Osobiste doświadczenie

Mama i córka - o granicach, karach i wspólnych interesach

Możesz przeczytać wiele książek na temat zaangażowania rodziców, empatii, wczesnego rozwoju itd., Ale w każdej rodzinie działają tylko ich własne zasady i przykłady. Życie wokół rozważa relacje rodzic-dziecko z dwóch stron jednocześnie: matka Marina przypomina, jak wychowywała dzieci, a córka Yana opowiada, co z tego wynikło.

Wiosną 2017 roku dowiedziałem się, że oczekuję dziecka, i jako odpowiedzialna przyszła matka kupiłem wszystkie popularne książki o rodzicielstwie. Mieli wiele interesujących spostrzeżeń, ale prześladowała mnie jedna myśl: gdzie oni są, ci szczęśliwi, harmonijni ludzie wychowani tymi metodami? Dlaczego psychologowie prowadzą wykłady na ich temat, a oni sami milczą? Tak więc pojawiła się ta historia - nasz eksperyment z naszą matką i próba spojrzenia na ten sam proces edukacyjny z dwóch stron - oczami rodziców i jego dzieci.

Marina (matka):

Zanim urodziła się moja córka, wiedziałem już na pewno, że jestem osobą absolutnie niezdolną do budowania relacji hierarchicznych, a nie autorytarną. Dlatego, gdy tylko moja córka osiągnęła wiek, w którym była w stanie mówić, słuchać i rozumieć (i nauczyła się tego prawie jednocześnie i dość wcześnie, w wieku trzech lat), poczułem ulgę, że przestałem zwracać się do dorosłych i zacząłem wychowywać dla siebie przyjaciółkę. Czułem, że ona też to lubi i że tak bardzo do niej podchodzi - a im jest starsza, tym bardziej. Działało to bardziej niezawodnie niż jakakolwiek surowość i zakaz.

Yana (córka):

Nigdy nie postrzegałem rodziców jako ludzi, przed którymi coś trzeba ukryć. Moim duchem było entuzjastyczne opowiadanie o niektórych przygodach naszych dzieci podczas kolacji, nawet jeśli były to pominięte lekcje lub wycieczka na opuszczony plac budowy. Moi znajomi mnie nie rozumieli: „Straciłem rozum, to są rodzice, wszyscy wam zabronią”. Jako dziecko nie postrzegałem braku zakazów i kar w naszej rodzinie jako szczególnego błogosławieństwa; w ogóle o tym nie myślałem. Po prostu wiedziałem: mój tata i mama nie zabraniają sobie nawzajem, logiczne jest, że mnie też nie zabraniają - jesteśmy jedną rodziną. Nie oddzieliłem nas od pozycji „dorosły / dziecko”.

Priorytety

Marina:

W moim własnym dzieciństwie była wyjątkowa przyjemność mieć prawie nieograniczony czas wolny. Wolny czas wypełniałem grami, fantazjami, książkami, spacerami, rysowaniem, rozmowami z przyjaciółmi - tak bardzo, jak chciałem, aż się nudziłem. Oczywiście chciałem tego samego dla moich dzieci. Mieliśmy okazję nie wysyłać ich do przedszkola, więc swobodnie mieli przestrzeń każdego dnia. Tylko nieznacznie ustrukturyzowałem tę przestrzeń, od czasu do czasu rzucając jej tematami i pomysłami na zajęcia, kiedy ich wyobraźnia się wyczerpała.

W rzeczywistości ten rodzaj edukacji nie jest odpowiedni dla wszystkich. Niektóre dzieci potrzebują znacznie więcej dyscypliny i organizacji zewnętrznej. Ale faktem jest, że najważniejsze jest, aby nie wychodzić z ogólnych zasad, ale za każdym razem przyglądać się dokładnie temu konkretnemu dziecku i starać się zrozumieć, co jest dla niego odpowiednie (lub wcale) dla niego.

Jana:

Nadal uważam, że nasz mózg jest zdolny do cudów kreatywności, kiedy nie ma stresu z harmonogramu, którego należy przestrzegać, i możesz cieszyć się chwilą tak, jak chcesz i nie spieszyć się. Nigdy nie chodziłem do kręgów i być może naprawdę przegapiłem kilka okazji. Ale ja i moi przyjaciele opublikowaliśmy nasz magazyn, wystawiali spektakle, budowali domy z tektury - miałem dużo czasu, aby utknąć w tym, co mnie interesuje. Teraz mam 30 lat i nadal staram się żyć w ten sposób: rzadziej aktualizuję pocztę roboczą w ciągu dnia, oglądam więcej i pozwól mojej głowie szukać rozwiązań w wygodnym trybie.

Kary

Marina:

Pomysł kary wydawał mi się upokarzający, nawet słowo zawsze wydawało się obrzydliwe. Oczywiście czasami trzeba było przekazać córce świadomość nieuchronności konsekwencji jakiejś głupoty lub nieodpowiedzialności. Ale to nie była kara, ale raczej demonstracja związku przyczynowego między czynem a kłopotami, które z nim wynikają.

Jana:

Kiedy popełniłem jakąś oczywistą głupotę, moi rodzice byli tak szczerze zdumieni, jakby to zrobił ich kolega lub przyjaciel rodziny, a nie cztero-, siedmio- lub dziesięcioletnie dziecko. Byłem zawstydzony i starałem się nie powtarzać. Jeśli w wyniku mojej głupoty wydarzyło się coś nieprzyjemnego (na przykład pokłóciłem się z jednym z moich przyjaciół lub spóźniłem się na ważne wydarzenie), moi rodzice, wręcz przeciwnie, mogliby żałować i wspierać. Myślę, że to jest sprawiedliwe. Dziwnie jest czytać notatki osobie, nawet małej, kiedy już wszystko rozumiał.

Wspólne interesy

Marina:

Kiedy jej córka miała trzy lata, jedynym sposobem, aby położyć ją do łóżka, była obietnica czytania przed snem. Tak więc tradycja wieczornych odczytów została rozłożona na głos, która trwała do jej 14 lat - po prostu dlatego, że nam się podobało. W tych wieczornych godzinach mogliśmy pozostać razem i doświadczyć wszystkich emocji z najbardziej różnorodnych, ale zawsze najlepszych książek, czasem prawie do łez, czasem śmiejąc się do łez, czasem zupełnie zapominając o książce, omawiając prawdziwe życie. Nie sądzę, że nasze wzajemne zrozumienie powstało tylko dzięki tym wieczorom, ale tak naprawdę wiele dla nas znaczyły.

Jana:

Uwielbiałem te wieczory. W każdym wieku i przy każdej książce był to wyjątkowy czas. Mama nie robiła zniżek i przede wszystkim czytała mi to, co chciała przeczytać: Dostojewski, Gogol, Lew Tołstoj, Walter Scott, Agatha Christie, Akunin.

Granice

Marina:

Nawet w moim głębokim dzieciństwie martwiłem się tym, jak postrzegam ją jako dorastającą i zawierającą przyjaciół, którzy nieuchronnie staną się ważniejsi i bliżsi jej niż jej rodzinie. Bałem się moich możliwych reakcji na to: nagle stałbym się o nią zazdrosny, zatrzymałem ją w domu, próbowałem wszystko kontrolować. Przez długi czas byliśmy prawie nierozłączni. Ale już od pierwszej klasy poczułem ulgę (i zaskoczyło mnie), że pozwalałem jej na coraz większą niezależność, nie tylko bez bolesnych doświadczeń, ale prawie z radością. Ciekawie było patrzeć, jak ten mały człowiek zaczyna żyć, jak sobie radzi z trudnościami, jak się manifestuje i jak kształtuje się osobowość całkowicie odmienna ode mnie.

Jana:

Pamiętam przypadek: mam 14 lat, podobnie jak wielu nastolatków wierzę, że nikt mnie nie rozumie, piszę smutne wiersze, noszę czarne bluzy z kapturem. Kiedy pokazuję matce poważną minę mój nowy wiersz, wciąż pamiętam:

Nocne ptaki, rum, niepokój

I cień myśli na twarzy.

Życie to droga przed zachodem słońca

Do beznadziejnego końca.

Mama się śmieje, och, mówi: Yana, twoje słowa są czymś, czy próbowałeś kiedyś rumu? I widzę, że ona widzi, że to jest gra. Cieszę się, że nie trzeba niczego wyjaśniać. Było trudniej, kiedy moja babcia znalazła te same wiersze. Potem spędziliśmy cały wieczór na rozmowach o nastoletnich samobójstwach. Jestem wdzięczny moim rodzicom, że nie dostali się do duszy, nie bawili się i jednocześnie szanowali na swój sposób, a czasem dzielili się moimi dziwactwami.

Wtedy i teraz

Marina:

Nie podejmę się oceny stopnia, w jakim wszyscy naprawdę wyszliśmy z dzieciństwa. Ale przynajmniej na początku dorosłości wiele zależy od warunków, w jakich przebiega nasza formacja i tego, co udało nam się - lub przeciwnie - nie mieliśmy czasu i nie mogliśmy - wydobyć z życia w rodzinie rodzicielskiej.

Wydaje mi się, że najszczęśliwsze były dla tych, którzy w dzieciństwie mieli wysoką samoocenę - ci ludzie nie muszą wydawać młodzieży na walkę z kompleksami. Miał też szczęście dla tych, którzy nauczyli się wcześnie słyszeć i rozumieć swoje prawdziwe uczucia i potrzeby - taka osoba nie spełni oczekiwań innych przez lata. I, oczywiście, bardzo ważne jest, aby nauczyć się słyszeć i rozumieć innych ludzi tak wcześnie, jak to możliwe, i być w stanie budować głębokie i długoterminowe relacje z nimi.

Ten, kto wie, jak to zrobić, z pewnością zyska lojalnych przyjaciół, wspaniałą rodzinę, a dzięki pracy najprawdopodobniej wszystko będzie dobrze.

Jana:

Moim zdaniem, dopiero będąc dorosłym możesz w końcu zrozumieć, czy miałeś szczęśliwe dzieciństwo, czy nie. Nie tylko nastrój wspomnień, ale także łatwość w teraźniejszości - wyrażanie siebie, podejmowanie decyzji, tworzenie rodziny, budowanie kariery. Im więcej od ciebie pozostaje początkowa, teraźniejszość, tym łatwiej i ciekawiej jest żyć - tak myślę. Miałem bajecznie dwa razy szczęście: po raz pierwszy - kiedy moi rodzice trzymali we mnie wewnętrzne dziecko, wychowując je, nie zmieniając ich, ale pomagając im dostosować się do rzeczywistości; a po raz drugi, gdy okazało się, że osobom ze szczęśliwymi dziećmi jest znacznie łatwiej być szczęśliwym i odnoszącym sukcesy w świecie dorosłych.

Popularne Wiadomości

Kategoria Osobiste doświadczenie, Następny Artykuł

Cafe Babetta
Nowe miejsce

Cafe Babetta

Babetta została otwarta na stronie bezimiennie mieszkającej i zmarłej w Butcher Cafe Balsamin i należy do tych samych właścicieli. Jaka jest różnica, dlaczego nowa instytucja była wypełniona ludźmi od pierwszych dni, a liczba wzmianek o niej w sieciach społecznościowych jest porównywalna z nowym warunkowym miejscem słynnego szefa kuchni? Oto odpowiedź: ponieważ koncepcja tego miejsca została wynaleziona i wdrożona przez niezwykle doświadczonego restauratora - Dmitrija Siergiejewa, współwłaściciela i założyciela Projektu Ginza.
Czytaj Więcej
Burgery Ketch Up Burgery w odlewni
Nowe miejsce

Burgery Ketch Up Burgery w odlewni

Burger Ketch Up Burgers - pierwsza kawiarnia przyszłej sieci - otwarta w Liteiny Prospekt, w pobliżu baru Union. Twórcy mówią niewiele o sobie, ale mają wielkie plany: w Petersburgu planują uruchomienie około siedmiu podobnych miejsc. Główna sekcja „Burgery” przedstawia dziewięć potraw.
Czytaj Więcej
Restauracja i bar „Let's go”
Nowe miejsce

Restauracja i bar „Let's go”

Od lata tego roku prezenterka telewizyjna, dziennikarz i specjalistka kulinarna Elena Chekalova rozpoczęła pracę w profesjonalnej kuchni, najpierw w klubie gastronomicznym Leveldva, który znajduje się nad restauracją Ugolyok, a następnie w restauracji Rybka. W obu instytucjach Chekalova działała jako szef kuchni marki, a jej własny szef kuchni Igor Kotov pomógł jej.
Czytaj Więcej
LaCelletta na nabrzeżu Fontanka
Nowe miejsce

LaCelletta na nabrzeżu Fontanka

Na rogu ulicy Bielińskiego i nabrzeża Fontanka, naprzeciwko cyrku, kawiarnia LaCelletta otworzyła się w przestronnym pokoju na parterze. Miejsce należy do kilku Włochów kierowanych przez Roberta Arduiniego, którego rodzina od dwudziestu lat prowadzi hotel i restaurację w regionie Marche. Aby rozpocząć swój pierwszy rosyjski projekt, przywieźli zespół szefów kuchni i baristę, w tym szefa kuchni Giorgio Siciliano, którzy przedstawiają swoje poglądy na temat autentycznej kuchni włoskiej.
Czytaj Więcej