i taką epidemię ze śmiertelnym skutkiem, a widzimy, jak wiele osób się tym martwi. Wysoki procent populacji jest zaangażowany w zakup niepotrzebnych leków i samodzielne leczenie: na przykład wiele osób wcześniej kupuje leki na świńską grypę, niektórzy przyjęli drogie i niezbyt niewinne Tamiflu, zanim pojawiły się jakiekolwiek obiektywne oznaki choroby. Nastąpił skandal z meldonium: natychmiast wzrosła sprzedaż tego leku. Ludzie nie rozumieją, dlaczego jest to potrzebne, ale ponieważ jest to kwestia słuchu, na wypadek, gdyby go kupili. Jest to także forma hipochondriów: człowiek próbuje pomóc swojemu ciału, nawet nie zastanawiając się, czy go potrzebuje, czy nie.

Taka neurotizacja zwykle odzwierciedla poziom utajonego lęku. W stanie niepewności dana osoba ma instynkt stada: wszyscy nie czują się dobrze, a także czuję się źle, wszyscy uciekli, a ja pobiegłem (na przykład, aby kupić maski lub leki). Rakotwórczość jest również przykładem zespołu hipochondrycznego. Osoba dowiaduje się, że ktoś ma raka, i mimowolnie próbuje samodzielnie postawić diagnozę. Zaczyna podejrzewać, zastanawiać się, modelować bez żadnych medycznych powodów. Wrażliwi ludzie, którzy mają już zwiększony lęk w tle, często reagują na problemy z hipochondriami.

Oczekiwanie na problemy zdrowotne często prowadzi do „samospełniającej się przepowiedni”. Kiedy przepowiedział sobie i sobie nieświadomie uzasadnił przepowiednię. Na przykład, oczekiwanie, że nastąpi teraz jakiś poważny problem z sercem, jest niepokojące, a poprzez reakcję autonomicznych układów nerwowych i humoralnych może wywołać szybkie bicie serca i ostrą reakcję naczyń krwionośnych aż do tak zwanego kryzysu współczulno-nadnerczowego. Wydaje się, że osoba, której objawy cielesne wzmacniają jego uprzedzenia, myśli: „Spojrzałem w wodę”, „Nie bałem się niczego”. Dlatego ważne jest, aby nie wywoływać takiego stanu, nie doprowadzić do chronicznego i niekontrolowanego złego nawyku. Aby rozwiązać takie problemy, nowoczesna psychoterapia ma niezawodne i wysokiej jakości metody, naukowo uzasadnione i sprawdzone w praktyce algorytmy do pracy ze sobą i wewnętrznymi problemami psychologicznymi.

Obejrzyj wideo: Maja Koman - Jestem Official Music Video (Luty 2020).

Popularne Wiadomości

Kategoria Osobiste doświadczenie, Następny Artykuł

W ogrodzie imienia Baumana otwarto kawiarnię z grecką kuchnią Sito
Ciekawe

W ogrodzie imienia Baumana otwarto kawiarnię z grecką kuchnią Sito

W Bauman Garden otwarto kawiarnię z grecką kuchnią projektu Sito. O tym życiu opowiadano w służbie prasowej ogrodu. Kawiarnia mieści się w dwupiętrowym budynku. Na pierwszym piętrze znajduje się kilka miejsc ze stolikami, a na drugim zorganizowano letni taras, który może pomieścić do 40 osób. Głównym daniem w menu jest grecki chaczapuri o nazwie Peinerli.
Czytaj Więcej
Nowa lokalizacja: restauracja Schengen
Ciekawe

Nowa lokalizacja: restauracja Schengen

Mała restauracja Schengen na Kirochnej to wspólny projekt współwłaściciela Terminal Bar Pavel Steinluht i jego przyjaciela Daniila Berezowskiego, który pracuje we własnej agencji reklamowej. Dawno temu wpadli na pomysł otwarcia lokalu gastronomicznego i zaczęli wdrażać go z całą powagą: tylko żeby znaleźć szefa kuchni, musieliśmy przeprowadzić wywiad z 20 osobami.
Czytaj Więcej
Wakacyjne „Jedzenie”: Restauracje i kawiarnie
Ciekawe

Wakacyjne „Jedzenie”: Restauracje i kawiarnie

W najbliższą sobotę w Moskwie po raz trzeci odbędzie się festiwal gastronomiczny magazynu „Poster-Food” - święto „Food”. Oprócz głównej restauracji, w tym roku miejski rynek żywności i strefa kuchni narodowej będą działać w Parku Gorkiego od południa do dziesiątej wieczorem. Tematem przewodnim festiwalu jest street food.
Czytaj Więcej
Na linii Grivtsov otworzył kawiarnię-bar „Somewhere”
Ciekawe

Na linii Grivtsov otworzył kawiarnię-bar „Somewhere”

Na linii Grivtsov uruchomiono kawiarnię „Somewhere” - pierwszą instytucję zespołu przyjaciół, zbudowaną od podstaw i samodzielnie. Kuchnią kierował szef kuchni Kirill Safonov, znany ze współpracy z Tesla Bar i Tartin. Podczas gdy w „Somewhere” obowiązuje wersja testowa menu, ale połowa naczyń z niego na pewno zostanie na stałe.
Czytaj Więcej