Ludzie w mieście

Młodzi arystokraci

Alexander Shatohin

Dyrektor ds. Relacji z klientami

Na gałęzi macierzyńskiej jestem potomkiem Kutuzowa z jednej linii, a Goleniszew-Kutuzowa z drugiej. Michaił Illarionowicz Golenishchev-Kutuzov jest również względnym, ale bardzo odległym siedmio kuzynem.

Jako dziecko moja mama powiedziała mi, że jej dziadek został zastrzelony za swoje szlachetne narodziny w 1937 roku. Kiedy dojrzałem, aby poznać historię mojej rodziny, ci, którzy mogli o niej opowiedzieć, już nie żyli. Zwróciłem się do FSB z prośbą o represjonowanego dziadka, po upływie pięciu lat po fanatycznym poszukiwaniu jakichkolwiek informacji, wszelkich wskazówek dotyczących moich przodków, pracy w Rosyjskim Państwowym Archiwum Starożytnych Akt (RGADA), Rosyjskim Państwowym Archiwum Historycznym (RGIA), archiwach regionów Twer i Nowogród, w różnych bibliotekach Moskwy. Maleńkie drzewo genealogiczne, które istniało na początku, rozszerzyło się i cofnęło wieki. Doszło do tego, że dwa lata później zwróciłem się do drukarni z prośbą o wydrukowanie powstałego drzewa. Wydrukowałem go w formacie półtora i pół metra, a nawet w tym rozmiarze wszyscy krewni nie pasowali.

Ale teraz znalazłem grupę odległych krewnych, od drugich kuzynów do szesnastu kuzynów, z którymi chętnie się utrzymuję. Teraz drzewo wzrosło około dwa razy więcej, więc myślę, że jeśli znowu pójdę do drukarni, zastrzelą mnie na miejscu. W niektórych liniach udało mi się prześledzić mój rodowód do Rurika, a jest to ponad 40 plemion.

Wzdłuż niektórych linii Udało mi się ślad jego rodowód dla Rurika, a to ponad 40 kolan

Mieszkam w Odincowie, pracuję w Moskwie, w agencji CRM. Hobby? Tak, cokolwiek! Jestem bardzo ciekawą osobą: historia, genealogia, psychologia, sport w całej jego różnorodności, czytający każdą literaturę - od fikcji po motywujące książki. Uwielbiam też podróżować i przynosić mnóstwo emocji, wrażeń i zdjęć z podróży. Jestem dumny z tego, że jestem potomkiem ludzi, którzy pozostawili ślad w historii kraju i go nie ukrywają. Mam nadzieję, że przodkowie nie palą się ze wstydu.

Tatyana Rebinder

Nauczyciel angielskiego

Jako dziecko, kiedy byłem chory, moja matka pozwoliła mi spojrzeć na grubą starą książkę, na której nasze nazwisko zostało zapisane łacińskimi literami. Mój dziadek, znany naukowiec, akademik Piotrotr Aleksandrowicz Rebinder, przywiózł tę książkę ze Szwecji. Niestety, napisano w języku szwedzkim, więc nie mogłem zrozumieć tekstu, ale podobały mi się „zdjęcia” - czarno-białe fotografie przedstawiające stare portrety, ziemie i prawdziwe zamki należące do różnych gałęzi klanu Rebinder w Szwecji. Wiedziałem, że niektórzy z nich byli baronami, a inni hrabiowie i baronowie byli „naszymi”, jak powiedziała moja matka. Szwecja wydawała mi się bajecznym odległym krajem. Później przyjaciele przetłumaczyli tę książkę dla nas. Nazywa się „Osiem wieków rodziny reniferów” i został opublikowany w Oslo w 1925 r. Przez szwedzkiego renifera. Pisze tam: „O ile mi wiadomo, w Rosji nie ma już żywych Rebinderów”, ale się myli. Z tej książki znam teraz historię mojej rodziny.

Renifery pochodzą z Westfalii, a to nazwisko tłumaczy się jako „ten, który wiąże sarnę”, to znaczy sarnę, ponieważ zabite zwierzę było przywiązane do patyka. Najwyraźniej moi przodkowie byli dobrymi łowcami. Tytuł baronialny nadał im król Szwecji. Byli blisko szwedzkich królów i poślubili arystokratów ze starożytnych szwedzkich rodzin. Rebinders przybyli do Rosji podczas wojny północnej, kiedy mój przodek Karl Reinhold Rebinder został schwytany przez Rosjan.

Po zawieszeniu broni Piotr I zasugerował, aby zniewoleni arystokraci pozostali w Rosji, a Rebinder skorzystał z tej oferty i przeniósł swoją żonę i dzieci. Przez pierwsze kilka pokoleń dzieci w rodzinie wciąż otrzymywały szwedzkie imiona, ale potem Rebinder ulegał rusyfikacji.

Po rewolucji duża rodzina mojego dziadka czekała na prawie całkowitą eksterminację: ktoś zginął w Białej Armii, ktoś został zastrzelony. Mój dziadek zapamiętał na całe życie dzień, w którym czternastolatek został prawie zastrzelony przez Czerwonych, wsiadając do pociągu, w którym podróżowała jego rodzina. Ale bronił go starszy kuzyn, biały oficer, który został zastrzelony przed rodziną. Wówczas dziadek przez całe życie pozostawał mu jedyną rzeczą - chusteczką.

Chciałem powiedzieć, że jestem kuzynem ich duchów ale postanowił jej nie przestraszyć

W trudnych chwilach myślę o tych ludziach. Jeden z moich przodków był narodnikiem, jeden dekabrystą, a drugi, wręcz przeciwnie, zmarł, broniąc władzy cesarza od dekabrystów. Który z nich miał rację, a który nie, historia nie oceniła do tej pory. Ale łączy ich fakt, że bronili tego, w co wierzyli.

A ze strony mojej babci mam też ciekawą rodzinę, ale to już szlachta rosyjska - szlachta Zheltukhin. Rodzina babci była właścicielem rezydencji na Bolszoj Afanasiewski Lane, teraz ma fryzjer. Kiedyś zdecydowałem się na farbowanie włosów, a młody fryzjer powiedział mi podczas pracy, że w rezydencji mieszka duch. Personel uważa, że ​​jest to dawny właściciel domu. Chciałem powiedzieć, że jestem kuzynem ich ducha, ale postanowiłem jej nie przestraszyć.

Urodziłem się i mieszkam w Moskwie. Ukończyła Moskiewski Uniwersytet Państwowy na wydziale języków obcych i uczy angielskiego na uniwersytecie. Ponadto zajmuję się tłumaczeniem literackim.

Współcześni ludzie mają całkowicie błędne poglądy na temat arystokracji. Ludzie myślą, że to samo co nowi Rosjanie, ale w rzeczywistości szlachta bardzo ściśle wychowywała swoje dzieci. Dziadek powiedział swojej matce: „Pochodzenie arystokratyczne nie daje absolutnie żadnych przywilejów, ale nakłada ogromne obowiązki”. Ta sama matka mi powiedziała.

Sofya Korsakova

przyszły student

O Nikolaju Andriejewiczu Rimskim-Korsakowie wiem wszystko, co wie każdy inny człowiek lubiący muzykę i rosyjską kulturę. Kiedy miałem pięć lat, naprawdę chciałem śpiewać i zabrano mnie do szkoły muzycznej. Następnie krewni żartobliwie powiedzieli, że muzykalność jest w naszej krwi.

Oczywiście jestem dumny z takiego związku. Wielu pyta mnie, czy mam coś wspólnego ze wspaniałym kompozytorem, i to jest miłe. Spośród dzieł Rimskiego-Korsakowa szczególnie podoba mi się opera Servilia, pierwsza symfonia i motyw wiewiórki z Tales of Car Saltan. Kilka lat temu ukończyłem szkołę muzyczną Ludwiga van Beethovena z klasą fletu, aw tym roku także szkołę średnią. Teraz chcę iść do szkoły teatralnej.

Alena Uspenskaya

projektant stron internetowych

Moim przodkiem jest Michaił Wasiljewicz Uspienski, etatowy doradca państwowy, profesor medycyny, słynny lekarz, który założył pierwszą klinikę ucha, gardła i nosa w Moskwie. W 1901 r. Otrzymał szlachetną godność za zasługi dla ojczyzny.

Pradziadek ze strony ojca Michaił Michajłowicz Uspienski był honorowym artystą RSFSR i głównym artystą Państwowego Muzeum Historycznego. Los mojego pradziadka jest związany z główną świątynią ziemi Zvenigorod. W latach dwudziestych XX wieku, wówczas członek Komisji Ochrony Zabytków Kultury w Obwodzie Moskiewskim, został wezwany na Łubiankę. Pracownik, który to nazwał, wskazując na naczynie pokryte materią, powiedział: „... Weź to naczynie i przenieś je do muzeum i połóż na nim resztki Savvy Storożewskiego, tam gdzie uważasz, że jest to konieczne”. Po tonie tego człowieka jego pradziadek zrozumiał, że radzono mu ukryć relikwie w bezpiecznym miejscu. Trzymał je przez wiele lat. W 1984 r. Relikwie przeniesiono do księdza, który przed śmiercią doradził mojemu pradziadkowi. Później przechowywano je w moskiewskim klasztorze Świętego Daniłowa, a w roku 600. rocznicy klasztoru Savvino-Storozhevsky 22 sierpnia 1998 r. Wrócono do Zvenigorod.

Naprawdę lubię Zvenigorod, nawet kupiłem tam mieszkanie. Ale mieszkam w Moskwie, pracuję jako projektant stron internetowych, a także popieram stronę rosyjskiego arystokracji.

Mój tata, Michaił Michajłowicz Uspienski, był pierwotnie członkiem Rosyjskiego Zgromadzenia Szlachty (RDS). Spotkał tam ludzi, którzy pomogli mu uzyskać dostęp do dokumentów archiwalnych. Zgodnie z zasadami, wraz z przedstawicielem szlacheckiej rodziny, który potwierdził to udokumentowane, jego żona i dzieci są automatycznie przyjmowani do RDS. Na początku tego wszystkiego nie rozumiałem. Oczywiście wiedziałem, kim byli moi przodkowie i byłem z nich dumny. Ale potem zostałem poproszony o pomoc na stronie RDS, zacząłem publikować materiały i zaangażowałem się.

Oprócz członkostwa w RDS, jego ojciec był redaktorem naczelnym gazety „Noble Herald”, a także rycerzem Cesarskiego Zakonu Św. Anny.

Ostrożnie zachowujemy wszystko, co dotyczy naszych przodków. Zachowaliśmy różne fotografie przedrewolucyjne, a także akty urodzenia i małżeństwa oraz oryginalny dokument o przyznaniu szlachetnej godności.

Nasza rodzina nie jest zbyt stara, co nie umniejsza zasług moich przodków. Oczywiście chcę przekazać coś od nich moim dzieciom, ale nie stawiam sobie na przykład celu, aby mój mąż był szlachcicem. Zawsze mi pomaga: pamiętając, kim byli moi przodkowie i czego doświadczyli, łatwiej jest mi zebrać odwagę, aby coś zrobić.

Peter Baratov

historyk

Zawsze staram się zachować ostrożność w rozmowach o szlachetnym pochodzeniu i arystokratycznych korzeniach. Przede wszystkim jestem dumny z tego, kim byli moi przodkowie, a nie kto. Pamiętam, jak moja matka zastąpiła jednego z moich znajomych, który nie wyolbrzymiał swojego pochodzenia „nie od bydła, ale od szlachty”: „Młody człowieku, radzę ci być bardziej powściągliwym: zawsze istnieje szansa, że ​​jesteś w obecności ludzi, z wysokości, której pochodzenie różnica między tobą a bydłem jest znikomo mała ”.

Jeśli przez słowo „arystokrata” rozumiemy jego znaczenie słowne - przedstawiciel szlachty klanu - wtedy wymienię przodków ze strony ojca. Pochodzą z rodziny Baratov - książęta pochodzenia gruzińskiego, którzy służyli tronowi rosyjskiemu pod koniec XVIII wieku. Zdarzyło im się uczestniczyć w prawie wszystkich wojnach, jakie Imperium Romanowskie stoczyło przed stuleciem.

Główną dumą i legendą rodziny jest generał wojskowy pierwszej wojny światowej, książę Mikołaj Nikołajewicz Baratow, bohater Frontu Kaukaskiego. Jest kuzynem mojego pradziadka.

Dowodził pierwszą kaukaską dywizją kozacką, oddzielną siłą ekspedycyjną, skutecznie walczącą w Turcji i Iranie, ratując Ormian przed masakrą turecką. A po rewolucji, która nie została zaakceptowana przez generała Baratowa, udało mu się przy najmniejszych stratach zorganizować ewakuację swojego korpusu z kraju, w którym z dnia na dzień stał się wrogiem ludu. Brał udział w Białym Ruchu, został poważnie ranny podczas zamachu na bolszewików w Tiflis i stracił nogę.

Dla generała Baratowa życie na wygnaniu było kontynuacją służby. W Paryżu zorganizował międzynarodową pomoc dla imigrantów niepełnosprawnych, został przewodniczącym Związku Zagranicznego rosyjskich inwalidów wojskowych. Był także duszą każdego społeczeństwa, miał doskonałe poczucie humoru, pięknie tańczył na wielkich balach, podbił pierwsze piękno europejskiej elity, był w stanie przyciągnąć najwyższą europejską arystokrację i mężów stanu do sprawy wspierania rosyjskich żołnierzy niepełnosprawnych. Nikt nie wiedział, że generał skacząco tańczący mazurka porusza się na protezie.

Po stronie matki tradycja rodzinna zachowała pamięć o innym bohaterze pierwszej wojny światowej. Nazywał się Piotr Pietrowicz Okorokow. Był jednym z tych, którzy brali udział w obronie twierdzy Osovets na froncie niemieckim.

Oczywiście w czasach radzieckich przynależność do klanu nie była reklamowana. Nazwisko nie uległo zmianie, Baratowowie pozostali Baratowami. Nie doszło do poważnego oskarżenia, chociaż okresowo dochodziło do potyczek z rządem sowieckim.

Potem, kiedy wstąpiłem na Wydział Historyczny, niektóre materiały wpadły mi w ręce, stopniowo stopniowo zbierano informacje. Teraz nadal się czegoś uczę.

Wydaje mi się, że rząd radziecki tak starannie i celowo zakończył pracę, że odrodzenie elity jest teraz niemożliwe.

Polina Obolenskaya

Absolwent MEPhI

Mój prapradziadek - książę Wasilij Wasiljewicz Oboleński - był wicegubernatorem generalnego gubernatora księcia Władimira Andriejewicza Dolgoruka. Ojciec mojego dziadka, Nikołaj Władimirowicz Oboleński został aresztowany w 1937 r. I zastrzelony, a jego matka, moja prababka z domu Gudowicz, prawnuczka generała feldmarszałka Gudowicza, współpracownika Aleksandra Wasiliewicza Suworowa i Michaił Illarionowicz Kutuzow, również zostali aresztowani i zniknęli.

Wielu Oboleńskich wyemigrowało po 1917 r., A teraz większość potomków mieszka we Francji. Ale utrzymujemy bliskie więzi i staramy się spotykać raz w roku. Nasza rodzina jest bardzo duża i wszyscy bardzo się kochamy. Jak zawsze mówił szef klanu Siergiej Siergiejewicz Oboleński, Oboleński to nie klan - to naród.

Narodziny w takiej rodzinie to wielka odpowiedzialność. Wydaje mi się, że w prawdziwych arystokratach najważniejsze jest skromność, równe traktowanie ludzi różnych klas, a także pamięć o przodkach i chęć wykorzystania nieodłącznych talentów dla dobra Ojczyzny. Rodzice przyzwyczaili nas do tego, że szlachetne pochodzenie nie jest darem, ale bardzo dużą odpowiedzialnością wobec siebie, swojej rodziny, ojczyzny. Dlatego kolejnym ważnym arystokratycznym obowiązkiem jest bycie użytecznym dla społeczeństwa. Nasze tradycje są nadal zachowane. Co roku uczęszczamy na różne imprezy, bale w różnych krajach i prowadzimy działalność charytatywną.

W naszej rodzinie jest pięcioro dzieci, jestem najstarszy. Uwielbiamy podróżować. Co roku odbywamy trzytygodniową podróż samochodem. I za każdym razem taka podróż ma temat: wielcy kompozytorzy z jednego lub drugiego kraju, poeci, pisarze. Celem takiej podróży nie jest zatrzymanie się w hotelu ani po prostu leżenie na plaży, ale badanie kultury innych krajów, odwiedzanie maksymalnej liczby muzeów, wspinanie się na lodowce lub zwiedzanie miejsc niedostępnych dla każdego turysty.

Margarita Volkova

ekonomista

Niestety Margarita nie była w stanie uczestniczyć w fotografii.

Jako dziecko uwielbiałem oglądać rodzinne albumy ze zdjęciami i przedrewolucyjne pocztówki. Starałem się zrozumieć co najmniej proste frazy literowe w języku francuskim. Zaskoczyło mnie, dlaczego do mojego pradziadka, Siergieja Nikołajewicza Muromcewa, podeszli „wasza wysokość”. Ale w rodzinie nie było zwyczaju mówić o przeszłości: represje objęły Siergiej Nikołajewicz.

Dziewięć lat po filmie animowanym „Anastasia” zainteresowałem się historią kraju o przygodach najmłodszej córki Mikołaja II. Chciałem dowiedzieć się, gdzie ta historia jest prawdziwa, a gdzie kłamstwo. Zacząłem czytać książki o dynastii Romanowów, przedrewolucyjnej Rosji. Na szczęście nasza klasa była nastawiona monarchistycznie: czcili rodzinę królewską. Nasza nauczycielka historii była zmarłą córką oficera Białej Gwardii. Jako dziecko bawiła się z księżniczką Anastasią. Dużo mówiła o przedrewolucyjnej Rosji. Kiedy miałem 14 lat, moi rodzice postanowili opowiedzieć mi o naszych przodkach - przedstawicielach starożytnych rodów szlacheckich: Muromcew, Sonina, Masjutina. Później spotkałem moich krewnych za granicą, znalazłem podobnie myślących ludzi i dołączyłem do „Związku Potomków Rosyjskiej Szlachty - Rosyjskiego Zgromadzenia Szlachty”. Moi rodzice pomogli mi w tych sprawach, byli bardzo pozytywni, ale nigdy nie brali udziału w życiu Zgromadzenia.

Kiedy wszedłem do Zgromadzenia, były wątpliwości: może nie potrzebuję tego. Nie było wystarczającej liczby dokumentów, wiele zaginęło, a czas: poszedłem na studia. Przyszedłem do Katedry Chrystusa Zbawiciela. Poprosiła mnie o przesłanie znaku, czy dołączyć. A potem zobaczyłem, jak Wielka Księżna Maria Władimirowna, głowa rosyjskiego cesarskiego domu Romanowów, zstąpiła z balkonu, który bardzo szanuję. I zdałem sobie sprawę, że naprawdę tego potrzebuję. Wszystkie dokumenty zostały znalezione.

Na szczęście nasza klasa została dostrojona monarchistycznie:szanowana rodzina królewska

Dziś kieruję Zgromadzeniem Towarzystwa Młodzieży. Pracuję w dużej rosyjskiej firmie.Jestem zaangażowany w europejski i latynoamerykański program tańca towarzyskiego. Ale przede wszystkim lubię historyczne tańce towarzyskie, ponieważ każdy szczegół mówi w nich. Dwa lata temu przesłuchałem do debiutantów Balu Wiedeńskiego w Moskwie, a następnie Balu Moskiewskiego w Wiedniu.

Za granicą zawsze staram się na własnym przykładzie pokazać, że Rosjanie są dobrze wykształceni, mówią etykietą i językami obcymi - mówię po angielsku, niemiecku, włosku i uczę się francuskiego i hiszpańskiego.

W trudnych chwilach pamiętam, jak wiele prób ponieśli moi pradziadkowie i jak odważnie je znosili. Żenowanie staje się krępujące, siły wydają się poruszać. Kiedy podejmuję poważne decyzje, zastanawiam się, jak moi przodkowie zareagowaliby na moje działania.

Julia Mancheva

artysta

Pochodzę ze szlacheckiej rodziny Czerniawskiego. Moja prababka Iya Eduardovna Chernyavskaya, absolwentka kobiecego gimnazjum, po rewolucji pracowała jako nauczycielka w sierocińcu w Moskwie. Jej starsze siostry, Elena i Lydia, absolwentki Instytutu Szlachetnych Dziewic, pracowały jako siostry miłosierdzia w szpitalu. Ich matka, Anastasia Andreyevna, upiekła ciasta na sprzedaż w domu. Z relikwii zachowaliśmy tylko kilka tomów Czechowa, które należały do ​​Anastazji Andreevny.

O siódmej poszedłem do gimnazjum w Zgromadzeniu Szlachetnym, gdzie uczyłem się od pierwszej do piątej klasy. Rok szkolny rozpoczął się 14 września, podobnie jak wcześniej w Rosji. W tym miejscu panowała tak ciepła atmosfera, że ​​rano wróciłem do domu. Mieliśmy lekcje angielskiego i francuskiego i wciąż pamiętam bajkę „Teremok” po francusku. Studiowaliśmy etykietę, tego przedmiotu uczył nas dyrektor gimnazjum Margarita Alexandrovna. Prawdziwy miedziany dzwonek w ręce dyrektora Svetlany Leonidovny wezwał nas na lekcje i zmiany. Uczyła lekcji śpiewu i „prawa Bożego”. Po drugiej lekcji podczas dużej przerwy wszyscy uczniowie gimnazjum usiedli, aby zjeść śniadanie przy wspólnym długim stole w pokoju gościnnym, gdzie w rogu stał duży elektryczny samowar.

 

Prawdziwy mosiężny dzwon wymagał lekcji i zmian w ręce dyrektora Svetlana Leonidovna. Ona uczyłalekcje śpiewu i „Prawo Boże”

Od dzieciństwa biorę udział w wielu wydarzeniach Spotkania: rozmowach prawosławnych, lekcjach tańca towarzyskiego, salonach muzycznych i literackich, a także corocznych balach. Tutaj spotkałem się i przez wiele lat zaprzyjaźniłem ze znakomitą nauczycielką malarstwa Natalią Władimirowną Łopuchiną.

Prawie nikomu nie mówię o moim pochodzeniu, ponieważ dziś jest postrzegane jako egzotyczne.

Uwielbiam strzelać do starych dworów. Przyciągają mnie swoją historią i ciszą parków. Przywracam także stare fotografie. Chciałbym w tym osiągnąć poziom zawodowy, ponieważ podczas tej pracy czuję, jak krok po kroku przywracam dowód przeszłości.

Ilya Olsufiev

menedżer marki

Pochodzę ze szlachetnej rodziny Olsufievów. Niektórzy z moich przodków wyjechali za granicę po 1917 roku. Nasze nazwisko nie było na rozprawie - uratowało nas to przed represjami. Nauczyciele w szkole i osoby wykształcone często pytały, czy jestem Olsufyevem. Kiedy odpowiedział: „Z tych”, to oczywiście było zawstydzające i intrygujące. A potem chciałem dowiedzieć się więcej o historii tego rodzaju.

Po raz pierwszy mój ojciec zainteresował się przeszłością naszych przodków - pracował jako dziennikarz w agencji prasowej Novosti w New Delhi, lubił historię. W latach 70. zaczął szukać rodowodów w archiwach i zebrał cały folder dokumentów. Ale kontakt z krewnymi za granicą nawiązano dopiero w latach 90.

Wśród niezapomnianych miejsc w Rosji znajduje się stary dwór przy ul.Powarskiej (obecnie Centralny Dom Pisarzy), dwór w wiosce Erszowo, niedaleko Zvenigorod, a także Olsufevsky Lane w Moskwie, gdzie kiedyś był dworek rodzinny. Oczywiście nie mogę powstrzymać się od żalu, że historia zmieniła się w ten sposób. Rzeczywiście, inaczej wszystko to nie byłoby w tak opłakanym stanie, nie w niewłaściwych rękach.

Po szkole udało mi się uzyskać stypendium na dwa lata studiów w Wielkiej Brytanii w ramach programu United World Colleges (UWC). Razem ze mną wybrano facetów ze 126 krajów. Pod wieloma względami miałem szczęście: wcześniej przez kilka lat z rzędu wybierano głównie dziewczyny z Rosji, więc była prośba o chłopca i wybór był dla mnie łatwiejszy.

Podobał mi się system edukacji, styl życia, wartości, możliwości. Ale naprawdę tęskniłem za moim domem, krewni. Mimo wielu rzeczy, których nie lubię w Rosji, na przykład tej samej korupcji, łatwiej mi znaleźć wspólny język z naszym ludem. Po tym programie wstąpiłem na uniwersytet w Kanadzie, ale postanowiłem wrócić i mieszkać w Moskwie. Nie chciałem nikomu uzupełniać milionowej armii emigrantów.

Przez ponad dziesięć lat pracowałem jako wolontariusz w komitecie UWC w Rosji i wybrałem dzieci z regionów Rosji. Wielu nie rozumiało, dlaczego tego potrzebowałem. Ale w tym czasie poznałem wiele ciekawych ludzi. Wierzę, że służba społeczna dla społeczeństwa pozwala mi być bliżej moich przodków, żyć pełniejszym życiem.

Przez kilka lat brałem udział w pracach międzynarodowej organizacji szlacheckiej CILANE, która regularnie organizuje międzynarodowe weekendy kulturalne w europejskich stolicach z historycznymi balami i wycieczkami. Udało mi się odwiedzić sześć z nich. Delegaci są zakwaterowani bezpłatnie w rodzinach arystokratycznych. To bardzo miłe, że są to przede wszystkim ludzie bardzo szczerzy, z doskonałym wykształceniem i doskonałymi manierami, szanującymi ich tradycje. W Rosji wiele zaginęło w latach sowieckich. Szlachetna młodzież w Moskwie ma kilkudziesięciu aktywnych członków. Raz w miesiącu zbieramy się na czacie, chodzimy do teatru lub do muzeum. Staramy się przyciągać nowych uczestników, ale okazuje się to z trudnością. Ktoś ma inne zainteresowania, ktoś nie jest gotowy do spędzenia czasu, pieniędzy - do uczestnictwa w tych samych piłkach potrzebujesz kostiumu, uiszczenia opłaty, treningu tańca.

Nikolay Polonsky

absolwent Wydziału Historycznego Moskiewskiego Państwowego Uniwersytetu Pedagogicznego, asystent dyrektora

Ze strony matki jestem potomkiem dwóch ormiańskich rodzin książęcych - Melika-Beglaryana i Hasana-Jalalana. Zainteresowanie historią moich zakaukaskich przodków wzbudziła we mnie prababka z klanu Hasan-Jalalyan. Obserwowała przekazywanie tradycji i rozkazów rodzinnych.

Raz w dzieciństwie przypadkowo natknąłem się na stare pudełko z różnego rodzaju gadżetami. Moją uwagę zwrócił pas monet splecionych razem w łańcuchy. Zapytałem ciotkę, co to jest. Okazało się, że to pas panny młodej, element tradycyjnego ormiańskiego stroju ślubnego. Jest przekazywany z pokolenia na pokolenie przez linię żeńską. Został załatwiony na wesele przez moją prababkę, a potem przez moją babcię. Nawiasem mówiąc, ciekawa historia wyszła ze ślubu babci. Mój przyszły dziadek został wysłany do służby w Tbilisi i przydzielony do dużego starego domu, w którym mieszkała rodzina mojej babci. Radziecki oficer, żołnierz Armii Czerwonej w domu książęcym - to było coś! Oczywiście został bardzo chłodno przyjęty, nie rozmawiali z nim. Ale jakoś dziadek poprosił o pozwolenie na grę na pianinie. Kiedy grał swojego ukochanego Beethovena, wywarł na mojej babci, wciąż bardzo młodej, wrażenie, że się zakochała. Dzięki okazji i Beethovenowi urodziła się moja matka i jej siostra.

W bezpośredniej linii męskiej pochodzę z polskiej szlachty Polonsky. Dom, w którym mieszkał mój prapradziadek Leonid Aleksandrowicz Polonsky, został zachowany w Petersburgu. Był znany jako dziennikarz Vestnik Evropy w drugiej połowie XIX wieku. Byłoby absurdalnie postrzegać ten dom jako jego możliwą własność, ponieważ nie można przepisać historii kraju.

Podczas studiów na Wydziale Historii Moskiewskiego Państwowego Uniwersytetu Pedagogicznego zainteresował się genealogią i historią rodzin królewskich i arystokratycznych Europy. Na tej podstawie spotkał wielu potomków szlacheckich rodzin z Niemiec, Francji, Włoch i Szwecji. W zeszłym roku udało mi się spotkać z ostatnim królem Bułgarii Symeonem II, kiedy odwiedził Moskwę.

 

W Moskwie życie jest tak zbudowanemożesz szybko poczuć się arystokratąi bezwartościowości

Wkrótce moi przyjaciele przybędą z Mediolanu, z włoskiej szlachty, pokażę im miasto. Moja polska kuzynka jest żoną austriackiego hrabiego Waldsteina i prowadzi arystokratyczny styl życia charakterystyczny dla jej kręgu, często zaprasza mnie na bale i przyjęcia. Ostatnio uczestniczyłem w balu Zakonu Maltańskiego w Monachium.

W Moskwie życie buduje się w taki sposób, że można szybko poczuć się arystokratą (na spotkaniu towarzyskim, balu, spotkaniu z przyjaciółmi) i bezwartościowości (w transporcie publicznym lub agencjach rządowych). Zdecydowałem sam, że w drugim przypadku musisz po prostu mówić tym samym językiem z ludźmi, aby łatwiej osiągnąć swój cel. Ale jednocześnie oczywiście staram się nie dyskredytować nazwisk moich przodków.

Nigdy nie myślałem o przeprowadzce do innego kraju. Rosyjscy emigranci pierwszej fali uciekli od rewolucji i całe życie żałowali, że nie mogą wrócić, ponieważ wydawali się na jakiś czas wyjeżdżać. Dziś nic nie stoi na przeszkodzie, abyśmy żyli, pracowali i robili, co chcemy. W ciągu ostatnich dwudziestu lat Rosja była w powijakach. Nie możemy wskoczyć do angielskiej demokracji za jednym zamachem. Ale wiele jest w rękach samych Rosjan. To, w którym kraju będziemy mieszkać jutro, zależy od nas samych.

PRZYGOTOWANIE MATERIAŁU: Elena Vereshchagina i Svetlana Lomova

Obejrzyj wideo: Benedict Cumberbatch jako uzależniony od używek arystokrata! Patrick Melrose dostępne w player+ (Listopad 2019).

Popularne Wiadomości

Kategoria Ludzie w mieście, Następny Artykuł

Burger Heroes otwarto na placu Triumfalnaya
Ciekawe

Burger Heroes otwarto na placu Triumfalnaya

Na placu Triumfalnaya w jednym ze szklanych pawilonów naprzeciwko wyjścia z metra otwarto burgera Heroes Burger - piąta instytucja sieci. O tym życiu wokół opowiedział swoim przedstawicielom. Nowi właściciele burgerów Heroes Burger, a są nimi twórcy projektu Gyros For Heroes, Igor Podstreshny i ​​Olga Korneeva, zostają uruchomieni przy udziale partnera Teahouse # 1 i przy wsparciu Local Food.
Czytaj Więcej
Irlandzki pub O'Donoghue został otwarty na ulicy Piatnickiej
Ciekawe

Irlandzki pub O'Donoghue został otwarty na ulicy Piatnickiej

Nowy pub z Pub Life Group (Lion's Head Pub, The Tipsy Pub, Tap & Barrel Pub, Punch & Judy Pub), o nazwie O'Donoghue's na cześć jednego z najstarszych pubów w Irlandii, został otwarty na ulicy Pyatnitskaya. O tym życiu wokół opowiedzieli przedstawiciele instytucji. O'Donoghue's Adres: st. Pyatnitskaya, 29 CZAS OTWARCIA: od 12:00 do 23:45 Przekąski Pikantne skrzydła - 495 rubli Quesadilla z kurczakiem - 395 rubli Glazurowane żebra dzika - 585 rubli Nachos Chili - 495 rubli Burgery Burger z marmurkową wołowiną - 525 rubli Burger z jagnięciną - 525 rubli Steki Filet mignon z papryką i kolendrą - 825 rubli Kruche steki wieprzowe z domowym kawiorem bakłażanowym - 725 rubli Pomysł: dublińska nazwa nowej moskiewskiej O'Donoghue istnieje od 1789 roku i jest jednym z najbardziej znanych pubów muzycznych na świecie, więc autorzy projektu postanowili przenieść tę specjalność fiku do nowej lokalizacji.
Czytaj Więcej
Ludzie w mieście: kto uprawia nordic walking?
Ciekawe

Ludzie w mieście: kto uprawia nordic walking?

Rower i bieganie w Moskwie już się zakorzeniły, ale niewielu słyszało o nordic walking - ludzie z kijkami spacerującymi po parku w pośpiechu wyglądają co najmniej dziwnie w oczach otaczających ich osób. A jednak w ciągu zaledwie kilku miesięcy w mieście otwarto kilka szkół, w których wszyscy uczą się bezpłatnego nordic walking: w Parku Gorkiego, Sokołnikach, Izmailovsky, Fili i Serebryany Bor.
Czytaj Więcej
Na ulicy Kazańskiej otworzy się bar 26/27
Ciekawe

Na ulicy Kazańskiej otworzy się bar 26/27

Na ulicy Kazańskiej, w miejscu kawiarni Smalldouble, otworzy się bar 26/27. O tym życiu wokół opowiedzieli przedstawiciele instytucji. Koncepcja miejsca zmieni się całkowicie, chociaż zespół pozostał ten sam. Założycielami nowego baru są Stanislav i Daria Alexandrova (Smalldouble, Julia Child Bistro) i Alexander Avakumov, współzałożyciel grupy reklamowej SOWA i biznesmen Sergey Krasnyakov, którzy postanowili wesprzeć projekt.
Czytaj Więcej